Varia, czyli różności


Andrzej Kijowski

Od tłumacza Biednej Belgii Charlesa Baudelaire'a

Projekt wyjazdu do Belgii powziął Baudelaire już w sierpniu 1863 roku; zamierzał wygłaszać tam odczyty, współpracować z dziennikiem "Independance Belge", skończyć zaczęte książki oraz namówić brukselskich wydawców (Lacroix i Verboeckhoven) do opublikowania swych pism krytycznych. Wyjazd nastąpił dogiem 24 kwietnia 1864; w Brukseli poeta zamieszkał w hotelu Grand Miroir, przy ulicy de la Montagne. W ciągu maja wygłosił pięć odczytów (o Delacroix, o Teofilu Gautier oraz o narkotykach), które nie przyniosły mu ani pieniędzy, ani sukcesu. Baudelaire nie załatwił też nic u wydawcy. Podjął wtedy myśl pisania listów o Belgii dla paryskiego "Le Figaro". W ciągu czerwca powtórzyły się niepowodzenia jego jako prelegenta, a także firma Lacroix i Verboeckhoven ostatecznie odmówiła wydania jego pism. Wtedy Baudelaire postanowił napisać całą książkę o Belgii - a właściwie paszkwil na Belgię - i powrócić do Paryża dopiero po ukończeniu pracy. Obawiał się zresztą wierzycieli, którzy czekali na niego we Francji. W zupełnej samotności spędził jesień i zimę; jedynym człowiekiem bliskim, którego widywał, był jego wydawca paryski i przyjaciel, Poulet-Malassis, również zbiegły do Belgii przed wierzycielami i pozwami sądowymi. Baudełaire i jemu zresztą był winien pieniądze, a dla uregulowania jego należności musiał nawet odbyć krótką podróż do Francji (w lipcu), przede wszystkim dla zobaczenia się z matką, która pożyczyła mu 2.000 franków na częściowe zaspokojenie pretensji Malassisa. Po powrocie do Brukseli stan zdrowia Baudelaire'a pogorszył się wyraźnie: nie mógł dokończyć żadnego utworu zaczętego, w tym także owej Biednej Belgii, której zamysł rozsypuje się stale i zmienia; stąd w tekście częste powtórzenia i oznaki jakby pamięciowego nieopanowania własnego tekstu.

W styczniu 1866 jest jeszcze gorzej; nowe kłopoty: paryski agent literacki występuje z pretensjami, ponieważ wydane utwory Baudelalre'a zalegają księgarnie. W marcu Baudelaire pojechał do Namur w towarzystwie Ropsa i Malassisa; podczas zwiedzania kościoła Saint-Loup zasłabł - doznał jakby nagłego oszołomienia. Odwieziono go do szpitala w Brukseli; nazajutrz nastąpił paraliż prawej strony, poeta mówił z trudnością, a wkrótce potem (w ciągu kwietnia) zaniemówił prawie zupełnie. Sprowadzono matkę, 72-letnią wtedy panią Aupick, która w lipcu wywiozła go do Paryża. 3l sierpnia nastąpił zgon.

Biedna Belgia jest ostatnią próbą pisarską Baudelaire'a. Zawarł w niej swą nienawiść do kraju, który był jego ostatnim, niegościnnym przytułkiem, zawarł w tych notatkach także swą nienawiść do całego współczesnego świata i zarazem pożegnanie z nim. Belgia jest symbolem; Belgia to materializm, skrzętność, chamstwo, Belgia to wszystko, co w przemysłowej cywilizacji jest przeciw kulturze duchowej, przeciw tradycji humanistycznej, przeciw pięknu i wzniosłości. Belgia to ziemia, smutna planeta wygnańców, to raj utracony, to "doczesność", na którą poeta patrzył fanatycznym okiem ponurego jansenisty.

Poza tym wszystkim Belgia jest świetnym szkicem dziennikarskim, w którym zawarte są wszystkie elementy reportażu: obyczaje. życie społeczne i polityczne, religia, sztuki piękne, przyszłość polityczna kraju. Brulion Biednej Belgii wypełniony jest wycinkami z prasy belgijskiej, które świadczą o tym, jak starannie chory poeta zbierał dokumentację do swego pamfletu. Bo, oczywiście, to jest pamflet! I to jak zjadliwy, jak szyderczy. W oderwanych zdaniach, po wiele razy powtarzanych, coraz to zwięźlej i coraz trafniej wyrażających powziętą myśl, zawarte są mordercze trucizny; są to zdania, które mogły zrobić wieloletnią karierę jako aforyzmy czy przysłowia. Pod tym względem Biedna Belgia jest znakomitą szkołą inwektywy, drwiny, ironii - i w końcu nawet jakiegoś okropnego, czarnego humoru.

Forma tych notatek budzi jeszcze inne skojarzenia; zdania urywane, powtarzające się myśli i obrazy, odległe skojarzenia, niespodziewane zmiany tematu, nastroju, szybkie skoki wyobraźni - wszystko to, co dla Baudelaire'a było prawem brulionu, współcześnie stało się prawem poezji. Dla czytelnika współczesnej poezji nieład Biednej Belgii układa się mimo woli w rytm Apollinaire'owskiej Strefy.

Źródło:

  • A. Kijowski, Od tłumacza [w:] Ch. Baudelaire, Moje obnażone serce, tłum. A. Kijowski, Wrocław 1997.


Do góry