Sztuka cmentarna


Anioły w sztuce cmentarnej XIX i początku XX w.

Anioł Wiary / Nadziei / Miłości
(cnót teologicznych)

W "przed-XIX-wiecznej" sztuce sepulkralnej ten typ anioła praktycznie nie występował. Zamiast niego na grobowcach czy ołtarzach często pojawiały się alegorie Wiary, Nadziei i Miłości, czyli tzw. cnót teologicznych, z których, jak pisał św. Paweł, "największa jest miłość" (1 Kor. 13, 13).

Jak go rozpoznać? Bardzo prosto, wystarczy sobie przypomnieć atrybuty wspomnianych cnót ;-) I tak, Wiara dzierżyła krzyż, Nadzieja - kotwicę, Miłość - serce otoczone płomieniami. Paradoksalnie, właśnie ta Miłość, która "nigdy nie ustaje" (1 Kor. 13, 8) jakoś nie znalazła kontynuatorów wśród grona cmentarnych aniołów.

O wiele rzadziej zdarzają się natomiast anioły przypominające Mękę Pańską lub w ogóle ofiarę Chrystusa. Te z kolei oznajmiają swoją "funkcję" poprzez takie atrybuty, jak kielich z hostią lub korona cierniowa. W aniołach tych można się zresztą dopatrzyć analogii do malachim uczestniczących w Sądach Ostatecznych i nabożnie eksponujących narzędzia Męki Chrystusa (tzw. arma Christi - m.in. krzyż, korona cierniowa, gwoździe, bicz, kolumna, włócznia).

Krzyż, hostia oraz korona cierniowa mają przywodzić na myśl misterium Męki Pańskiej i przypominać o ofierze, jaką dla ludzkości poniósł Jezus. W kontekście umierania ma ona potrójny wymiar:

  1. uświęca cierpienie1;
  2. jest właściwie zwycięstwem nad śmiercią, bo Chrystus zmartwychwstał (jest to fundament religii chrześcijańskiej);
  3. kielich i eucharystia są znakiem przymierza między Bogiem a ludzkością, a więc gwarancją zbawienia dla tych, którzy wierzą.

W obliczu śmierci bliskich człowiek winien więc znieść ten cios tak dzielnie i pokornie, jak Chrystus znosił biczowanie i upokorzenia towarzyszące Drodze Krzyżowej.

Przesłanie tych aniołów jest wyjątkowo hmm... głębokie, choć wizualnie zazwyczaj nie prezentują się jakoś ciekawie.

Najczęściej spotykamy nawiązania do cnót teologicznych, a więc Wiary (np. Władysław Milkuszyc, grób rodziny Olchowicz, 1865 r., Cmentarz Powązkowski w Warszawie, Wincentyny Stopkowej z Wodzinowskich, ok. 1991 r.(!?), Cmentarz Rakowicki w Krakowie), Nadzieii (np. grób rodziny Szyller, Cmentarz Ewangelicko-Reformowany, Warszawa, grób Marii Mokulskiej, ok. 1885 r., Stare Powązki) oraz Miłości (np. anioły zdobiące bęben kopuły kaplicy rodziny Heinzel baronów von Hohenfels, l. 1899-1903, Cmentarz Stary przy ul. Ogrodowej, Łódź).

Piękny i wart wymienienia jest również nagrobek Gustawy Gawalewiczówny (ok. 1906 r., Stare Powązki, Warszawa), gdzie anioł trzyma koronę cierniową. Do rzadkich przedstawień należy z kolei anioł z kielichem i hostią, którego udało mi się spotkać tylko na grobie rodziny Czerejskich (ok. 1860 r., Stare Powązki).

Z gorliwej wiary wypływa nadzieja na życie wieczne, stąd nasz anioł bardzo często dłonią wskazuje niebo - ostateczny i prawdziwy cel ludzkiego żywota, a jednocześnie miejsce, gdzie należy szukać drogich i naturalnie pobożnych, sprawiedliwych i cnotliwych zmarłych. Bardzo pięknym przykładem takiego Anioła Pocieszyciela jest posąg na grobie Gracjana Dąbrowskiego (Bolesław Syrewicz, 1880-1899 r.), licznie kopiowany m.in. dla cmentarza w Radomiu (grób Rodziny Suligowskich) i Lublinie (grób rodziny Bobrowskich, sygnowany B. Syrewicz, 1888 r.), Widzimy na nim, jak anioł łagodnie uspokaja alegorię Smutku, wskazując właśnie na niebo, gdzie należy szukać nadziei i... swoich bliskich. Innym ciekawym przykładem jest np. brązowa grupa na grobie Adolpha Leve (Melatenfriedhof, Kolonia). Zdarzają się nawet przedstawienia, jak to na grobie rodziny Władysława Żółtowskiego na Starych Powązkach, gdzie anioł pozbawiony jest jakichkolwiek atrybutów, a całą swoją postawą kieruje uwagę widza właśnie na niebiańskie wyżyny.

W Polsce, jak przystało na kraj "katolicki" ;-), ten typ anioła jest bardzo popularny, choć zazwyczaj ograniczano się do jednoosobowych, mało oryginalnych przedstawień.

Czy jednak wizerunek aniołów uległ w tym wypadku jakiejś istotnej zmianie? A zwłaszcza: czy na lepsze, czy na gorsze? Cóż, nadal pełnią one funkcję swego rodzaju przewodników i pocieszycieli ludzkości, lecz kiedy ogląda się n-tą wersję takiego anioła, reprezentującą zazwyczaj dosyć pospolitą kamieniarkę, to jakoś trudno postrzegać go jako wysłannika samego Boga. Osobiście odnoszę wrażenie, że nasz Anioł Wiary po prostu zastąpił barokowe alegorie, będąc raczej elementem dekoracyjnym lub symbolem cnót zmarłego, niż jakimś autonomicznym i metafizycznym bytem.

© Sowa
31.12.2007

Przypisy

  1. Pamiętajmy, że w Cesarstwie Rzymskim śmierć przez ukrzyżowanie była hańbą, lecz w doktrynie chrześcijańskiej urosła do symbolu zbawienia. Tym samym, można by snuć hipotezy, iż "wybierając" tak żałosny sposób ofiary ze swego Syna, Bóg chciał dać do zrozumienia, że każde cierpienie ma (lub może mieść) sens i jest ważne.


Do góry