Sztuka cmentarna


Anioły w sztuce cmentarnej XIX i początku XX w.

Anioł Smutku / Żałoby

Jeśli nie wiemy, do jakiej grupy zakwalifikować danego anioła cmentarnego, na pewno będzie dobrze się czuł właśnie wśród owych skrzydlatych żałobników, licznie opłakujących ludzkość i jej śmiertelność.

Franco Sborgi ich rodowód wywodzi od Aniołów Śmierci i Strażników Grobu, którzy z czasem stali się uosobieniem melancholii i smutku, towarzyszących odwiedzającym grób1. Cóż, wydaje mi się, że równie dobrze w roli tej spełniają się wszelakie geniusze sztuk, jak i w ogóle Anioły Stróże, opłakujące swych podopiecznych.

Zaczynamy jednak od końca, a na wstępie wypadałoby przypomnieć protoplastów Aniołów Smutku. Właściwie można za nich uznać już malachim towarzyszących Męce Pańskiej. Oto unoszą się wokół konającego Chrystusa, płacząc i załamując ręce, zdolne współczuć, lecz nie władne przeciwstawić się wyrokom boskim (por. np. Giotto di Bondone, Ukrzyżowanie, l. 1304-1306, Duccio di Buoninsegna, Ukrzyżowanie, ok. 1310 r.). Ciekawy jest również tzw. tryptyk Stefanesich (Giotto di Bondone, ok. 1330 r.), gdzie męczeństwu św. Piotra towarzyszą również anioły.

Na cmentarzach pojawiały się w zasadzie przy dwóch okazjach:

1. ukazania Męki Pańskiej;

2 opłakując zmarłego człowieka.

W tym pierwszym kontekście możemy je podziwiać na masowo kopiowanych pomnikach w stylu nagrobka Józefa Zaiąca (ok. 1910 r., Cmentarz Powązkowski w Warszawie), choć ich współczucie jest niczym w porównaniu z rozpaczą ukazaną na pomniku rodziny Branka (Cimitero Monumentale, Mediolan).

Ich obecność na grobach śmiertelników może świadczyć o ludzkiej potrzebie włączenia Niebios w tragedie dziejące się na Ziemi, nadając tym ostatnim wyjątkowy, niecodzienny charakter. Oto anioł zstępuje na ziemię, aby wspólnie z bliskimi zmarłego opłakiwać jakiegoś śmiertelnika. Rodzina, a także odwiedzający grób nabierają przekonania, że kogoś tam "na górze" obchodzą nasze smutki, a z drugiej strony, podobnie jak ważny gość czyni honor domowi, tak anioł swoją obecnością poświadcza o niepowtarzalności danej jednostki.

Wbrew pozorom ich głównym "atrybutem" nie była tylko smutna mina. W dłonie wkładano im bowiem typowe przedmioty, przysługujące żałobnikom tj. wieńce, bukiety i girlandy kwiatów, które same w sobie nieraz miały znaczenie symboliczne (np. mak - sen, okrągły wieniec - wieczność, nieskończoność). Tym samym nasze Anioły Żałoby były zarazem Aniołami Pamięci, wiecznie oddającymi hołd zmarłym. Bardzo popularnym symbolem była też gałąź palmowa (rzadziej oliwna), przypominająca o cnotliwości i szlachetności nieboszczyka.

Przykłady tych aniołów można by mnożyć bez końca, dlatego wymienimy sobie tylko "kilka" najbardziej charakterystycznych lub udanych realizacji. Tak więc w 1862 r. grób Hilarego Zakrzewskiego na Starych Powązkach ozdobił anioł dłuta Tadeusza Czajkowskiego. Zrobił on zawrotną karierę, a jego lepsze lub gorsze imitacje spotykamy nie tylko w Warszawie, ale w ogóle na większych Polskich nekropoliach.

Do "autorskich" pomysłów należy m.in. utrzymany w stylistyce neoklasycznej anioł z grobu rodziny Bardzkich i Leszczyńskich (Faustyn Cengler, 1876 r., wcześniej wystawiony na grobie Adeli Burghard w farze w Piotrkowie Trybunalskim), Alojzego Żółkowskiego (Ludwik Pyrowicz, 1889 r., wobec krytycznej opinii prasy przerobiony przez samego mistrza; oba na Cmentarzu Powązkowskim), Karola Rotha (zm. 1895 r., Cmentarz Ewangelicko-Augsburski, Warszawa), rodziny Fleischamannów (ok. 1906 r., Cmentarz Rakowicki, Kraków), rodziny Landschaftów i Bogdanowiczów (po 1911 r., Cmentarz Powązkowski w Warszawie)2, rodziny Sobotka (O. Flegel, Powązki Wojskowe, Warszawa), Ludomira Stanisława Sobol (ok. 1923 r., Stare Powązki, Warszawa), rodziny Józefa Kluka (Zygmunt Kowalewski, ok. 1936 r., Cmentarz Stary przy ul. Ogrodowej, Łódź).

O popularności tego typu anielskiego świadczą jednak nie tylko wymienione wyżej oryginalne okazy, lecz całe mnóstwo (zazwyczaj anonimowych) figur, posążków i płaskorzeźb produkowanych nieraz wręcz na masową skalę. I tak, całkiem uroczego anioła składającego na grobie girlandę kwiatów możemy podziwiać nie tylko na grobie Emilii Matyldy Halkader (zm. 1885 r., Stare Powązki, Warszawa), ale też na kilku innych mogiłach na tymże samym cmentarzu. Podobnym "wzięciem" cieszył się anioł z grobu rodziny Myślińskich (ok. 1901 r., Stare Powązki, Warszawa). Z kolei w pierwszych dziesięcioleciach XX w. modne były cokolwiek kiczowate płaskorzeźby, jak te na grobie rodziny Nowików (ok. 1932 r., Cmentarz Wolski, Warszawa) czy Tadeusza Rogozińskiego (zm. 1941 r., Cmentarz na Tarchominie, Warszawa).

Uff... dużo tego było, a i tak nie wyczerpałyśmy tematu :-) Jednak "morał" z całej tej wyliczanki jest taki, iż w ciągu XIX w. Anioły Smutku stały się wręcz personifikacją żałoby, całkiem skutecznie konkurując z zawoalowanymi płaczkami i innymi alegoriami. Niestety, jak to z popularnymi motywami bywa, szybko i często ulegają one uproszczeniu oraz zbanalizowaniu (patrz wspomniane przykłady XX-wieczne).

© Sowa
30.12.2007

Przypisy:

  1. F. Sborgi, Companions on the final journey : reflections on the image of the angel in funerary sculpture during the nineteenth and twentieth century centuries, transl. by Aliosn Packer [w:] S. Berresford, Italian memorial sculpture (1820-1940) : a legacy of love, introd. essays by J.S. Curl, F.S. Licht ; add. art. by F. Bregoli, F.Sborgi ; phot. by R.W. Fichter, R.Freidus, London 2004, s. 204.
  2. Jest to "wzbogacona" o skrzydła kopia rzeźby z grobu Elizabeth Triebe, zm. 1908 r., Cmentarz Stary przy ul. Ogrodowej, Łódź.


Do góry