Sztuka cmentarna


Anioły w sztuce cmentarnej XIX i początku XX w.

Chronos, Tanatos i inne geniusze

Zanim na XIX-wiecznych cmentarzach zaczęły panować wszelakie Anioły Śmierci, Żalu i Boleści, to właśnie owe antyczne personifikacje zdobiły ludzkie groby1. Zatrzymamy się przy nich na chwilkę, gdyż były inspiracją dla przedstawień aniołów w ogóle (skrzydła), a w erze nowożytnej praktycznie wyparły malachim z rzeźby sepulkralnej, a ich atrybuty weszły do kanonu sztuki sepulkralnej, która korzystała z nich także w XIX w.

Przyjrzyjmy się najpierw postaci Chronosa lub Kronosa (rzym. Saturn)2. Już w czasach antycznych objawiał się w postaci dostojnego, dobrze zbudowanego starca, przy czym kojarzona z nim kosa jest późniejszym dodatkiem. Cieszył się sporą popularnością nie tylko na nagrobkach (zwłaszcza barokowych), lecz również (jak nietrudno się domyślić) na zegarach (por. Jakub Monaldi, zegar w Sali Rycerskiej na Zamku Królewskim w Warszawie, l. 1784-1786).

Kilka słów należy też poświęcić alegoriom Sławy (Fama) i Chwały (Gloria). Pierwsza ukazywana była jako niewiasta dmąca w trąbę, często ze skrzydłami i trzymająca gałązkę oliwną. Druga w czasach rzymskich przestawiana była jako siedząca na łupach Amazonka, trzymająca w dłoni kulę na której stała Zwycięstwo (Wiktoria). W późniejszych wiekach ukazywano ją (podobnie jak Sławę) jako skrzydlatą postać z trąbą lub rogiem obfitości, choć jej najpopularniejszym atrybutem był wieniec (najczęściej z lauru)3, stąd często może być mylona z personifikacją Zwycięstwa (por. Agnolo Bronzino, Alegoria szczęścia, 1564 r., postacie u góry). Alegorie te szczególnie często pojawiały się na nagrobkach barokowych (np. Ferdinand Maximillian Brokoff, grobowiec Vratislaus von Mitrovice, 1716 r.), a w XIX w. stopniowo zanikały.

I wreszcie, najwazniesjza postać - Thanatos. W starożytności nie posiadał oficjalnego kultu, a nawet mitów na jego temat było niewiele (chyba, że wspomnimy niemiłą przygodę z Syzyfem). Cóż, grecko-rzymską eschatologię można streścić słowami Safony: "Bogowie wiedzą: śmierć jest nieszczęściem. / Inaczej chętnie umieraliby sami"4, stąd nie należy się dziwić, że i Thanatos nie cieszył się popularnością. Przedstawienia tego bóstwa były więc dosyć nieliczne, tak nieliczne, że po okresie antyku, dopiero w XVIII w. niejaki Gotthold E. Lessing ponownie "odkrył" rolę Thanatosa5.

Chociaż świat bez Thanatosa nie mógłby się obejść, traktowany był on raczej jako takie "pomniejsze bóstwo", stąd często widziano go raczej jako Geniusza Śmierci (gr. daimon, patrz niżej) niż boga równorzędnego np. Hadesowi. Łatwo było się "pomylić", bo podobnie jak inne geniusze, także Thanatosa ukazywano ze skrzydłami, lecz dodawano kilka "znaków rozpoznawczych". I tak np. na rzeźbie z IV w. p.n.e. widzimy, iż przy boku zawieszony ma miecz, a na monetach Septimiusa Severa z 193-211 r. n.e. z Nicopolis ad Istrum oraz Filipa II z ok. 247-249 r. n.e. z Deultum w Tracji opiera się na odwróconej pochodni.

Sporo krwi napsuły mi geniusze ;-) A dokładniej, jak w XIX-wiecznej rzeźbie nagrobnej odróżnić geniusza od anioła? Czasami bowiem trudno orzec, czy mamy do czynienia z Geniuszem czy Aniołem Śmierci, z Geniuszem Patronem np. muzyki czy Aniołem Muzyki (patrz Geniusze-Anioły i Anioły-Geniusze).

Na początek garść teorii: geniusz to rzymskie bóstwo opiekuńcze (męskie, bo dla pań przewidziano junony), ukazywane (w sztuce starożytnej) pod postacią węża, częściej młodzieńca (nieraz ze skrzydłami) z rogiem obfitości albo (sztuka nowożytna) jako uskrzydlone nagie dziecko lub młodzieńca6.

O naturze i wyglądzie anioła obszernie powiedziałyśmy sobie w innym miejscu. W kwestii geniusza sięgnijmy natomiast do źródeł XIX-wiecznych. Słownik mitologiczny Alojzego Osińskiego (1808 r.) dodaje więc, iż jest to bóstwo natury (dlatego można nim nazwać m.in. Thantosa - przyp. Sowa), "sprawca uczuciów przyziemnych i rozkosznych", pełniący funkcje opiekuńcze nie tylko względem jednego człowieka, ale także miast czy prowincji7, przy czym z czasem poddano ich trosce także dziedziny aktywności ludzkiej jak sztuka, nauka, wojna (sic! Filippo Collino, grobowiec Karola Emmanuela III, 1788 r.). W wydanej kilkadziesiąt lat później Wielkiej encyklopedii powszechnej ilustrowanej (1899 r.) określenia daimon (gr. demon), geniusz (łac.), anioł (zwłaszcza stróż) są stosowane niemal wymiennie, a w pewnym miejscu czytamy:

"W piśmiennictwie łacińskiem aż w głąb wieków średnich można śledzić, tak samo jak w greckim, (...) przeobrażanie się geniuszów w zastępy różnego rodzaju aniołów-stróżów, patronów z jednej strony i złych duchów z drugiej. (...) Rzymski genius natalis, a patron średniowieczny lub anioł stróż to jedno i to samo."8

W tejże samej encyklopedii podkreślano, iż oba byty wypełniały przepaść, jaka istniała między doskonałymi istotami boskimi a niedoskonałą ludzkością, stanowiąc jakby pośredników między światami, między Niebem a Ziemią, światem duchowym i materialnym9.

Wszytkie znaki na niebie i ziemi wskazują więc, że dla ówczesnych anioły i geniusze były tym samym ;-) Stąd owo przemieszanie pojęć, o którym wspominałam przy okazji nagrobków Ksawerego Koisiewicza lub Juliana Frageta (patrz. Angelos mortuorum). Zresztą nawet w zamieszczonym ok. połowy XIX w. w prasie warszawskiej opisie tak "klasycznego" nagrobka, jak Wandy Bącewicz na Starych Powązkach (Konstanty Hegel, 1837 r.) czytamy, iż przedstawia on: "(...) dziewicę, którą a n i o ł  ś m i e r c i [podkreśl. - Sowa] uprowadza do grobu (...)"10.

A jednak jeśli chodzi o ikonografię geniuszy i aniołów istniały różnice. Nie chodzi tu tylko o "grecki" ubiór, specyficzny profil czy charakterystyczną dla ideałów neoklasycyzmu dbałość o piękne oddanie proporcji ciała i "nieszokowanie" widza nadmiarem uczuć, jakie możemy podziwiać w dziełach np. Antonio Canovy (1757-1822) (grobowce papieża Klemensa XIII, 1792 r., księżnej Marii Krystyny, l. 1798-1805) lub Berthela Thorvaldsena (ok. 1768-1844) (grobowiec Philippa Bethmannsa, fragment, projekt własnego nagrobka).

W epoce, kiedy za najwartościowsze uważano wzory antyczne, zwłaszcza anioły musiały być oddane idealnie. Doszło więc do trochę paradoksalnej sytuacji: ponownie, jak w czasach wczesnego chrześcijaństwa, starano się ukazywać anioły, posługując się "pogańską" sztuką grecką lub rzymską. Stąd jedyna różnica, jaką udało mi się wyodrębnić, po wielu bezsennych nocach ślęczenia nad zdjęciami nagrobków ;-) , to... strój. Otóż większość geniuszy jest zazwyczaj bardzo skromnie ubrana, czasem tylko jakaś zabłąkana draperia zakrywa przyrodzenie, gdy tymczasem anioły, musiały się już bardziej liczyć z przyzwoitością ;-) 11.

Jak przekonacie się z wymienionych niżej przykładów, nie można określić granicy, że np. do poł. XIX w. były modne geniusze czy Chronos, a potem to już tylko anioły, tak samo, jak nie można wyznaczyć kresu wpływom antyku w rzeźbie XIX w.

Po tej długiej dygresji przejdźmy wreszcie do konkretnych przypadków :-)

Do szczególnie "starożytnych" należą personifikacje Czasu m.in. na grobie Friedricha Wilhelma von Lüderitz (zm. 1785 r.), Kirchhof vor dem Halleschen Tor Berlin, a na naszym polskim podwórku na nagrobku rodziny Fuhrman-Roesler, ok. 1805 r., Cmentarz Ewangelicko-Reformowany w Warszawie. Na Starych Powązkach można też trafić na kilka egzemplarzy odpoczywającego Chronosa, opartego o klepsydrę i trzymającego wieniec (np. grób Hipolita Mikorskiego, ok. 1827 r.).

Żeby jeszcze dodatkowo Wam namącić, dodam, że i w 2. poł. XIX w. pojawiały się całkiem oryginalne posągi Czasu, jak np. te na grobie Erasmo Piaggio (1876 r., Camposanto Staglieno, Genua), rodziny Broghi (Enrico Butti, 1884 r., Cimitero Monumentale, Mediolan) lub nieco mniej "artystyczny" na grobie rodziny Pomian Wolskich (J. Zagórski, Cmentarz Stary, Piotrków Trybunalski).

Alegorie Sławy i Chwały praktycznie nie występowały w ciągu XIX w., acz w pewnym sensie zastąpiły je różne anioły bądź niewiasty dekorujące grób kwiatami. Ciekawym przykładem jest jednak nagrobek rodziny Baranowskich (ok. 1923 r.) na Starych Powązkach, gdzie widzimy uchwyconą w biegu skrzydlatą postać kobiecą w prawej, wzniesionej dłoni trzymającą wieniec, a w lewej, opuszczonej gałąź plamy. Kompozycja ta jest uderzająco podobna do sławnej Nike z Samotraki, a pochodzi przecież z okresu międzywojennego!

Ciekawą "scenkę rodzajową" z Geniuszem Śmierci w roli głównej umieszczono na nagrobku Marry Patten Bold Sapiehowej (Pietro Tenerani, ok. 1825 r., kościół parafialny Farnworth, Wielka Brytania), gdzie wbrew "tradycji antycznej" nasz Thanatos jest kompletnie ubrany. O wiele bardziej "zgodne" ze sztuką Greków jest natomiast jego przedstawienie z grobu Wandy Bącewicz (Konstanty Hegel, ok. 1837 r., Cmentarz Powązkowski, Warszawa), gdzie skrzydlaty geniusz odprowadza do grobu młodą, niewieścią duszyczkę, żegnaną przez rozpaczających rodziców, a wszytko naturalnie w kostiumie starożytnym.

O wiele liczniejsze były jednak przedstawienia geniusza opartego o gasnącą pochodnię lub urnę, czasem trzymającego wieniec.

Na początek warto tu wspomnieć o płaskorzeźbach Konstantego Hegla, zdobiących sarkofag Aleksandry i Stanisława Kostki Potockich w Wilanowie. Z kolei na Cmentarzu Rakowickim szczególnie licznie występują niedorosłe geniusze np. na grobie Heinricha Ingrischa (ok. 1865 r.), ale równie ciekawe są niewielkie podobizny zadumanego geniusza trzymającego wieniec lub gałąź palmową na produkowanych masowo żeliwnych krzyżach, jakie widzimy np. na grobie (obecnie) rodziny Tolpa (pochówki z 1969 r. i 1984 r., Cmentarz Rakowicki) czy Zdzisia Kałuży (ok. 1920 r., Cmentarz Salwatorski, Kraków). Z ostatnich lat XIX w. pochodzi natomiast piękne przedstawienie Geniusza Śmierci na grobie Marii Siemienowej na warszawskim cmentarzu prawosławnym (Bolesław Syrewicz, 1889 r.), a nawet w naszych czasach powstają mniej lub bardziej udane nawiązania do tego tematu (m.in. współczesny nagrobek na Cmentarzu przy ul. B. limanowskiego, Radom czy kopia płaskorzeźby Thorvaldsena z grobowca Włodzimierza Potockiego na grobie rodziny Nowakowskich, ok. 1957 r., Stare Powązki).

Zarówno Thanatos, Czas, jak i Chwała czy Sława były raczej mało nośnymi symbolami, gdyż nie bardzo dało się modyfikować ich przesłanie bez dodawania dodatkowych figur-alegorii. A co ciekawe, rzadko decydowano się na wystawianie na cmentarzu wieloosobowych grup rzeźbiarskich12. Tymczasem anioł w ciągu wieków doczekał się bardzo rozbudowanej listy funkcji, którą otwierała rola wysłannika-pośrednika, mógł spełniać dowolne zadania i przyjmować różne atrybuty.

Trochę inaczej rzecz miała się z geniuszami. Z biegiem stuleci zamiast ludzkich duchów opiekuńczych, stali się patronami przede wszytkim różnych aspektów działalności człowieczej, dzięki czemu okazali się bardziej długowieczni. Franco Sborgi już jednak w geniuszach Antonio Canovy dostrzega stopniowe ich przekształcanie się w "typowego" anioła cmentarnego. We wspomnianych dziełach Geniusz Śmierci przypatruje się korowodowi, zmierzającemu ku wejściu do grobowca - symbolicznej bramy Zaświatów. A stąd już tylko krok do Anioła-Strażnika Grobu czy Anioła Śmierci tak popularnych w następnych dziesięcioleciach.

Ten sam autor zauważa, iż te starożytne personifikacje wyrażały wartości uniwersalne i świeckie charakterystyczne dla laickich czasów oświecenia (śmierć dotyka wszytkich, a sława i chwała są udziałem wybranych, lecz stanowią nagrodę za uczynki zmarłego - przyp. Sowa), musiały więc ustąpić wobec "odrodzonej" religijności XIX w. Można się tu jednak spierać, gdyż omawiane alegorie były popularne w sztuce nagrobnej także w przesyconym ideami kontrreformacji baroku. A może chodziło o coś innego?

Wydaje mi się, iż nie idzie tu o religijność, lecz o zmieniającą sie wrażliwość ludzi na śmierć bliskich. Pamiętajmy, że to właśnie w ciągu XIX w. zaczęto bardziej uczuciowo i indywidualnie podchodzić do umierania (ach, ten romantyzm ;-)). Śmierć, oprócz tego, że stanowiła bramę do Wieczności i Nieba, była też osobistą tragedią tych, co zostali na tym "łez padole", stąd m.in. zwyczaj dbania o groby, zdobieniu ich kwiatami czy zapalania lampek.

Tymczasem przesłanie owych antycznych alegorii było w gruncie rzeczy zbyt pesymistyczne i nie przystawało do nowych realiów. Wyjątkowo rzadko (co nie znaczy, że wcale) pojawiały się bowiem Geniusze Śmierci, pocieszające rodzinę zmarłego, w której to funkcji doskonale "realizowały się" anioły (por. Anioł Wiary i Nadziei). A już naprawdę trudno wyobrazić sobie w roli "pocieszyciela" nieubłagany Czas, choć i on nieraz trzymał w dłoniach wieniec - wyraz hołdu dla zmarłego. Tylko Sława i Chwała dawały nadzieję na życie wieczne w myśl zasady "exegi monumentum", lecz dotychczas zdobiły one pomniki wojowników lub mężów stanu, jakże więc mogły "odnaleźć" się na grobach mieszczaństwa, któremu ton nadawali przemysłowcy i bankierzy?

Nie zawsze, nie każdy umie (i powinien) podchodzić do śmierci racjonalnie oraz powściągliwie, jak prezentują to zadumane geniusze oparte o gasnące pochodnie. A ponieważ to, co da się ze śmierci ogarnąć "szkiełkiem i okiem" (racjonalizm oświeceniowy) jest zbyt przerażające i przygnębiające, na cmentarzach znów zaczęła dominować symbolika religijna, a wraz z nią pojawiły się anioły.

© Sowa
16.12.2007

Przypisy:

  1. Naturalnie z pewnymi zastrzeżeniami:
    1) W czasach starożytnych na stelach i nagrobkach w ogóle unikano przedstawień śmierci, zastępując je np. podobiznami zmarłych.
    2) Od czasów renesansu na nagrobkach częściej pojawiały się alegorie (np. Męstwo, Sprawiedliwość, Miłosierdzie, Chwała), które po części były zdegradowanymi bóstwami antycznymi, jak np. Chronos - Czas.
  2. Owo "utożsamianie" opiera się w istocie na grze słów greckich: Kronos zapisywane jako Chronos, znaczy również czas, czego jednak nie da się odtworzyć w łacinie (łac. tempus - czas). Po pamiętnej przygodzie z Zeusem, Kronos uciekł do Italii, gdzie ucywilizował tamtejszych mieszkańców, dając im m.in. prawa. Epoka jego rządów nazywana była złotym wiekiem. W mitologii rzymskiej Saturn (odpowiednik Kronosa) był patronem m.in. rolnictwa (stąd za atrybut miał m.in. motykę), w którym jak wiadomo ważne są cykle przyrody, a więc upływ i liczenie czasu. Jak podaje Słownik mitologiczny, w czasach antycznych jego posągi były pętane powrozami - czyżby próba okiełznania czasu? ;-) - Hasło Tempus [w:] Słownik mitologiczny z połączeniem obrazo-pismu (jkonologia). T. 3, układu A. Osińskiego, Warszawa 1808, s. 513.
  3. Hasło Fama [w:] Słownik mitologiczny z połączeniem obrazo-pismu (jkonologia). T. 2, układu A. Osińskiego, Warszawa 1808, s. 98.

    Hasło Gloria [w:] Słownik mitologiczny z połączeniem obrazo-pismu (jkonologia). T. 2, układu A. Osińskiego, Warszawa 1808, s. 157.

  4. Safona, Pieśni, przeł. z gr. i napisał posł. N. Chadzinikolau, Poznań 1988, s. 9.
  5. Posągi i ludzie : antologia tekstów o rzeźbie 1815-1889. T. 1 cz. 1, wybrali, oprac. i wprowadzeniem opatrzyli A. Melbechowska-Luty i P. Szubert, Warszawa 1993, s. 41.
  6. Hasło: geniusz [w:] Słownik terminologiczny sztuk pięknych, pod red. S. Kozakiewicza, Warszawa 1969, s. 121.
  7. Hasło: genius [w:] Słownik mitologiczny z połączeniem obrazo-pismu (jkonologia). T. 2, układu A. Osińskiego, Warszawa 1808, s. 148-149.
  8. Hasło: geniusz [w:] Wielka encyklopedia powszechna ilustrowana. T. 23-24, Warszawa 1899-1900, s. 836.
  9. Wygląda więc na to, że o obie cywilizacje: żydowska i grecka wpadły na ten sam pomysł jeśli chodzi o hierarchię bytów ;-)
  10. Podaję za: Sztuka Warszawy, pod red. M. Karpowicza ; [aut.] J.A. Chrościcki [et al.], Warszawa 1986, s. 353.
  11. Choć muszę przyznać, że to "kryterium" nie do końca mnie przekonuje, zwłaszcza po zapoznaniu się z włoską rzeźbą nagrobną.
  12. Wyjątkiem są może Włosi, którzy w 2. poł. XIX w. za jednym razem potrafili wystawić posągi całej rodzinie sportretowanej podczas opłakiwania np. zmarłego nestora rodu (por. A. Rivalta, nagrobek rodziny Raggio, 1872 r., Cimitero Staglieno, Genua).


Do góry