Sztuka cmentarna


Leksykon symboli nagrobnych i cmentarnych

Kość, szkielet, zwłoki

Jako symbole kości i trupy miały przywoływać głównie myśl o przemijaniu i rozkładzie ludzkiej powłoki, a zarazem kierować uwagę ku bardziej wartościowym dobrom duchowym. Czasami szkielet interpretowano wręcz odwrotnie tj. jako świadectwo trwania życia, choć prawdę napisawszy w sztuce europejskiej (zwłaszcza nagrobnej) nie był to wątek szczególnie eksponowany.

Pierwszy pogląd propagowało przede wszytkim chrześcijaństwo, gdyż w dawnych czasach podejście do zwłok było nieco bardziej "przyziemne". Pomijając cywilizację staroegipską, dla antycznych kultur basenu Morza Śródziemnego ludzkie szczątki były rzeczą nieczystą. Owszem, pochówek był świętym przywilejem każdego człowieka i zarazem obowiązkiem rodziny, ale kontakt ze zwłokami wymagał oczyszczenia, a one same budziły grozę i obrzydzenie.

Tym samym w sztuce antycznej Grecji lub Rzymu przedstawienia zwłok były niezmiernie rzadkie (co jednak nie znaczy, że ich brak) i jeśli już kości pojawiały się na pomnikach, to głównie jako czaszki zwierzęce.

Paradoksalnie nawet w średniowieczu, które przecież kojarzy się m.in. z dance makabre, motywy "anatomiczne" wcale nie były najpopularniejszym elementem pomników nagrobnych. Wspomniany taniec śmierci lub jej triumf, owszem pojawiał się w scenerii cmentarnej, ale jako dekoracja campo santo (por. choćby cmentarz w Pizie). Dopiero pod koniec epoki (XV w.) zaczęło tworzyć "portrety" zmarłych, ukazanych bądź jako ciało owinięte w całun, bądź właśnie jako mniej lub bardziej "rozłożone" szczątki ludzkie. Czasami zestawiano je z bliźniaczym, lecz wyidealizowanym wizerunkiem zmarłego w pozie modlitwy i adoracji, co miało ilustrować różnicę między życiem ziemskim a niebiańskim, wartościami materialnymi i duchowymi. Nie było to jednak regułą, toteż widz pozostawał nieraz tylko i wyłącznie z wstrząsającym memento mori.

Wydaje mi się, że tego typu przedstawienia były "bocznym ogniwem ewolucji" ogólnego typu pomników nagrobnych, gdzie zmarłego ukazywano ni to stojącego w bramie kościoła (Raju), ni to śpiącego, a czasem - jak w przypadku przepięknego nagrobka Kazimierza Jagiellończyka - w pozie znamionującej wręcz agonię.

Inwencja następnych pokoleń artystów, zwłaszcza epoki baroku, nie znała wielu ograniczeń, jeśli chodzi o zdobienie nagrobków kośćmi i szkieletami. W ciągu XVII-XVIII w. na stałe weszły one do kanonu motywów nagrobnych, przez co niektóre pomniki upodabniały się do znanej kaplicy w Kutnej Horze. Na dalszy plan zeszło jednak portretowanie w tak makabrycznej formie zmarłego, za to częściej widzimy samą Śmierć, jak stara się dosięgnąć duszę, rwącą się ku Niebiosom lub przeszkodzić Chwale głoszącej zasługi nieboszczyka. Tylko sporadycznie ukazywano ją podeptaną przez zmartwychwstałego Chrystusa.

Artyści XIX-wieczni sięgali po motywy "anatomiczne" bardziej oszczędnie i poza nielicznymi wyjątkami (opartymi zresztą na wcześniejszej tradycji) dopiero przełom wieków przyniósł ciekawsze realizacje. I wtedy pod postacią szkieletów ukazywano prawie wyłącznie personifikację śmierci (obecny m.in. na cmentarzach włoskich temat "panna i śmierć").

Warto na koniec zauważyć, że kości i zwłoki na pomnikach nagrobnych pojawiały się najczęściej w epokach, kiedy celem dzieła sztuki było wywołanie jak najżywszych emocji i poruszenie duszy, a nie tylko uzyskanie dobrego efektu estetycznego. Odwoływanie się do grozy śmierci najbardziej "masowy" charakter miało więc w baroku, podczas gdy w następnych wiekach wiele zależało głównie od indywidualnych gustów fundatora nagrobka. Nieraz też celowo "łagodzono" przejmującą wymowę symboli ludzkiej znikomości uzupełniając je o znaki lub sceny wyrażające wiarę w zmartwychwstanie.

© Sowa
10.09.2012

Zobacz też: czaszka ludzka :: głowa lub czaszka barana, byka (bukrnion), kozy (aegikranion)

PRZYKŁADY


Do góry