Na marginesie tematyki cmentarnej


Ste. Pomia.

Na zgon JW. Stanisława Nałęcz Hrabi Małachowskiego,
Prezesa Senatu, wielu Orderów Kawalera
31 Grudnia 1809.

Praw niedościgłych Stwórcy niezgięte wyroki,
Tworząc świat przez istoty czułe zamieszkały;
Ukrywszy przed słabemi zamiar swoy wysoki,
Na wieczne go odmiany i klęski wskazały.
Tak mieniąc stan ucisku szczęściem niespodzianym,
Często go los rozpaczy przyciśnie koleią;
To znowu ulgę niosąc łzom z serca wylanym,
Wśród klęsk okropnych, da mu odetchnąć nadzieią.
Szanuymy te niezłomne prawidła w milczeniu,
A chlubn zdarzeń, które kray nasz uwieczniły.
Uczciymy pamięć Męża chociaż w Jego cieniu,
I żal słuszny do smutney ponieśmy mogiły.
Jeźli kto przez swą miłość dla krain, przez cnoty,
Do szacunku Narodu zasłużył na prawa;
Jeźli z niemi połączył domowe przymioty,
Któż ich zaprzeczyć śmiały cieniom Stanisława?
On wśród klęsk burzy, która pochłonąć nas miała,
Ciężki ster Obrad dźwigał, a nie szczędząc trudu,
Każda z ofiar dla kraiu zdała mu się mała;
Tam zyskał chlubne imie Przyiaciela ludu.
Późniey gdy znikło imie Polski i Polska,
Gdy i promień nadziei za nic każdy ważył,
On niezgięty w nieszczęściu, - gdzież iest stałość taka!
Wbrew tyranom, Polakiem mienić się odważył.
Cierpiał ucisk, lecz zawsze ufny w dobrą sprawę,
Spodziewał się, że Polska będzie ocalona;
Chciał żyć ieszcze, by uyrzał wzniesioną iey sławę,
Mścicielów w swym Narodzie i Napoleona.
Nigdy Niebo tak czystey nie odmawia proźby.
Uyrzał godny mąż swoię nadzieię ziszczoną;
Uyrzał w niwecz zniszczone napastników groźby,
I zwycięztwa Polaków, i Polskę zemszczoną.
Trzebaż było, by między wesołe oznaki
Powrotem woiownikow, radości Narodu,
Wmięszał się cios okropny po9między Polaki,
Strata Męża! - Okropność smutnego obchodu!
Lecz na cóż mam powtarzać ten wypadek srogi?
Na co rozdzierać serca, które go kochały?
Czyliż ięki wzniesione przez ten lud ubogi
Tkliwszey nad wszelki wyraz nie daią pochwały?
Ten który swą Oyczyznę kochał i ratował,
Którego imie Polak głosi z uniesieniem,
Którego wieśniak będzie płakał i żałował,
Będzie żył w sercach naszych, choć iest tylko cieniem.
Cudny Mężu! Którego wspaniała opieka
Często ulgę i pomoc nieszczęśliwym dała,
Przyim hołd słaby uczucia wdzięcznego człowieka,
Któremu, z tobą razem, znikła pomoc cała.
Twe cnoty w Narodzie dosyć uwieczniły,
My twą dobroć w pamięci wieczney mieć będziemy;
Często z drobnemi dziecmi kamień twey mogiły
Z smutnym westchnieniem, świeżym kwieciem obsypiemy.

Źródło:

  • Ste. Pomia., Na zgon JW. Stanisława Nałęcz Hrabi Małachowskiego, Prezesa Senatu, wielu Orderów Kawalera, 31 Grudnia 1809, "Gazeta Warszawska" 1810, nr 1, s. 12-13.


Do góry