Na marginesie tematyki cmentarnej


Klepsydry albo kartki pogrzebowe

Dzieje ich, chociaż zapewne tak samo długie jak nekrologu, wydają się o wiele mniej zagmatwane. A to z tej prostej przyczyny, że oprócz krótkiego tekstu Władysława Kazimierza Wójcickiego niewiele mamy o nich wiadomości1.

"Czym to się je", czyli o Nazwie i Funkcji

Jak nietrudno się domyślić, nazwa pochodzi od znanego wszytkim przyrządu do odmierzania czasu. Co jednak oznacza i dlaczego jest taka, a nie inna?

Dziś pod tym pojęciem rozumiemy:

"plakat zawiadamiający o czyjejś śmierci i pogrzebie"2

I jeśli chodzi o funkcję to nic się nie zmieniło. Od samego początku klepsydra miała "ogłaszać zejście z tego świata jednego z naszych braci, obejmując wiadomość o czasie śmierci, wieku zmarłego, dniu, godzinie i miejscu pogrzebu, a w ostatku o żałobnem nabożeństwie."3

Jednak dawniej i nazwa, i forma klepsydry były cokolwiek inne. Kazimierz Władysław Wójcicki pisze o nich:

"kartki pogrzebowe pospolicie zwane klepsydrami"4

co zdaje się sugerować, że format tych zawiadomień był cokolwiek mniejszy. Tym samym funkcjonowały one nie tylko jako oryginalny sposób "ozdoby" drzwi domów czy kościołów, ale także jako niewielkie zaproszenia. Dalej jednak podaje nam orientacyjne wymiary tych "kartek", które nagle okazują się "kartami". Dopiero po przekopaniu się przez zbiory biblioteczne widzimy, iż zdarzały się także niewielkie klepsydry, o formacie dzisiejszej pocztówki, najwidoczniej rozsyłane krewnym i znajomym5.

No dobrze, a co ma "klepsydra do wiatraka", czyli dlaczego owe zawiadomienia określano tak a nie inaczej? Zwięźle tłumaczy to Zygmunt Gloger w swojej Encyklopedii Staropolskiej:

"od tak nazywanego starożytnego narzędzia [tj. klepsydry - przyp Sowa] (służącego przed wynalezieniem zegarów do mierzenia czasu) zaczęto mianować drukowane kartki pogrzebowe, ponieważ na ich czele między innemi godłami pomieszczano zwykle rysunek klepsydry."6

Określenie to rzeczywiście stało się pospolite i dziś mało kto kojarzy, co to za curiozum ta kartka pogrzebowa. Czasem wymiennie używa się też pojęcia nekrolog, co jest całkiem zrozumiałe, gdyż jego współczesna, gazetowa forma, czasem niezbyt różni się od klepsydry7.

Najstarszą, znaną Wójcickiemu kartką pogrzebową była klepsydra Antoniego Minasowicza, zapraszająca na egzekwie za duszę zmarłego, mające się odbyć 16 grudnia 1799 r. Ryzykowne jest jednak twierdzenie, że popularność kart pogrzebowych datuje się właśnie na początek XIX w. Weźmy pod uwagę, że ludzie zawsze umierali i zawsze odprawiano pogrzeby, o których jakoś trzeba było powiadomić krewnych i znajomych. W sytuacji, kiedy prasa nie była jeszcze szeroko dostępna, a nekrolog nie-wspomnieniowy nie był znany, funkcję tego zaproszenia pełniła zapewne właśnie klepsydra.

Z drugiej strony Jacek Kolbuszewski podkreśla, iż klepsydry zastąpiły zanikający zwyczaj wystawiania zwłok przed dom. Stały się więc "nowoczesnym" sposobem powiadamiania lokalnej społeczności o fakcie czyjejś śmierci8.

Urok osobisty, czyli rzecz o obliczach klepsydr wszelakich

Najdawniejsze kartki pogrzebowe były ręcznie pisane (np. wspomniana klepsydra Antoniego Minasowicza). Jednak wraz z rozwojem sztuki drukarskiej, rosła ich różnorodność tak pod względem wykonania, jak i bogactwa ornamentyki. Tak, tak drogie dziatki, jak widzimy na obrazkach z Encyklopedii Staropolskiej Glogera, dawne klepsydry stanowiły nieraz istne dzieła sztuki.

Wróćmy jednak do kwestii wymiarów naszych "kartek". Wójcicki podaje, iż miały one najczęściej "format ćwiartkowy", co w przybliżeniu odpowiadałoby kartonowi dzisiejszego formatu A49. Ha! Widzimy zatem, że nie takie znowu były one maleńkie. Co więcej wg autora Cmentarza Powązkowskiego... ich wielkość uzależniona była tak naprawdę od dwóch czynników: techniki drukarskiej i zasobności kieszeni, przy czym im bardziej nowoczesna metoda druku i im bogatszy delikwent, z tym bardziej monstrualną klepsydrą można było mieć do czynienia10.

Początkowo, kiedy wyszły już z użycia kartki pisane, zastąpiły je drzeworytowe, a potem wykonywane techniką litografii czy nawet miedziorytów. Dziś przyzwyczajeni jesteśmy do oszczędnie zdobionych klepsydr, składających się zazwyczaj z czarnej ramki i wykonanych w grafice rastrowej ornamentów, ale kiedyś..., kiedyś to były czasy... Dzięki litografii, zaawansowanym technikom miedziorytniczym można było uzyskać piękną głębię cieni i oddać liczne szczegóły.

Czytając Wójcickiego charakterystykę udostępnionych mu klepsydr, widzimy, że chętnie korzystano z tych możliwości technicznych, stosując je głównie do bogatej ornamentyki. Składały się na nią liczne symbole wanitatywne z samą klepsydrą włącznie oraz wszelakimi wierzbami płaczącymi, smętnymi brzozami, a także żałobnikami, aniołami i atrybutami odpowiadającymi profesji lub urodzeniu zmarłego. Wszytkie te przedstawienia (zwłaszcza symbole) ewoluowały wraz ze sztuką cmentarną i zmieniającą się wrażliwością na "sprawy ostateczne"11.

Zdobiono też klepsydry różnymi sentencjami w stylu: "Memento mori", "Requiescat in pace"; "Hodie mihi, cras tibi"; które jednak zanikły po wprowadzeniu litografii12.

Nie mogę sobie odmówić bezczelnego "zapożyczenia" od Wójcickiego jego opisów klepsydr, gdyż jest to jedyne znane mi źródło, skąd możemy się dowiedzieć o wyglądzie kartek pogrzebowych z pierwszych dziesięcioleci XIX w.13 Nawet w tak wielkiej bibliotece jak Narodowa, trudno bowiem uświadczyć klepsydry starsze niż 2 poł. XIX w.14

I tak, klepsydra Antoniego Minasowicza ozdobiona była pieczęcią bractwa, do którego należał zmarły15, trzema różami pod koroną, i narysowaną niżej piórkiem trupią głową, na dwóch kościach goleniowych.

p class="txt">Z kolei klepsydra Marcina Molskiego sporządzona została z wykorzystaniem starych kloców drzeworytniczych, odpowiednio dobranych i zestawionych.

"Przedstawia grób kwadratowy; na wierzchu urna, przysuta spadającą osłoną w fałdach: po prawej stronie rycerz w całkowitej zbroi z dzidą i tarczą na ramieniu, z zasłonioną przyłbicą, bogato w pióra strojną. Oparty o ten grobowiec w postaci zasmuconej z głową opuszczoną; po lewej stronie, ocienia ten grobowiec płacząca gęsta brzoza. Na piedestale po bokach dwa wieńce laurowe: w środku godła rycerskie, zbroje, dzidy, broń bagnetowa, armata, i z każdej strony zbroi po trzy chorągwie, na których napis w przerwach: Requies-cat-in-pace. W środku grobowca napis (...)"

Poszczególne drukarnie stosowały specyficzny tylko dla siebie szablon np.:

"Klepsydry wychodzące w drukarni księży Missyjonarzy do roku 1819 przedstawiały jakby front sarkofagu. U góry trupia głowa trzymająca w białych zębach dwa festony, otoczona wężem w koło zwiniętym: na krzyż złożone kosy i łopaty. Poniżej napis na czarnem tle: "Requiescat in pace" pod tym drukowana wiadomość kto umarł, gdzie pogrzeb i nabożeństwo, zakończone starą przestrogą: "Hodie mihi, cros tibi."

U samego dołu rodzaj sklepienia uwieńczonego palącą się lampą w kształcie wazy. We wnętrzu tego sklepienia widać stojącą trumnę. Rok zgonu, bardzo rzadko umieszczono."16

Do roku 1819 r. ukazywały się klepsydry drukowane u Piotra Dufour, które też miały oryginalne zdobienia:

"Sarkofag prostokątny przewinięty żałobnym kirem, a u wierzchu bluszczem: w środku u góry, w części przykryta kirem trupia głowa, na dwóch kościach goleniowych spoczywa. Z wypadłych oczu, po cztery bujne kłosy pszeniczne wyrastają. Pod tablicą środkową gdzie się napis mieścił o zmarłej osobie słowa znane: "Hodie mihi, cras tibi." U spodu klepsydra, a za nią sowa z roztwartymi skrzydłami i szponami, wznosząca głowę z wyłupionemi ślepiami; format ćwiartkowy."17

Za "najgustowniejszą kartkę pogrzebową" Wójcicki uznaje jednak klepsydrę Ludwika Osińskiego (1775-1838), krytyka literackiego i teatralnego oraz poety.

"W cieniu drzewa i krzewów, o grób wsparty, siedzi anioł z podniesionemi skrzydłami, oparł prawą rękę w której trzyma wieniec o sarkofag, a na niej głowę z wyrazem smutku i żalu. W lewej ręce pochodnia, gasnąca, bo opuszczona ogniskiem ku ziemi: na tablicy sarkofagu napis (...)"

Drukiem klepsydr zajmowali się także pijarzy, którzy jednak bardzo oszczędnie stosowali wszelakie ozdobniki. Były też one niewielkie, wykorzystywane zazwyczaj w książkach np.

"anioła skrzydlatego klęczącego co płacząc, wieńczy urnę pogrobową, to trupią głowę na dwóch kościach opartą, otoczoną wstęgą z napisem: "Memento mori"; to obu tych kliszów razem."18

Elementy te zamknięte były w "obwódkach żałobnych" czyli tak znanych dziś czarnych ramkach.

I wreszcie olbrzymi ponoć plakat Jana Nepomucena Kamińskiego, który wywołał w Wójcickim takie zgorszenie:

"U spodu [napisu - przyp Sowa] klisz przedstawia wspaniały grobowiec, ocieniony drzewem, na stopniach jego siedzi niewiasta z krzyżem w ręku, obok kotwica. Na obłokach wsparty skrzydlaty anioł, unosi w górę w lewej dłoni wieniec. Niewiasta prawą ręką wskazuje na ziemię, jakby oznaczała mogiłę, zasługującą na uwieńczenie."19

Warto zaznaczyć, że wymienione przez Wójcickiego drukarnie należały do jednych z największych i najnowocześniejszych w Warszawie przełomu XVIII/XIX w.

Im dalej w XIX w. i im bliżej "naszych czasów" tym uboższy staje się wygląd klepsydr. Z całej tej rzeszy aniołów, czaszek, wstęg i sentencji ostają się zaledwie krzyże (czasem bardzo kunsztowne), znicze, palmowe gałązki i czarna ramka, która nieraz podlega drobnym stylizacjom. "Dziwnym" trafem wszytkie te motywy odnajdziemy dziś także na krótkim nekrologu prasowym, który zresztą zarówno pod względem treści, jak i wyglądu wzorował się na karkach pogrzebowych.

Nie zapominajmy również o samym tekście, który już od samego początku podlegał specjalnym "zabiegom edytorskim". I tak, bardzo wcześnie zaczęto wyróżniać imię i nazwisko zmarłego poprzez stosowanie majuskuły, a czasem także dużej, pogrubionej czcionki. Poszczególne części kartek pogrzebowych pisano też różnej wielkości i kroju czcionką, zazwyczaj wyróżniając profesję zmarłego, datę i okoliczności śmierci i wreszcie nadawcę. Tym samym ustalił się pewien schemat klepsydry, pozwalający odróżnić ją pośród masy innych ogłoszeń nalepianych np. na słupach, a jednocześnie szybko wyłowić informacje kto, kiedy i przez kogo ma być pochowany.

Jak już nadmieniłam, nie udało mi się dotrzeć do zbyt wielu małych klepsydr. Najmniejsza, jaką trzymałam w ręku miała format wizytówki, kilka przypominało wariacje na temat pocztówek. Wszytkie były na sztywnym papierze (tekturze) zamkniętym czarną ramką i wszytkich było mało w stosunku do "formatu ćwiartkowego"20.

Bardzo ciekawą klepsydrę, różną i od plakatu, i od kartki, znalazłam natomiast w dziale Dokumentów Życia Społecznego Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego. Ma ona format typowej, wąskiej koperty o grubych czarnych ramach, która w istocie jest złożoną klepsydrą. Po otwarciu koperty ukazuje się nam pozbawione wszelkich grafik następujące zaproszenie:

"Université de Varsovie
Le Recteur et le Sénat de l`Université de Varsovie
Out le regret de vouis faire paut de la grande
Parte qu`ils viement de aire en la personne ou
M. Wiktor Porzeziński
Professeur de l`Université
Ancien Doyen de la Faculte de Philosophie
Ancien Viecerecteur
Décédé le 12 mars

Varsovie, le 15 mars 1929

Aunom du Sénat
Gustave Przychocki
Recteur"
21

Żałobne pienia, abo przykłady klepsydr

Powiedzieliśmy już, że klepsydra stanowiła swoiste zawiadomienie o zgonie danej osoby, a jednocześnie zaproszenie do wzięcia udziału w uroczystościach pogrzebowych. No dobrze, ale jak ono brzmiało? Tu znowu pozwolę sobie obszernie "pocytować" Kazimierza Władysława Wójcickiego ;-)

Zacznijmy więc chronologicznie od kartki pogrzebowej Antoniego Minasowicza. Czytamy więc:

"Arcybractwo Różańca Ś-go przy kościele OO. Dominikanów będące, zaprasza familiją niegdy szlachetnego Antoniego Minasowicza przez lat kilkanaście w tymże bractwie urząd Przeora piastującego, zawdzięczając duszy jego, za podjęte w życiu jego około tegoż bractwa fatygi, na exekwije za duszę jego w tymże kościele OO. Dominikanów na Nowym-mieście w dniu 16 miesiąca Grudnia roku bieżącego 1799 z rana o godzinie 9 odprawiać się mające, to jest w Poniedziałek. Ks. Wojciech Sochowicz Promotor Różańca świętego."

Dalej mamy klepsydrę Marcina Molskiego...:

"Pozostała żona i dzieci po ś. p. Marcinie Molskim, byłym brygadyjerze wojsk Polskich zmarłym na dniu 14 Kwietnia 1822 roku, zapraszają krewnych i łaskawych przyjaciół na esportacyją ciała, dnia 16 Kwietnia o godzinie 3-ej po południa do rogatek Wolskich, które ztamtąd podłóg ostatniej jego woli, ma być złożonem w kościele pafafijalnym w Pęcicach, dobrach J W. Bieńkowskiego sędziego Najwyższego Sądu."

... Ludwika Osińskiego:

"Stroskana żona po zgonie ś. p. Ludwiku Osińskim, Referendarzu Stanu, zmarłym w dniu 27 Listopada 1838 roku, zaprasza przyjaciół i znajomych na exportacyją zwłok z domu Nr. 2237 przy ulicy Nalewki w dniu 30 tegoż miesiąca o godzinie 3-ej po południu, tudzież na żałobne nabożeństwo w dnia 3 Grudnia r.b. w kościele OO. Kapucynów o godzinie 10-ej rano odbyć się mającym."

.... księdza Edmunda Andraszka z 1837 r.

"Dotknięte okropnym ciosem Zgromadzenie XX. Pijarów przez zgon ś. p. księdza Edmunda Andraszka, znakomitego członka swego, na dniu 24 miesiąca Czerwca r.b., o godzinie 8-ej rannej w kollegium przy ulicy Jezuickiej Nr. 74 w Warszawie nastąpiony, zaprasza łaskawych przyjaciół i znajomych na exportacyją zwłok jego w dniu 25 tegoż miesiąca, to jest w Niedzielę o godzinie siódmej po południu, z kollegium pomienionego, do kościoła tamtejszego odbyć się mającą, gdzie w grobie zakonnym na wieczny spoczynek złożone zostaną. Nabożeństwo żałobne za duszę tego kapłana odprawiać się zacznie w dniu 27 t. m. i r., to jest we Wtorek o godzinie 6-ej rannej, i ciągnąć się będzie ku południowi do ukończenia zwyczajnych modłów."

I wreszcie Jana Nepomucena Kamińskiego:

"Jan Nepomucen Michał Topór Starzą Kamiński, założyciel, 50-letni dyrektor i dramaturg teatru polskiego we Lwowie, emeryt wysokich stanów galicyjskich, były redaktor Gazety Lwowskiej, członek b. Warszawskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk i wielu innych uczonych i dobroczynnych towarzystw i t.d. Po ciężkiej chorobie w 79 roku życia, przeniósł się dnia 5 Stycznia 1855 r., o godzinie 7-mej z rana, opatrzony świętami Sakramentami do wieczności. Niepocieszeni po ciężkiej stracie synowie, wraz z rodziną zmarłego, zapraszają przyjaciół i znajomych na obchód pogrzebowy, który się odbędzie dnia 7 Stycznia r.b. o godzinie 3 po południu z domu pod lit 80, przy Malej Krakowskiej ulicy."

Dla urozmaicenia dodam jeszcze dwie klepsydry z pocz XX w. Pierwsza, Bronisława Chlebowskiego:

"Przejęci głębokim smutkiem, oznajmiamy żałobną wiadomość, że z grona Wykładających na Wschechnicy ubył
Ś.P.
Bronisław Chlebowski
Historyk Literatury Polskiej
Krzewiciel myśli polskiej i nauki wśród ciężkich jej losów przed wskrzeszeniem Wszechnicy, od roku jej gorliwy pracownik w urzędzie nauczycielskim.
Swą wieloletnią znojną, a chlubną działalność badacza piśmiennictwa ojczystego, wychowawcy i nauczyciela
zakończył w 72 roku życia dnia 28 marca 1918 r.
Do oddania ostatniej posługi zmarłemu w poniedziałek dnia 1 kwietnia o godz. 10 i pół rano z dolnego kościoła Ś-go Krzyża
Zapraszają
Jego współpracownicy i uczniowie
Rektor, Senat Uniwersytetu i Młodzież Akademicka."
22

... druga Jana Juszkiewicza:

"Ś.P.
Jan Juszkiewicz
Opatrzony świętemi Sakramentami po długich cierpieniach
Zasnął w Bogu dn. 3 czerwca 1924 r. przeżywszy lat 75
Eksportacja zwłok z domu własnego w Dorohusku do miejscowego kościoła nastąpi dnia 5 czerwca o godz. 4 popoł., a dnia następnego t.j. 6 czerwca odbędzie się nabożeństwo żałobne o godz. 10 rano.
Pogrzeb zaś odbędzie się tegoż dnia o godzinie 4-tej po południu do grobu rodzinnego.
Pogrążeni w głębokim smutku zapraszają na ten smutny obrządek krewnych, znajomych i przyjaciół.
Żona, synowie, córka i wnuki."
23

W klepsydrach z pierwszej poł. XIX w. trudno jeszcze dopatrzyć się jakiegoś żelaznego schematu, który wyraźnie przebija przez dwa ostatnie zaproszenia. Możemy jednak wyróżnić pewne niezbędne elementy takie jak: dane zmarłego (obok imienia i nazwiska, także funkcje, urzędy i inne szczegóły działalności za życia), wiek i okoliczności śmierci ("po ciężkiej chorobie", "po długich cierpieniach"), informacje o uroczystościach pogrzebowych, dane adresata ("krewni i znajomi") oraz nadawcy ("Zgromadzenie XX. Pijarów", "stroskana żona").

Uderzające jest również, jak bardzo powściągliwe w okazywaniu uczuć są klepsydry. Nie ma tu żadnych patetycznych zawołań w stylu "Ubolewać nad śmiercią i opłakiwać..."24, sugerujących, że zgon danego delikwenta jest dotkliwą stratą dla całego narodu czy wręcz świata. Emocje wyrażane są przy pomocy prostych, nieodwłołujących się do skomplikowanej symboliki, zwrotów. To oraz postępujące w ciągu XX w. sformalizowanie treści sprawia, iż z czasem treść klepsydr spowszedniała i nie robi już żadnego wrażenia. A przecież bądź co bądź informuje o czyjejś tragedi.

Wszytkie wymienione kartki pogrzebowe poświęcone były jednej, mniej lub bardziej znanej osobie. Ich nadawcą była zarówno rodzina, jak i instytucje ("Senat Uniwersytetu") czy zbiorowość ("Młodzież Akademicka"). Klepsydry informują jednak nie tylko o fakcie zgonu i mającym się odbyć pogrzebie, ale również o innych uroczystościach żałobnych, a czasem są po prostu formą uczczenia pamięci zmarłych. Na przyjkład w zbiorach Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego znaleźć można kartki zapraszające na nabożeństwa za dusze poległych w II wojnie światowej, ofiar katastrofy górniczej czy... terroru sowieckiego25 lub paktu Ribentropp-Mołotow. Ta ostatnia jest zresztą nie tylko apelem o modlitwę za zmarłych, ale jednocześnie zaproszeniem na Apel Poległych26.

I wreszcie koniec ;-)

W przeciwieństwie do nekrologu, klepsydry nie podlegały żadnym znacznym ewolucjom. Zarówno ich treść, jak wygląd "ustabilizowały" się już w XIX w. i takimi przetrwały do naszych czasów. Trudno też zaobserwować jakieś próby "unowocześniania" kart pogrzebowych poprzez wprowadzenie nowych elementów zdobniczych czy zwrotów.

Od czasu do czasu zdarzają się zapewne przypadki "oryginalnych " klepsydr, jak ten, o którym zameldowała mi moja koleżanka z niewielkiego miasteczka koło Sochaczewa. Otóż opowiadała, jak to któregoś dnia wybrała się do lokalnego spożywczego i po drodze, na słupie pełniącym funkcję lokalnego centrum informacji wszelakich, trafiła na jakieś wyjątkowo jaskrawe ogłoszenia. Na tle innych ofert kupna i sprzedaży nie wyglądało nadzwyczajnie. Dopiero, kiedy się przyjrzała, odkryła, że właśnie podziwia czyjąś kartkę pogrzebową... ;-)

© Sowa
30.12.2005

Do góry

Przypisy:

  1. Zresztą tekst Wójcickiego zawiera najważniejsze, a jednocześnie wcale szczegółowe informacje o klepsydrach. Zazdrość tylko wzbiera, kiedy się czyta, iż opracowywał go na podstawie kolekcji klepsydr należącej ongiś do Jana Klemensa Minasowicza.
    - K. W. Wójcicki, Literatura cmentarzowa [w:] Cmentarz Powązkowski oraz cmentarze katolickie i innych wyznań pod Warszawą i w okolicach tegoż miasta : T. 3, Warszawa 1858.
  2. Hasło klepsydra [w:] Słownik Wyrazów Obcych, www.swo.pwn.pl.
  3. K. W. Wójcicki, op. cit. - Nie podaję numerów stron, bo tekst pochodzi z dawno zeskanowanego i zOCRowanego wydania, gdzie niestety nie zanotowałam paginacji.
  4. K. W. Wójcicki, op. cit..
  5. Natrafiłam na takowe w dziale Dokumentów Życia Społecznego Biblioteki Narodowej, ale niestety "sprytnie" nie zapisałam, do kogo należały ;-(.
  6. Hasło klepsydra [w:] Z. Gloger, Encyklopedia staropolska ilustrowana : t. 2, Wyd. 6., Warszawa 1996, s. 44.
  7. W ramach przygotowań do tego artykułu postanowiłam pozawracać głowę paniom z działu Dokumentów Życia Społecznego Biblioteki Narodowej. Pytam się zatem, czy mają na składzie tzw. "kartki pogrzebowe" i dopiero gdy zaczęłam hipotetyzować, czym też one są (nie zwróciłam uwagi na ten dopisek Wójcickiego o klepsydrach ;-P), panie radośnie krzyknęły "Nekrologi" i uszczęśliwiły mnie trzema (z bardzo wielu), grubymi teczkami, zawierającymi wszelakiej maści i wielkości klepsydry. Chwała im za to ;-)
  8. J. Kolbuszewski, op. cit., s. 62.
  9. Zakładam, że owa "ćwiartka" to arkusz drukarski złożony na cztery. Jest to jednak miara nieścisła, gdyż arkusze papieru do 1925 r. miały różne wymiary w zależności od papierni. Była to kwestia kilku centymetrów, ale uczulam.
  10. Jako przykład Wójcicki podaje kolosalnych rozmiarów klepsydrę Jana Nepomucena Kamińskiego, lecz nawet w po II wojnie światowej powstawały klepsydry w formacie A3, a nawet A2 (np. zapraszające na uroczystości żałobne za żołnierzy poległych w czasie II wojny światowej).
  11. J. Kolbuszewski, op. cit., s. 65.
  12. J. Kolbuszewski, op. cit., s. 68.
    Litografię w zaborze rosyjskim zaczęto stosować już w 1817 r. - B. Bieńkowska, H. Chamerska, Zarys dziejów książki, [Warszawa 1987], s. 269.
  13. Wszytkie następujące dalej cytaty opisujące wygląd lub cytujące tekst z klepsydr zaczerpnęłam z: K. W. Wójcicki, op. cit., chyba że jest zaznaczone inaczej ;-)
  14. Przynajmniej wg słów pracowniczek działu Dokumentów Życia Społecznego Biblioteki Narodowej.
  15. To jest Arcybractwa Różańca Świętego przy kościele św. Jacka w Warszawie.
  16. Drukarnia Księży Misjonarzy w Warszawie funkcjonowała od 1780 do l. 60-tych XIX w. - B. Bieńkowska, H. Chamerska, op. cit., s. 210.
  17. Pod zarządem Piotra Dufoura jego drukarnia działała w l. 1775-1796. - B. Bieńkowska, H. Chamerska, op. cit., s. 212.
  18. Drukarnia pijarska w Warszawie działała od 1693 r. do 1858 r. - B. Bieńkowska, H. Chamerska, op. cit., s. 209.
  19. Drukiem tej klepsydry zajęła się firma P. Pillera i syna.
  20. Wybacznie, ale nie zapisałam, do kogo należały. Musicie uwierzyć mi na słowo ;-P.
  21. [Klepsydra Wiktora Porzezińskiego], zbiory BUW.
  22. [Bronisława Chlebowskiego], zbiory BUW.
  23. [Klepsydra Jana Juszkiewicza], zbiory BUW.
  24. [Nekrolog Aurelego Poletyło], "Gazeta Warszawska" 1875, nr 244, s. 4.
  25. Klepsydrę zatytułowano "Cześć męczennikom", czyli zamordowanym w Rosji Sowieckiej w l. 1918-1925 włościanom, inteligentom, robotnikom, policjantom, ziemianom, nauczycielom, księżom i biskupom. Nie jest to zaproszenie na jakąś mszę żałobną, tylko rodzaj "ulotki" utrzymanej w konwencji klepsydry (czarna ramka).
  26. Warto tu zacytować ową klepsydrę. Zwróćcie uwagę na specyficzne określenie paktu Ribentropp-Mołotow oraz nadawców tego ogłoszenia.

    "W 60-tą rocznicę spisku Ribentropp-Mołotow, którego rezultatem był IV rozbiór Polski.

    W kościele Św. Anny (ul. Krakowskie Przedmieście) w dniu 17 września 1999 r. (piątek) o godzinie 17:45 odprawiona zostanie Msza Święta za pomordowanych Obrońców granic polskich. Po Mszy przejdziemy ulicami Krakowskie Przedmieście i Trębacką pod Grób Nieznanego Żołnierza, gdzie odbędzie się Apel Poległych.

    Serdecznie zapraszamy Kombatantów, Wojsko, Stowarzyszenie Legionów, Związki Strzeleckie, Orlęta Harcerstwo, Dziatwę Szkolną oraz mieszkańców Warszawy.

    Światowa Federacja Polskich Kombatantów, Konfederacja Polski Niepodległej - Ojczyzna, Krajowe Porozumienie Emerytów i Rencistów RP, Krajowy związek Wet. Walka o Polskę Wolną i Sprawiedliwą, Polska Partia Ekologiczna - Zieloni, Związek Zawodowy "Kontra", NKZZ - Solidarność Weteranów Pracy."

Źródła:

  • J. Kolbuszewski, Z głębokim żalem... : o współczesnej nekrologii, Wrocław 1997.
  • Nekrologi ze zbiorów działu Dokumentów Życia Społecznego Biblioteki Narodowej.
  • Nekrologi ze zbiorów działu Dokumentów Życia Społecznego Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego.
  • K. W. Wójcicki, Literatura cmentarzowa [w:] Cmentarz Powązkowski oraz cmentarze katolickie i innych wyznań pod Warszawą i w okolicach tegoż miasta : T. 3, Warszawa 1858.


Do góry