Na marginesie tematyki cmentarnej


Anonim

Oracyja na śmierc żałosną i pogrzeb Jana Abramowicza (1602)1

Wielmożni, miłościwi, szlachetni, uczciwi a bogobojni panowie, mężowie stanu wszelakiego i obojej płci[!], którzyście się tu zebrać raczyli ku oddawaniu posługi ostatecznej pogrzebu zacnego senatora, wielmożnego pana wojewody smoleńskiego! Piszą historykowie o onym zacnym Aleksandrze Macedońskim, iż gdy się przypatrował grobowi Achillesowemu w Sigeo, te słowa wyrzekł: "O, wielce szczęśliwym jesteś ty, Achilles, który masz tak zacnego opowiadacza cnót i męstwa twego, Homerusa!" Wielcy bowiem mężowie wielkiego wysławiania potrzebują. Na takowych, wiem i pewienem, że temu zacnemu senatorowi nie schodzi ani zejdzie2. Do których acz się ja z prostością moją przyrównać nie śmiem ani mogę, chęć jednak moją i żałość raczej niż jaką wymowę uroję, tą krótką oracyją, na ten czas do waszmościów uczynioną, oświadczyć chcę. [...]

Służy nam3 z wiedzieć, jakiegośmy patrona zboru Bożego i jakiego senatora w Rzeczypospolitej mieli, a tym wdzięczność mszę zmarłemu przyjacielowi oświadczyli. [...] Upadła, upadła, o zborze święty, korona z głowy twojej, obalił się filar w Rzeczypospolitej Litewskiej. Lamentuj, o zborze osierociały, z utracenia patrona tak wielkiego! Wzdychaj, Rzeczpospolita Litewska, z pozbyłego wiernego senatora swego! Utyskujcie, wdowy, kwilcie, sieroty, wzdychajcie, przyjaciele i sąsiedzi, słudzy i poddani łaskawego przyjaciela i dobrodzieja swego! Upadł kwiat wdzięcznie woniejący a wszystkim dobrym zawżdy miły i pożądany. Ten wdzięczną postawą, łagodną mową, roztropną radą, wierną pomocą w rzeczach wielkich i zacnych, uważną rozmową każdego uweselił, nauczył i pocieszył. Ten sprawiedliwości rządnym egzekutorem. Ten pokoju pospolitego4 pilnym stróżem. Ten bogobojności naśladowcą, prawdziwej a zbawiennej nauki Ewangelii Świętej wiernym miłośnikiem, zboru Bożego szczodrobliwym nutrytorem i defensorem5 był. Ten pokoju Izraelowi szukał. Ten się na osoby w rzeczy prawdziwej nie oglądał. Ten za złotem i dygnitarstwy bezmiernie6 się nie uganiał. A krótce mówiąc: wszystkich cnót naczynie w tej trunie7 widzicie. Słusznie tedy tak wielkiego cnót gniazda użalić się macie. [...]

Wracam się do urodzenia, wychowania, dzielności, męstwa, cnót, pobożności, łagodnej na koniec śmierci tego zacnego senatora. Wiadome jest urodzenie tego ślachetnego senatora waszmościom wszystkim, jako indigeny8 tego Wielkiego Księstwa Litewskiego, że jest ex ordine nobilitatis9 urodzony; wiadomi rodzice, dom, ojczyzna, powiat, przyjaciele, krewni i powinowaci. Który, toć prawda, że z równego domu, ale jednak ślacheckiego ma originem10 swoje, na co też więc zazdrościwi sławy jego markotać zwykli byli. Ale azaż to nowa, proszę, z równego domu ślacheckiego (którym się tytułem ślachcica żaden król, książę ani pan nazacniejszy nigdy nie brzydził, owszem, się z tego przechwalał, że był ślachcicern) do zacności senatorskiej przychodzić? Takowym obtrektatorom albo ożuwcom11, którzy, ślachectwa swymi cnotami poprzeć nie mogąc, inszym, a osobliwie jemu zajrzeli12, szczypali, a zaocznie pokątnie go traktowali, zwykł nieboszczyk odpowiadać słowy onego zacnego senatora rzymskiego, Cycerona13, gdy mu toż zadawał aemulus14 jego, Salustius: "Ego meis maioribus virtute mea praetuxi, ut si prius non fuerint, a cne accipiant initium memoriae suae; tu tuis vita quam turpiter egisti, magnas offudisti tenebras, ut etiam si fuerint egregii cives, certe venerint in oblivionem,...".15

Atoli śiachcic z ślachcica urodzony ślachetnie żył i ślachcicem, choć senatorem będąc, umarł. Którego genealogią gdyby kto chciał przeglądać, nalazłby idąc16 go z domu Gasztułtowskiego.

Wychowanie zasię jego jakowe było? Iście nie domatorskie, bo zaraz w młodych leciech oddany był do domu sławnej pamięci wpana wojewody wileńskiego, pana Mikołaja Radziwiłła, gdzie w krótkim czasie z uczciwymi postępkami jego przypuszczon był do pokoju tak zacnego senatora, a usługując wiernie, pilnie i roztropnie, mądrości mądrego pana i rozmów poważnych pilnie się przysłuchał, onym przypatrował, w pamięć zachowywał, na swój pożytek obracał, sprawy poważne przepisował, czego i teraz barzo wiele, aż i z podziwieniem, pozostawia.

Krótko mówiąc: słuchając mądry mądrości, mędrszym się stał. Nuż do rzeczy rycerskich przy takim wielkim, sławnym a szczęśliwym hetmanie wielki powód miał, z panem swym na wojnach i w potrzebach17 bywał, a osobliwie w onej sławnej bitwie z Moskwą na iwańskich polach, która nie tylko wielką porażką, ale i śmiercią hetmana wielkiego moskiewskiego, Piotra Szujskiego, wojewody połockiego, sławną jest; za hetmanem kopiją i puklerz nosił i w swojego ugodził; także w innych potrzebach i krwawych wielokroć bywał. Przyszedł potem za onymi sprawami swymi do tego, że mu nieboszczyk pan wojewoda wileński wszystkiego dworu sprawowania18 zdrowia swego na koniec powierzył, do Augusta19 króla zalecił, że prędko, jako popędliwymi piórami cnót wielkich, do wielkiej sławy i estymacyjej20 u ludzi zacnych przyszedł. Bo mu stimulos dedit aemula virtus21 za miłością i życzliwością pana swego, któremu na wszem statecznie wiarę trzymał22. Na zacnej stolicy namiestnictwa województwa wileńskiego szczęśliwie i poważnie za przywilejem Augusta króla usiadł, na którym namiestnictwie wileńskim tak się rządził, że i sprawiedliwości, i rządu, i pokoju miastu tak wielkiemu powodem był, złych karał, dobrych miłował, sedycyje23 miejskie i inne uitia24 krócił. Zboru wileńskiego jako obroną, tak radą i szczodrobliwością swą wielkim patronem25 i stróżem był. Świadczy to i Wilno żałosne na on czas z odjeżdżania, a teraz płaczliwe z śmierci jego. Które poważne sprawy i roztropne postępki jego upatrując król mądry i baczny, sławnej pamięci Stefan, tak go miłował, że o nim wielekroć i w senacie to świadectwo wydawał: "Ille bonus vir Abramovicius"26, co i skutkiem okazował, bo go na starostwo lidzkie i inne urzędy przywilejmi swymi wystawił, na koniec do służb dworu swego, obietnicami onego chcąc pozyskać, pilnie używał. Ale on, jako stateczny a cnotliwy sługa pana swego, aż do śmierci jego opuścić nie chciał, wiernie jemu za uczciwe wychowanie wiernymi służbami swymi nagradzając, stateczność swą zachował i potomkom jego, a osobliwie teraźniejszemu panu wojewodzie wileńskiemu, Krzysztofowi Radziwiłłowi, aż do śmierci swej, pomniąc na wychowanie ojca jego, wierną radą, pewną pomocą a uprzejmą żarliwością się stawił tak dalece, że jego szczęście za swoje, nieszczęście zaś jego także za swoje być poczytał. Tenże król Stefan po śmierci wojewody wileńskiego Mikołaja Radziwiłła wakancyję27 wojewódzką nikomu inszemu, jedno jemu powierzył. W czym iż się pilnym stróżem, wiernym administratorem królowi i Rzeczypospolitej stawił, oto i teraźniejszy król, Zygmunt III, na wyższą stolicę województwa mińskiego i starostwa wendeńskiego, stolicę niekiedy Księstwa Litewskiego, ale też na województwo smoleńskie nie tak pożytkami, jako więc zacnościami i wyższym miejscem w senacie swym wystawił i uprzywilejował. Tymić stopniami prze cnoty swe ten uczciwy senator do tej zacności senatorskiej postępował. I by nie zazdrość ludzka, która też i króla, pomazańca Bożego, do niechęci przeciw jemu pobudzała, a k temu stateczne przy religiej wytrwanie przeszkodą było, do dalszych dygnitarstw postąpić by mógł. [...]

Majętności swych, na sejmy jeżdżąc, uszczerbić nie litował28, mądrze i życzliwie wotował, na chęci i pogróżki, na obietnice i podorze29 nic się nie oglądał, prostym trybem szedł. Świadczą to wota jego, od wielu spisane, jako na sejmiech, na elekcyjach czynione, które od wielu ludzi obojga narodu30 w wielkim uważaniu są i były. Przy braciej swej i Rzeczypospolitej mocnie stał, praw i wolności bronił, uniej i konfederacyjej31 pilnie i stale przestrzegał. Za sierotami, utrapionymi, ukrzywdzonymi, złupionymi mocno się wdawał. Na trybunał32, acz z jego uszczerbieniem zdrowia i majętności, często zasiadał, proszonym się służyć ojczyźnie nie umiał, tak iż po wielekroć trybunalistą bywał, tam inszym jako świeca do zdrowego rozsądku w rzeczach trudnych i w wielkich bywał, przyjacielowi nie folgował, nieprzyjaciele przy sprawiedliwości nie znał, krótce mówiąc: na osoby się nie oglądał.

Nuż w potocznych sprawach jako się każdemu łagodnym, ochotnym i szczodrobliwym stawił. Za prywatami się nie uganiał, doma dostatnie, jednakże i pomiernie żył, z sąsiady w zgodzie mieszkał, raczej swego opuszczając niźli kogo w czym ubliżając33, wiele ich w obronie, wiele ich w opiece mając. Cudzymi majętnościami się nie bogacił ani w nich korzystał, sieroty do szkół dawał, swym kosztem na nie nakładał34, panienki za mąż wydawał, sług, acz pomiernie, jednak z potrzebą chowając, jako dzieci swe miłował, uczył, do wszego dobrego przywodził, żadnemu zasłużonego35 długo nie zatrzymał. W tej wojnie iflantskiej poczet36 niepośledni kosztem swym niemal na cały rok stawił. Kieś37 piechotą swą opatrzył. Poczet jego, służąc wiernie [w] potrzebach, w kilku osobach szwank podjął.38

Synowi swojemu, acz jednego Mikołaja mając, nie tak majętności abo jakie dygnitarstwa, jako więcej uczciwe wychowanie zostawić usiłował. Gdy go namawiano, aby synowi starostwo które u króla wyprawił, odpowiedał: "Nie mogę tego uczynić, bobym z prawem pospolitym pokoju nie miał; a też wolę, aby się tego swoimi cnotami dosługował, niźliby się na gotowe ubezpieczać miał".

Chwałę Bożą wszędzie, gdzie mógł, pomnażał, a osobliwie tu, w imieniu39 swym, w Wornianach, sługę słowa Bożego chował, w szkole na bakałarze uczone się zdobywał, alumnów40 sierot z domów ślacheckich po kilkunastu swym kosztem chował, victum et amicum41 dawał, na szpital nakładał, do modlitw, ile mu zabawy42 dopuścić mogły, chętnie przybywał, każdemu przyjacielowi wiernie i pracowicie służył, w różnicach szczęśliwym mediatorem43 bywał, dróg dalekich, trudnych i niebezpiecznych, z utratą majętności swojej i z uszczerbkiem zdrowia, jako dla chwały Bożej, tak Rzeczypospolitej, tak też i przyjacielskiej potrzeby podjąć się nie litował. [...] Od wszystkich był miłowany, szanowany, zalecony. Każdy z nim rozmowy pragnął, z bytności jego się cieszył i uweselił, każdy mu dobrze winszował, też i nieprzyjaciel, choć insze na sercu chował. [...]

W tym tak mądrym postanowieniu i prowadzeniu żywota swego, kłopotami, trudnościami, chorobami zwątlonego, na co też często utyskiwał, lekarstw zażywał, przetrwawszy do lat 68 - dnia 13 Aprila44, z soboty na niedzielę, ciężko się rozchorował. Jednak inszych dni do stołu chodzywał, potrzeby rozprawował, do trybunału się wileńskiego jachać gotował, o gospodarstwie obmyślał, listy, sprawy, inne negotia45 bez podejrzenia śmierci odprawował aż zaś do drugiej soboty, gdzie uczuwszy, iż choroba w nim moc brała, bezpiecznie46 mówił o śmierci swojej, jakoby o cudzej, to powtarzając, że się jej nie lękam, owszem, żądam sobie umrzeć, nic dobrego nie widząc na tym świecie, jedno wszystko złe, a jeszcze się do gorszego ściąga. Jął się gotować na tę drogę, od modlitw żądając ministra.47 Którego iż prze odległość miejsca w tak niespodziewanym kazusie48 mieć nie mógł, czeladkę i wszytki domowniki zezwawszy49, do modlitwy ich napominał i sam się P. Bogu modlił, czeladkę potem przeprosił, rejestr pisać kazał i listy niektóre i podpisał. Z miłą małżonką swą o różnych potrzebach mile i o pogrzebie na koniec nietrwożliwie rozmawiał, wiarę swą, pytany będąc od małżonki swej, w Boga w Trójcy jedynego wyznawał, przy nauce apostolskiej, przy konfesyjej ewangelickiej się do śmierci wytrwać oświadczał. Często się Panu Bogu poruczając, dziatkom i małżonce błogosławiąc, często się o godzinie przypytywał, aż gdy mu powiedziano, iż siódma, rzekł: "Czas mój już przyszedł. Tobie poruczam, Boże, ducha mego". [...] Ten ci był koniec śmierci tego zacnego, jako Bogu, tak i ludziom miłego męża. [...]

Praeciosa mors sanctorum in conspectu Domini.50 Godny ten senator pobożnego wspomnienia, godny rzewliwego opłakiwania. Elizeusz51 wołał za Eliaszem: "Ojcze mój, ojcze mój, wozie izraelski!" Uczy duch Boży: "Synu, wylewaj łzy nad umarłym, żałuj go według godności jego, a żałuj, jakobyś miał co przykrzejszego cierpieć". [...] I na inszym miejscu: "Narzekaj nad umarłym, iż pozbył światłości". [...] Opłakiwał Józef ojca swego Jakuba, lud izraelski Mojżesza, Samuela; na koniec sam Pan Chrystus - Łazarza; wierni Boży - Stefana męczennika.

Tak też i my dzisia cz.ynimy, tego zacnego męza Bożego żałośnie opłakiwamy, żałujemy. [...]

Umarł oto.. Jeśliże52 go słusznie umarłym nazwać możemy, gdyż go cnoty święte i wierna, życzliwa praca w Rzeczypospolitej nieśmiertelnym czyni. [...] Nie zajrzemyć my jemu tego, iż już kłopotu pozbył. Nie rozpaczamy obyczajem pogańskim, jakoby zginąć miał, gdyż do lepszego szczęścia przeszedł. [...] Cieszą nas poczciwe sprawy jego, pobożność i w wierze stateczność, na koniec dobre skończenie jego, Mówiemy o nim, iż dobrym bojowaniem bojował, bieg wykonał, wiarę Chrystusowi swojemu strzymał. Położona mu jest korona żywota, którą mu odda sprawiedliwy Sędzia na dzień przyścia swego. On ci już do portu dopłynął, już tych żądz, boleści, frasunków pozbył, śmiertelności zewlókł, pożądany i łagodny koniec żywota wziął. Już jest w odpocznieniu, w radości; już na łonie Abramowym z wiernymi świętymi, z aniołmi Bożymi używa społeczności53.

Do góry

Przypisy

  1. Mowa ta zachowała się w anonimowym druku Iusta funebria generoso ac magnifico domino Ioanni Abramowicz, 1602. Poza tą mową na cześć Jana Abramowicza, jednego z protektorów kalwinizmu na Litwie, mieści się tu nadto poświęcona jego pamięci łacińska Oratio funebris pióra Wolana oraz wiersz nauczycieli gimnazjum Wileńskiego: Kwiryna Cnuclera i Cyriaka Mohera. Warto zwrócić uwagę na liczne konkretne biograficzne wiadomości w mowach pogrzebowych renesansowej epoki. O Abramowiczu ob. art. K. Tyszkowskiego w Polskim Słowniku Biograficznym T.13.
  2. schodzić, zejść na czymś - zabraknąć czegoś
  3. służy nam - należy nam.
  4. pospolity - publiczny, powszechny.
  5. nutrytor (z łac.) - żywiciel; defensor (z łac.) - obrońca.
  6. bezmiernie - bez miary, nie znając miary.
  7. truna - trumna.
  8. jako indigeny (z łac.) - jako tubylcy.
  9. - ze stanu szlacheckiego.
  10. - początek, pochodzenie.
  11. obtrektator (z łac.) - uwłoczyciel; ożuwca - oszczerca.
  12. zajrzeć, zaźrzeć - zazdrościć.
  13. Cicero - (...) C. Sallustius Crispus - historyk i publicysta rzymski z I w. p.n.e.
  14. - współzawodnik, zazdrośnik.
  15. - Przewyższyłem ja mych przodków moją cnotą tak, że jeżeli nie byli [szlachcicami], ode mnie wezmą początek pamięci o sobie; a ty życiem, któreś haniebnie przepędził, rozpostarłeś dla swoich wielkie chmury, tak że jeśli nawet byli znakomitymi obywatelami, na pewno popadną w zapomnienie.
  16. idąc - idącego, wywodzącego się.
  17. powód - tu: podnieta; potrzeba - wyprawa wojenna.
  18. sprawowanie - rządzenie, kierowanie.
  19. - Zygmunta Augusta.
  20. estymacyja (z łac.) - poszanowanie.
  21. - współzawodniczka cnota dodała mu podniet.
  22. wiarę trzymał - wiary dotrzymał.
  23. sedycyje (z łac.) - bunty.
  24. - błędy, wykroczenia.
  25. patron (z łac.) - opiekun.
  26. - Ów zacny mąż Abramowicz.
  27. wakancyja, wakans (z łac.) - wolne stanowisko.
  28. litować - żałować.
  29. podorze - podarki.
  30. - tj.: polskiego i litewskiego.
  31. - tzn.: unii z Polską oraz konfederacji warszawskiej (1593).
  32. Od r. 1581 dostała Litwa osobny trybunał, zorganizowany na wzór koronnego, na który wybierano wielu świeckich deputatów.
  33. ubliżać - tu: ujmować.
  34. nakładać - robić nakłady, opłacać.
  35. zasłużone - pieniądze zarobione.
  36. poczet - hufiec.
  37. Kieś - zamek i miasto w Kurlandii.
  38. - tzn.: poniósł stratę kilku osób.
  39. imienie - majątek.
  40. alumn - uczeń, kleryk.
  41. - strawę i przyodziewek.
  42. zabawa - zatrudnienie.
  43. różnica - spór; mediator (z łac.) - pośrednik.
  44. - kwietnia.
  45. - zajęcia.
  46. bezpiecznie - spokojnie.
  47. minister - duchowny protestancki.
  48. kazus (z łac.) - wypadek.
  49. zezwać - wezwać.
  50. - Wspaniała śmierć świętych na oczach Pana.
  51. Elizeusz - prorok biblijny, następca Eliasza.
  52. jeśliże - tu: o ile.
  53. społeczność - tu: towarzystwo.

Źródło:

  • Wybór mów staropolskich, wybrał i oprac. Bronisław Nadolski, Wrocław-Kraków 1961.


Do góry