Na marginesie tematyki cmentarnej


Fransiszek M. Rosiński

Stosunek Izraela do zmarłych według Starego Testamentu

Wprowadzenie1

Izrael różnił się od ludów sąsiednich szczególnie swą wiarą, obrzędowością, etyką, tradycją. Znalazło to swój wyraz m.in. w jego specyficznej postawie wobec śmierci, zmarłych i życia pozagrobowego, w obrzędach funeralnych oraz w zakazie kontaktowania się ze zmarłymi.

Z analizy porównawczej tekstów biblijnych wynika, iż stosunek Żydów do zmarłych ulegał pewnemu rozwojowi, do czego przyczyniły się m.in. kontakty z wielkimi kulturami Wschodu, w których wierzenia i obrzędy związane ze zmarłymi były znacznie bardziej rozwinięte. W dawnym bowiem Izraelu obrzędowość pogrzebowa była bardzo skromna, pozbawiona jakiegokolwiek kultu zmarłych, w których widziano obiekty nieczyste, powodujące skażenie rytualne. To samo dotyczyło grobu i duszy zmarłego, co dyskwalifikowało je jako ewentualne obiekty sakralno-kultowe2.

Nie tylko zwłoki ludzkie uchodziły za nieczyste (Lb 9, 6), ale także padlina (Kpł 11, 24) oraz ich bezpośrednie otoczenie (Kpł 11, 33 nn.). Skażony stawał się również każdy, kto miał kontakt ze zwłokami, a jeśliby dotknął innego człowieka, to i ten był od tej chwili nieczysty (Lb 19, 22). Podobny skutek miało wejście do namiotu denata; skażeniu ulegały tam m. in. znajdujące się otwarte naczynia; takie same konsekwencje powodowało dotknięcie kości ludzkich czy grobu (Lb 19, 14-16). Dlatego król Jozjasz, chcąc radykalnie zbezcześcić tzw. wyżyny, na których czczono bóstwa pogańskie, "miejsca ich zarzucił kośćmi ludzkimi", a w Betel "polecił zabrać kości z grobowców i spalił na ołtarzu, aby go splugawić" (2 Krl 23, 13-16). Można więc wyobrazić sobie, że Herod Antypas miał poważne trudności ze znalezieniem chętnych do zamieszkania w założonej przez siebie stolicy Tyberiadzie, gdy okazało się, że część planowanego miasta została zlokalizowana na dawnej nekropoli3.

Szczególnie ostre zakazy kontaktu ze zwłokami obowiązywały osoby poświęcone Bogu - nazirejczyków; nie wolno im było nawet zbliżyć się do zmarłych rodziców czy rodzeństwa (Lb 6, 6). Dla uniknięcia przypadkowego dotknięcia grobów, jak wiadomo z relacji nowotestamentowej, znakowano je białą farbą (Mt 23, 27): cmentarzy odpowiednio zagrodzonych jeszcze nie znano4.

Ten stosunek Izraela do zmarłych był w dużej mierze uwarunkowany rozpowszechnionym w krajach ościennych kultem zmarłych, nekromancją, zwykle o charakterze magicznym5. Natomiast wola Jahwe, jak dowodzi Rad, "domagająca się wyłączności kultu, w sposób zupełnie wyraźny i szczególnie nieprzejednany zwróciła się właśnie przeciwko kultowi zmarłych i przeciwko wszystkiemu, co pozostawało w jakimkolwiek związku z tym kultem [...] Zmarły znajdował się bezapelacyjnie poza zasięgiem kultu Jahwe, innego zaś kultu niż ten Izrael znać nie mógł. Zmarli byli odłączeni od Jahwe, pozbawieni wspólnoty życia z Nim"6.

Los człowieka po śmierci

W księgach Starego Testamentu stan człowieka po jego zgonie nie jest ujmowany jednolicie, poza tym bardziej szczegółowych charakterystyk życia pozagrobowego jest niewiele. Przyjmowano, że śmierć jest losem wszystkich ludzi, "drogą przeznaczoną ludziom na całej ziemi" (1 Krl 2, 2; Joz 23, 14), a zarazem stanowi nieodwracalny kres egzystencji typowo ludzkiej: "Wszyscy bowiem umrzemy z pewnością, i jesteśmy jak woda rozlana po ziemi, której już zebrać niepodobna" (2 Sm 14, 14). Spod tego prawa nikt nie może się uchylić (Rdz 3, 19; Ps 49, 89). Jest rzeczą interesującą, że w Biblii nie ma żadnego przekazu o jakimś dążeniu do uzyskania nieśmiertelności, jak np. w eposie o Gilgameszu czy o wyprawie do zaświatów7.

Specyficzny stosunek Izraelitów do zmarłych i życia pozagrobowego był także w dużej mierze uwarunkowany ich odmienną koncepcją człowieka, a w konsekwencji i jego śmierci8. Według ujęć staroizraelskich w chwili zgonu nie następuje rozdział między duszą a ciałem, jak to przyjmowała filozofia grecka, lecz człowiek zostaje pozbawiony całej witalności, siły, aktywności. "Rozwiązanie" w chwili śmierci wyobrażano sobie jako upływ, uchodzenie życia z człowieka, wyjście z niego energii życiowej lub substancji życiowej (nefesz; por. Rdz 35, 18; Hi 11, 20), a krew stanowi jej element nośny: "bo życie ciała jest we krwi" (Kpł 17, 11; Pwt 12, 23). W późniejszej literaturze w życiu widziano przejaw Ducha Bożego (ruach); gdy Bóg pozbawia człowieka tego ducha życia, jeśli cofa swe życiodajne tchnienie, człowiek musi opuścić "krainę żyjących", staje się prochem (Hi 34, 14-15; Ps 104, 29-30; Ps 27, 13; Ps 105, 29). Nie spotyka się określenia ruach czy nefesz dla zmarłych. Wydaje się, że w dawnym Izraelu jeszcze nie było koncepcji czysto duchowego istnienia duszy ludzkiej w życiu pozagrobowym. Uważano, że człowiek po śmierci kontynuuje swą egzystencję jako refaim - istota wiotka, bezsilna, bezwładna; musi zejść do ponurej krainy zmarłych - Szeolu, gdzie niezależnie od swych dawnych zasług wiedzie dość beznadziejną egzystencję.

Księgi Starego Testamentu wymieniają Szeol ok. 65 razy; nie podają jednak o nim bliższych danych;9 niektóre określenia, jak się zdaje, mają charakter częściowo symboliczny, np. "Szeol rozszerzył swą gardziel, rozwarł swą paszczę nadmiernie" (Iz 5, 14). Etymologia tego słowa też jest niepewna; niektórzy wywodzą je od szaal "pytać" albo od szoal "dłoń, garść, jaskinia"; może też pochodzić od szaah "być opustoszałym"10.

Szeol lokowano gdzieś głęboko w podziemiach, w sąsiedztwie "fal śmierci" i "odmętów niosących zagładę" (Pwt 32, 22; Ps 18, 5; Jon 2, 34), co może ma związek z dawnymi poglądami kosmologicznymi Wschodu. Wyobrażano sobie owo miejsce jako ciemne, nieczyste, pełne robaków, które jak nienasycony potwór rozwiera swą paszczę, by pochłonąć każdego, zarówno dobrego, jak i złego. Nikt stamtąd też nie ujdzie: "Pójdą, by nigdy nie wrócić, do kraju pełnego ciemności, do ziemi czarnej jak noc, do cienia chaosu i śmierci, gdzie świecą jedynie mroki" (Hi 10, 21-22; Lm 3, 6; Iz 5, 14). Uważano, że ludzie znajdujący się w Szeolu "wypadli z ręki" Jahwe. Stali się podobni do cieni i znajdują się jakby w stanie ciężkiego snu. Bóg "już o nich nie pamięta" (Ps 88, 5-13; Ps 22, 30; Koh 9, 10); oni też nie pamiętają o Nim: "Nikt po śmierci nie wspomni o Tobie: któż Cię wychwala w Szeolu?" (Ps 6, 6; Ps 30, 10). Zmarli nie partycypują w Jego kulcie, nie wykazują też żadnej innej religijnej aktywności: "Zaiste, nie Szeol Cię sławi ani śmierć wychwala Ciebie; nie ci oglądają się na Twoją wierność, którzy w dół zstępują. Żywy, żywy Cię tylko wysławia" (Iz 38, 18-19; Ps 30, 10).

Z niektórych tekstów starotestamentowych wynika jednak, iż zmarli reagują w sposób ludzki, mają świadomość zdarzeń zachodzących na świecie. Niejednakowy jest też ich los w zaświatach, skoro zachowują tam dawny swój status i insygnia władzy. Gdy zmarł np. znienawidzony król babiloński, podziemny Szeol poruszył się przez ciebie, na zapowiedź twego przybycia; dla ciebie obudził cienie zmarłych, wszystkich wielmożów ziemi; kazał powstać z tronów wszystkim królom narodów. Wszyscy oni zabierają głos, by ci powiedzieć: "Ty również padłeś bezsilny jak i my, stałeś się podobny do nas! Do Szeolu strącony twój przepych i dźwięk twoich harf. Robactwo jest twoim posłaniem, robactwo też twoim przykryciem" (Iz 14, 9-10).

W tekście tym zwraca uwagę pewna personifikacja Szeolu; chodzi tu zapewne tylko o zwrot literacki, a nie o jakąś reminiscencję innego bóstwa - władcy nad światem podziemnym11.

Nadto z innych tekstów zdaje się wynikać, że Szeol nie charakteryzuje się aż taką beznadziejnością. I nad tym miejscem bowiem Bóg rozciąga swą wszechmoc i opiekę, która towarzyszy tu człowiekowi, "gdy się w Szeolu położy" (Ps 139, 8; Iz 7, 11; Am 9, 2). Również los pośmiertny dobrych i złych nie jest taki sam, gdyż np. bohaterowie izraelscy i ich wrogowie będą się tam znajdowali w miejscach oddzielnych (Ez 32, 27), a najwięksi niegodziwcy zostaną strąceni "do Szeolu na samo dno Otchłani" (Iz 14, 15). Człowiek także w Szeolu oddaje pokłon Panu, "przed Nim zegną się wszyscy, którzy w proch zstępują" (Ps 22, 30). Wyrażana jest nawet nadzieja, iż kiedyś "Bóg wyzwoli duszę z mocy Szeolu" i stamtąd ją zabierze (Ps 49, 16). Nie ma tu co prawda jeszcze mowy o zmartwychwstaniu, ale psalmista jest przekonany, że władza Boga góruje nad mocą śmierci i Szeolu.

Dopiero w późniejszych tekstach starotestamentowych, zwłaszcza z okresu po niewoli babilońskiej, zaznacza się silniej idea zmartwychwstania, wiara w ponowne ożycie "cieni zmarłych" (Iz 26, 19; 2 Mch 7, 9-14) oraz przekonanie, iż wprawdzie ciało rozpada się w proch, lecz "duch powróci do Boga, który go dał" (Koh 12, 7). Wyraziście formułuje tę myśl Daniel (12, 2): "Wielu zaś, co posnęli w prochu ziemi, zbudzi się: jedni do wiecznego życia, drudzy ku hańbie, ku wiecznej odrazie". Nastąpi to jednak dopiero w czasach ostatecznych. Jak zauważa Johnson, "idea sądu po śmierci i nieśmiertelności jako nagrody za zasługi pojawiła się w Egipcie ponad tysiąc lat wcześniej. Nie była ona żydowska, ponieważ nie było jej w Torze... Faryzeusze ochoczo podchwycili ten aspekt apokalipsy, gdyż przemawiał on do ich silnego poczucia sprawiedliwości etycznej"12. Nadto zaczęła się upowszechniać w kręgach żydowskich, m.in. pod wpływem koncepcji hellenistycznych, nowa wizja człowieka, u którego zaczęto odróżniać dwa zasadnicze elementy: ciało i ducha, który w chwili śmierci oddziela się od organizmu i spocznie "w ręku Boga" (Mdr 3, 1). Kontynuację tej myśli można znaleźć w apokryficznej Księdze Henocha, w której rozwijane są wątki apokaliptyczne m.in. o sądzie pośmiertnym i dniu ostatecznym oraz o wymierzaniu sprawiedliwości przez Boga.

Słusznie więc zauważa Luckey, iż dla Izraelitów "przepaść między światem żywych i umarłych nie miała charakteru absolutnego" oraz że stan ów nie będzie trwał wiecznie13. Myśl ta została szczególnie wyeksponowana w Nowym Testamencie.

Możliwość kontaktu z duchami zmarłych

Skoro dusza po śmierci człowieka musi zstąpić do Szeolu i tylko Bóg jest władny ją stamtąd wyprowadzić, to nasuwa się pytanie, czy w dawnym Izraelu przyjmowano istnienie jakichś straszących ludzi i nachodzących ich duchów-widm oraz możliwość nawiązywania kontaktów ze zmarłymi.

W Mezopotamii wierzono, iż dusze topielców, osób tragicznie zmarłych, dziewic, matek, które nie zdążyły wykarmić swych niemowląt, a także umarłych, których zwłok nie pogrzebano, zwłaszcza jeśli ich nie polano wodą, nie mogą zaznać w zaświatach pokoju, są "rozgoryczone", błąkają się więc po świecie i dręczą potomnych. Próbowano się ich pozbyć za pomocą praktyk magicznych, ofiar, polewania szczątków kostnych wodą, aby jednak skłonić je do przejścia w krainę zmarłych.

Niektórzy autorzy, np. Eichrodt, uważają, iż pewne nakazy i zakazy dotyczące kontaktów fizycznych ze zmarłymi (np. Kpł 21, 1; Lb 5, 2; Lb 19, 18; Ag 2, 13) wywodzą się być może z dawniejszych wierzeń, iż duch zmarłego, nie chcąc zstąpić do krainy zmarłych, próbuje ukryć się, np. w otwartym naczyniu z wodą, stojącym w pobliżu zwłok. By nie zostać przezeń zaatakowanym, starano się zrobić nierozpoznawalnym dla ducha i odwrócić jego uwagę, np. przez zgolenie włosów, rozdarcie szat, nacięcia skóry; niektóre dawniejsze wierzenia i praktyki mimo oficjalnych zakazów mogły przez dłuższy czas utrzymać się w tradycji ludowej, tym bardziej że sprzyjały temu kontakty z innymi ludami, u których były rozpowszechnione14. Może również nakaz pochowania zwłok, i to nawet skazańca, przed zachodem słońca (Pwt 21, 22-23), przykrycie ziemią przelanej krwi (Hi 16, 18; Ez 24, 7) lub wzniesienie sterty kamieni na grobie przestępców (Joz 7, 26; 2 Sm 18, 17) były dawniej podyktowane obawą przed zemstą ducha umarłego15. Interpretacja taka nie wynika jednak bezpośrednio z analizy tekstu.

W Starym Testamencie o błąkających się duchach zmarłych, upiorach czy widmach właściwie nie ma informacji, choć od Hioba (18, 11) wiadomo o powszechnym przekonaniu, że największego niegodziwca "zewsząd upiory dręczą, kroczą ciągle w ślad za nim". Uważano, że przebywają gdzieś w ziemi: "Głos jakby upiora dobędzie się z ziemi" (Iz 29, 4). Natura ich nie została jednak bliżej określona, np. czy są pochodzenia ludzkiego. Można by tu nadmienić, że o "zjawie" wspomina Nowy Testament: gdy apostołowie ujrzeli Chrystusa idącego po jeziorze, "zlękli się myśląc, że to zjawa" (Mt 14, 26). Możliwość ukazania się ducha nieboszczyka jego bliskim dopuszcza też przypowieść o Łazarzu: "Gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą" (Łk 16, 30); faktyczne zaś zjawienie się zmarłych wielu osobom relacjonuje Mt 27, 53.

Niejednokrotnie w Starym Testamencie jest mowa o umyślnych kontaktach ze zmarłymi. Praktyki takie były szeroko znane w Babilonii, gdzie nekromancją i zabezpieczaniem się przed upiorami zajmowała się specjalna grupa kapłanów; rozpowszechnione były również w Egipcie, Grecji, Kanaanie. I choć zaklęcia, zwracanie się do duchów, widm i do umarłych zaliczono do największych obrzydliwości kananejskich (Pwt 18, 9-12), to jednak nieobce były także Izraelitom i przez długi czas stanowiły zagrożenie kultu Jahwe. Toteż wszystkie formy nekromancji były surowo potępiane i prawnie ścigane, choć z różnym skutkiem, gdyż wielekroć ponawiano ich zakaz (Kpł 19, 31; 20, 6; 1 Sm 28, 9; Iz 8, 19). Za tego rodzaju praktyki przewidziana była kara śmierci (Kpł 20, 4-6, 27). Wprawdzie Saul "wyniszczył wróżbitów i czarnoksiężników w kraju" (1 Sm 28, 9), jednak pod koniec swego życia sam udał się do nekromantki w Endor. Znamienna jest udzielona mu przez zmarłego Samuela nagana: "Dlaczego nie dajesz mi spokoju i wywołujesz mnie?" (1 Sm 28, 15). Za czasów Achaza wywoływanie duchów i nekromancja cieszyły się dużą popularnością (Iz 8, 19); Manasses miał nawet nadwornych zaklinaczy duchów, których usunął dopiero Jozjasz (2 Krl 23, 24). Duchy wywoływano za pomocą magicznych zaklęć (1 Sm 28, 7; Iz 65, 4), prawdopodobnie w grobowcu albo nad grobem przywoływanych zmarłych; głos upiora wydawał się stłumiony, jakby wydobywający się spod ziemi (Iz 29, 4; Syr 46, 20). Zjawa mogła też być widziana (1 Sm 28, 12)16. Biblia zdecydowanie potępia wywoływanie duchów; pod tym względem Izraelici niewątpliwie różnili się od innych społeczności.

Pogrzeb

Aczkolwiek pochowanie osoby bliskiej należy do najboleśniej przeżywanych zdarzeń, to jednak w Starym Testamencie jest niewiele informacji o obrzędach i zwyczajach z nim związanych. Było to prawdopodobnie uwarunkowane wspomnianym nastawieniem Izraelitów do nieboszczyka jako istoty rytualnie nieczystej, odrzuceniem wszelkich form kultu zmarłych i zakazem utrzymywania kontaktów z duchami. Nie łączyło się to jednak z jakimś brakiem szacunku, a tym mniej z pogardą dla zwłok ludzkich.

Można przypuszczać, iż ludność izraelska zachowała początkowo dawne tradycje, częściowo z okresu nomadycznego, które prawdopodobnie były bardzo skromne. Ze skąpych relacji starotestamentowych wiadomo, iż denatowi bezpośrednio po śmierci osoba z kręgu najbliższych zamykała oczy, np. Jakubowi Bóg przyobiecał, że jego ukochany syn "Józef zamknie ci oczy" (Rdz 46, 4). Gdy Jakub umarł, "Józef przypadł do twarzy swego ojca, płakał nad nim i całował go" (Rdz 50, 1).

Nieboszczyka przyodziewano w szaty, które nosił za życia. Nie było zwyczaju ubierania go w jakiś drogi czy specjalny strój pośmiertny. I tak np. Samuel był owinięty długim płaszczem, po którym poznał go Saul podczas seansu spirytystycznego u wieszczki w Endor (1 Sm 28, 14).

Zapewne krewni i bliscy zmarłego, uczestniczący w pogrzebie, zachowywali się zgodnie z określonym rytuałem i zwyczajami; nie są one jednak bliżej znane. Wiadomo, że w wyjątkowych wypadkach obrzędy funeralne mogły odbywać się z wielką pompą- podczas pogrzebu Jakuba odprawiono "wielki i wspaniały obrzęd żałobny: Józef przez siedem dni obchodził żałobną uroczystość po swym ojcu (Rdz 50, 10), stary Tobiasz zaś prosił swego syna: "Spraw mi piękny pogrzeb!" (Tb 4, 3).

Ciało złożone na marach odprowadzali na miejsce spoczynku krewni, przyjaciele, słudzy, zazwyczaj też wielu współmieszkańców (Rdz 25, 9; 35, 29; Sdz 16, 31). Jak podaje Józef Flawiusz (Contra Apionem 2, 26), zgodnie ze zwyczajem sięgającym czasów Mojżesza należało się przyłączyć do orszaku żałobnego chociażby przez część drogi wiodącej do grobu. Podczas eksportacji zwłok, zwłaszcza osoby wybitnej, przestrzegano określonego porządku (2 Sm 3, 31). Nie znano instytucji etatowych tragarzy mar i grabarzy.

Pogrzeb odbywał się zwykle po południu w dniu zejścia, a jeśli śmierć nastąpiła w nocy, to nad ranem17. Pośpiech taki był wskazany nie tylko ze względu na gorący klimat, ale jeszcze bardziej celem uniknięcia nieczystości rytualnej. Dotyczyło to nawet zwłok zbrodniarzy, powieszonych pośmiertnie na drzewie, jako przeklętych przez Boga: "Trup nie będzie wisiał na drzewie przez noc, lecz tegoż dnia musisz go pogrzebać", by nie zbezcześcił Ziemi Pana (Pwt 21, 23). Stąd zrozumiałe staranie sanhedrynu, by przed nastaniem szabatu zdjąć ciało Chrystusa z krzyża, tym bardziej że ów dzień był wielkim świętem (J 19, 31).

Zmarłych chowano z atrybutami zawodu, np. żołnierzy z bronią: "Podłożono ich miecze pod głowę, a tarcze na ich kości"; być może uważano, iż w jakiś sposób broń ta będzie ich odznaką w zaświatach: "W pełnej zbroi bojowej zstąpili do Szeolu" (Ez 32, 27). Jozuemu włożono do grobu "noże krzemienne, którymi obrzezał synów Izraela w Gilgal, gdy wyprowadził ich z Egiptu, jak Pan mu rozkazał; są one tam jeszcze do dnia dzisiejszego" (Joz 24, 30 dod. LXX).

Jak wiadomo, praktyka dawania umarłym do grobu broni, narzędzi, trofeów, jedzenia i różnych przedmiotów życia codziennego sięga czasów neandertalskich. W Babilonii, Egipcie, Kanaanie inwentarz grobowy wymienia nieraz bardzo cenne przedmioty, niekiedy wręcz luksusowe; z reguły zaopatrywano zmarłych w żywność i napoje18. W grobach kananejskich już od 4 tys. lat przed Chr. można znaleźć wiele darów ofiarnych, np. duże dzbany z wodą, obok których często znajdował się dzbanuszek do jej zaczerpnięcia, i pojemniki na zboże. W epoce żelaza, gdy w Palestynie zaczęli osiedlać się Izraelici, zwyczaj ten prawie zanika; natomiast pojawiają się liczne małe sprzęty, zwłaszcza różnego rodzaju lampki oliwne oraz amulety. W okresie wpływów hellenistycznych liczba lampek zwiększa się, przybywa także flakoników z wonnościami i naczynek z kadzidłem; nie ma natomiast żywności19. Być może żywność składano zmarłym w jakiś inny sposób, skoro w Pwt 26, 14 takie praktyki napiętnowano: "Nie dałem nic z tego umarłemu", a według Syr 30, 18 łakocie i "stosy żywności leżące na grobie" są bezużyteczne.

Dary złożone w grobach izraelskich miały prawdopodobnie charakter tylko symboliczny i nie były na ogół ofiarami kultowymi ku czci zmarłych. Uważano je "raczej za jałmużnę; według mniemania bowiem dawnych Semitów chciano w ten sposób ulżyć zmarłym w ich nędznej doli"20. Nie należy też na podstawie tych dodatków grobowych mniemać, iż dawni Izraelici wyobrażali sobie grób jako dom zmarłego, w którym w pewnym sensie kontynuuje dawne swe życie, korzystając np. z odzieży, broni, narzędzi. Miejscem przebywania zmarłych, jak już wspomniano, był Szeol (Rdz 37, 35). Dopiero w późniejszych tekstach starotestamentowych przewija się myśl o bardziej duchowej egzystencji i aktywności dusz w życiu pozagrobowym21.

Przy zwłokach osób zasłużonych, zwłaszcza królów, palono żywice i nie żałowano innych wonności, by zneutralizować trupi zapach w miejscu, gdzie ułożono zmarłego, oraz w grobowcu, w którym miał być pochowany; zazwyczaj były to bowiem grobowce rodzinne. Króla Asę np. "złożono na łożu wypełnionym pachnidłami i maściami przygotowanymi według sztuki aptekarskiej i spalono mu bardzo wiele kadzidła" (2 Krn 16, 14; Jr 34, 5).

Żydzi, podobnie jak Kananejczycy, nie praktykowali balsamowania czy mumifikacji zwłok. Stary Testament przytacza jako odosobnione przypadki zabalsamowanie ciał Jakuba i Józefa w Egipcie, którzy pragnęli, aby ich szczątki spoczęły w Ziemi Obiecanej (Rdz S0, 2-3, 26). Wymagały tego warunki przetransportowania ich trucheł. Może chciano też przy okazji podkreślić wysoką rangę społeczną obydwóch zmarłych. Wydaje się, iż również Izajasz (22, 18) nawiązuje do egipskiego zwyczaju bandażowania nieboszczyka; w Izraelu owijanie zwłok paskami płótna (jak w wypadku Łazarza - J 11, 44) przyjęło się prawdopodobnie dopiero w czasach rzymskich. Również włożenie zwłok do trumny, o którym pisze Rdz 50, 26, było zwyczajem egipskim, nie znanym w dawnym Izraelu. Dopiero w epoce herodiańskiej spotykamy go częściej także w Ziemi Świętej.

Kremacji zwłok w dawnym Izraelu, podobnie jak u innych ludów semickich Wschodu, prawie nie znano; praktykowali ją natomiast Hetyci22. W Palestynie spalenie zwłok uważano za dotkliwą karę dodatkową do wyroku śmierci, wykonywaną tylko na wielkich przestępcach, których pamięć chciano radykalnie wymazać (Rdz 38, 24; Kpł 20, 14; Joz 7, 25). Wydaje się, iż kremacją jako zemstą pośmiertną kierowali się w analogicznych wypadkach także Filistyni (Sdz 14, 15; 1 S, 6). Pewne trudności interpretacyjne nastręcza spalenie ciała Saula i trzech jego synów przez mieszkańców Jabesz w Gileadzie, którzy "wzięli potem ich kości i pogrzebali pod tamaryszkiem w Jabesz" (1 Sm 31, 12-13). Nie chodziło tu więc o spopielenie całych zwłok, lecz prawdopodobnie tylko części miękkich, które uległy już częściowej putrefakcji; kości natomiast nasycono oliwą lub innym tłuszczem, owinięto w płótno i przetransportowano. Być może też, iż w tych okolicach panował jeszcze taki swoisty, dawniejszy sposób grzebania zmarłych23. Jest rzeczą interesującą, iż w paralelnym tekście 1 Krn 10, 12 tego epizodu już nie ma. Za czasów proroków spopielenie zwłok uchodziło za ogromną profanację, surowo karaną przez Jahwe; np. według Amosa (2, 1-2) Bóg ześle ogień na Moab, "gdyż on spalił kości króla Edomu na wapno".

Obowiązek urządzenia pogrzebu spoczywał w zasadzie na rodzinie zmarłego, tj. krewnych i członkach rodu. Poległych w czasie wojny żołnierzy grzebało wojsko (1~ Krl 11, 15). Przede wszystkim należało jednak zapewnić pogrzeb współplemieńcom (Tb l, 17; 2, 3-8); Tobiasz z narażeniem życia grzebał swych rodaków.

Odmówienie komuś pogrzebu, profanacja zwłok, rzucenie szczątków ludzkich na pożarcie zwierzętom, ich spopielenie uchodziły za szczególne nieszczęście albo za wielką karę Bożą. Sytuację taką przeżywali mieszkańcy Jerozolimy w r. 587/86 po zdobyciu jej przez Babilończyków, którzy "ciała sług Twoich wydali na pastwę ptakom powietrznym, zwierzętom ziemskim ciała Twoich świętych. Ich krew rozlali jak wodę wokół Jeruzalem i nie było komu ich pogrzebać" (Ps 79, 2-3). Karę taką za bałwochwalstwo zapowiedział Jeremiasz (7, 33); największą hańbę i grozę będzie stanowiło jednak wydobycie z "grobów kości królów judzkich, kości ich przywódców, kości proroków, kości mieszkańców Jerozolimy... Nikt ich nie pozbiera ani pogrzebie, lecz staną się nawozem na powierzchni ziemi" (Jr 8, 1-2; Ez 32, 4-6).

Groby

Aczkolwiek w Palestynie odkryto ponad 1000 stanowisk sepulkralnych z różnych okresów, to jednak pochówki izraelskie stanowią wśród nich tylko część24. Zdecydowanie przeważają groby zbiorowe, wielopokoleniowe; jednoosobowych jest bardzo małoz25. Do rzadkich przypadków zaliczyć również trzeba pochówki szkieletowe w glinkowych dzbanach, zwykle małych dzieci; umieszczano je w ścianie domu albo obok niej, ale również w komorach grobowych czy po kilka razem na małym cmentarzyku. Pochodzą najczęściej z epoki brązu26. Wielkich cmentarzysk przy osiedlowych lub przy miastach odkryto niewiele, jednak liczba znajdujących się na nich grobów i pochowanych zwłok może być bardzo duża, np. w Qumran odkryto nekropolę ponad 1200 grobów, w tym także kobiet, ale jest tam również cmentarz tylko dla mężczyzn. Zwłoki położono na wznak, z głową usytuowaną na południe, nogami w kierunku północnym, ale są też odstępstwa od tej reguły. Groby są bardzo skromne i prawie jednakowe; pochowano w nich najprawdopodobniej Esseńczyków27.

Ludzi biednych, obcych, skazańców chowano zwykle we wspólnym grobie, np. proroka Uriasza król Jojakim "kazał stracić mieczem, a ciało jego wrzucić do pospolitych grobów" (Jr 26, 23). Znajdowały się one na zewnątrz Jerozolimy, prawdopodobnie w dolinie Cedronu, gdyż tam spalił Jozjasz Aszerę i "rzucił popiół jej na groby pospolitego ludu" (2 Krl 23, 6). Na jeden z takich grobów masowych w kształcie rowu, do którego wrzucano trupy skazańców i bezdomnych, natrafiono podczas prac wykopaliskowych w dolinie Cedronu w pobliżu Jerozolimy.

Tylko królów (od Dawida do Achaza) chowano w Jerozolimie w Mieście Dawidowym (1 Krl 2, 10; 2 Krl 16, 20), a miejsce tych "grobów rodu Dawidowego" na zboczu wzgórza Ofel na Syjonie (Ne 3, 16) znano jeszcze dokładnie w czasach apostolskich (Dz 2, 29). Prorok Ezechiel (43, 9) odniósł się jednak z dezaprobatą do praktyki pochówków w obrębie stolicy.

Jest rzeczą interesującą, że w grobie Dawida przechowywano także (czy ukrywano) skarby, może ze względu na niepewne czasy. Jak podaje Józef Flawiusz w Dawnych dziejach Izraela (16, 7, 1),

Herod, który wydawał ogromne sumy i w samym królestwie, i poza nim, słyszał już dawniej, że Hirkan, jego poprzednik na tronie królewskim, otworzył grób Dawida i zabrał stamtąd trzy tysiące talentów srebra oraz że znajduje się tam tak wiele skarbów, iż starczyłoby na zaspokojenie wszelkich jego potrzeb [...] Otworzył tedy grobowiec w nocnej porze i wszedł do niego dobrawszy sobie najbardziej zaufanych przyjaciół, pilnie bacząc, aby nikt w mieście o tym się nie dowiedział. Nie znalazł tam jednak, podobnie jak Hirkan, złożonych pieniędzy, lecz wiele złotych przedmiotów i kosztowności, i naturalnie wszystko to zabrał. Chcąc grobowiec dokładnie przeszukać, postanowił dotrzeć aż do samego miejsca, gdzie spoczywały ciała Dawida i Salomona. Stracił jednak dwóch strażników, których, gdy wchodzili, miał ogarnąć płomień buchający z wnętrza. Zdjęty strachem wyszedł z grobowca i u wejścia zbudował wielkim . kosztem przebłagalny pomnik z białego marmuru28.

Należy zaznaczyć, iż tzw. groby królewskie przy Jerozolimie, w których znaleziono także sarkofagi, stanowią miejsce spoczynku zjudaizowanej rodziny królewskiej z Adiabene w Mezopotamii29. Natomiast tzw. Grób Dawida dopiero od XII w. był otaczany czcią: najpierw przez chrześcijan, później także przez mahometan, od 1948 r. zaś również przez żydów; wg Gorysa "jest rzeczą pewną, że król Dawid nigdy nie był tu pochowany"30.

Ludzie zamożniejsi przygotowywali sobie już za życia grób rodzinny, wielopokoleniowy, zwykle w swojej posiadłości, w każdym zaś razie poza terenem zabudowanym. Nawet Abraham, prowadzący koczowniczy tryb życia, nabył na własność od Efrona Chetyty w Kiriat-Arba koło Hebronu za 400 syklów srebra pieczarę na polu Makpela (Rdz 23, 15), w której pogrzebał Sarę. Tu został także "on pochowany obok swej żony Sary" (Rdz 25, 10), a także Izaak, Rebeka, Lea i Jakub (Rdz 49, 29-31; 50, 12). Zabalsamowane ciało Józefa spoczęło ostatecznie na polu kupionym jeszcze przez Jakuba w Sychem za 100 kesitów (Joz 50, 13); Jozuego "pochowano w posiadłości jego dziedzictwa w Timnat-Serach, w górach Efraima" (Joz 24, 30); w "grobie ojca" spoczęli m. in. Gedeon (Sdz 8, 32), Samson (Sdz 16, 31), Asahel (Sm 2, 32) i samobójca Achitofel (2 Sm 17, 23); grób Joaba był w "jego domu na pustyni" (1 Krl 2, 34) - chodzi tu zapewne o posiadłość zmarłego.

Zdarzało się, iż przygotowywano sobie grób wielkim nakładem kosztów, mający świadczyć o pozycji społecznej właściciela; np. Szebna, zarządca pałacu, "sobie wykuł grobowiec wysoko i w skale drąży dla siebie komnaty" (Iz 22, 16). Grobowiec ten (z okresu pierwszej świątyni) prawdopodobnie odkryto w Siloam. Bardzo znamienny jest napis grobowy, odczytany przez H. Avigad: "Jest to grób... jah, zarządcy pałacu. Nie ma tu srebra i złota; są tu tylko jego szczątki i jego służebnicy. Niech będzie przeklęty człowiek, który otworzy ten grób". Tego typu przekleństwa, które nie odstraszały jednak rabusiów przed plądrowaniem, znane są także z innych krajów. Tytuł tego dostojnika, czas pochodzenia grobu i zachowane litery wskazują na Szebnę (Szebnajahu), żyjącego za Hiskiaszaa href="#31">31.

Izraelici wyraźnie preferowali pochówek w grobie rodzinnym, wielopokoleniowym; zwroty spocząć "razem ze swymi przodkami", "obok swych przodków" itp. niejednokrotnie spotyka się w Starym Testamencie, np. 2 Sm 7, 12; 1 Krl 1, 21; 2 Krl 13, 9. Stąd zrozumiale złowróżbnie brzmi przestroga dla tych, którzy nie wykonują poleceń Pana: "Twój trup nie wejdzie do grobu twoich przodków" (1 Krl 13, 22).

Najstarsze groby z okresu patriarchów były jednak zapewne bardzo skromne, w formie płytkich mogił ziemnych, które wskutek erozji i uprawy ziemi wnet uległy zniszczeniu. Tylko wybitniejsze osobistości układano w naturalnych jaskiniach czy komorach grobowych wykutych w miękkiej skale. Jeśli ktoś zmarł z dala od swego domu, nie przenoszono jego zwłok, lecz chowano w miejscu, gdzie nastąpiła śmierć; np. gdy "zmarła Debora, piastunka Rebeki, pochowano ją w pobliżu Betel pod terebintem" (Rdz 35, 8); "Rachela umarła i została pochowana przy drodze do Efrata, czyli Betlejem" (Rdz 35, 19).

Pojedynczy grób rodzinny lub małą ich grupę w okresie królów często lokowano w dolinie w pobliżu danej miejscowości albo też w zboczu górskim, przy czym chętnie korzystano z naturalnych jaskiń, które czasem powiększano albo też drążono grób w skale, na co stać było tylko ludzi bogatych. Niekiedy przed wejściem do grobowca znajdowało się kilka stopni. Ciała układano na półce przyściennej, ok. 0,5 m wysokości, również wykutej w skale. Gdy stopniowo zaczynało brakować miejsca, szczątki kostne przesuwano, nieraz do specjalnej wnęki. Z takich grobowców można było korzystać nawet przez kilkaset lat. Wejście do groty zabezpieczano.

W okresie po niewoli babilońskiej coraz częściej pojawiają się pochówki niszowe; w ścianie komory grobowej drążono nisze, do których wsuwano zwłoki; w czasach późniejszych zaczęto je wkładać także do trumny kamiennej, ołowianej lub drewnianej, ale zwyczaj ten przyjął się tylko w niewielkim stopniu. Jest rzeczą interesującą, że w nekropoli qumrańskiej znaleziono także trumny; być może, iż zmarłych w trumnie przytransportowano tu z odległych miejsc32.

Przed ponownym wykorzystaniem takiej wnęki wykutej w skale czy też trumny znajdujące się w nich szczątki kostne przekładano do specjalnej niszy albo też do zagłębienia w podłożu, lub do osobnej komory czy też kamiennego, ołowianego, a nawet drewnianego ossuarium, które zamykano wiekiem. Niekiedy widnieje na nim imię jednego lub imiona kilku zmarłych w języku hebrajskim, aramejskim lub greckim; czasem znajdują się na nich ornamenty zdobnicze geometryczne lub roślinne, np. 6-, 9-, 12-listne rozety. W samej Jerozolimie znaleziono ponad 1000 ossuariów z okresu od I w. przed Chr. do II w. po Chr. Należy jednak zaznaczyć, iż ta forma przechowania szczątków kostnych przyjęła się tylko wśród ludzi majętnych. Znane są także z tego okresu inne typy grobów, np. wielokomorowe z przedsionkiem, arcosolium, portykiem, kolumnami, fryzem. Wejście do grobu zabezpieczano starannie kamienną płytą, czasem w formie potężnego płaskiego walca, dla którego wyżłobiono w podłożu specjalną prowadnicę, służącą do zatoczenia go przed otwór grobowya href="#33">33. Taki kamień zatoczono również przed wejściem do grobu Chrystusa (Mk 15, 46; Mt 27, 60).

W dawnym Izraelu bardzo rzadko stawiano na grobie pomnik. Gdy Rachela zmarła, "Jakub ustawił stelę na jej grobie" (Rdz 35, 20); Absalom, nie mając syna, który by po śmierci upamiętnił jego imię, "jeszcze za swego życia zbudował sobie stelę w Dolinie Królewskiej" (2 Sm 18, 18). Nie spoczął tu jednak, gdyż po przegranej przezeń bitwie "wrzucono go do głębokiego dołu w lesie. Narzucono na niego wielki stos kamieni" (2 Sm 18, 17-18). Podobny los spotkał wcześniej Akana (Joz 7, 26), króla Aj (Joz 8, 29) i pięciu królów kananejskich (Joz 10, 27). Z kontekstu zdaje się wynikać, iż akt ten miał stanowić dodatkowe pośmiertne pohańbienie zabitego wyższego rangą34.

Stawianie pomników nagrobnych zaczęło się przyjmować prawdopodobnie dopiero za Machabeuszy. Sam Szymon Machabeusz "na grobie swego ojca i swych braci wybudował pomnik tak wysoki, że z daleka go można było zobaczyć" (1 Mch 13, 27). Jednak tylko ludzi bogatszych stać było na taki wydatek.

Zwyczaje żałobne

W tekstach starotestamentowych można znaleźć tylko bardzo ogólne opisy zwyczajów żałobnych, być może dlatego, iż były powszechnie znane. Do najważniejszych można zaliczyć: płacz, lament i narzekanie, śpiewanie pieśni żałobnych, rozdzieranie szat, przywdzianie wora lub innego stroju żałobnego, ścinanie włosów, zasłanianie sobie twarzy, posypywanie głowy popiołem, chodzenie boso, leżenie na ziemi, poszczenie. Były to zarazem praktyki pokutne i przebłagalne, które odgrywały ważną rolę w dniach klęski i żałoby narodowej. Znano jeszcze formy ekscesywne żałoby, np. nacinanie sobie skóry do krwi; były one jednak przez Prawo zakazane.

Według Ernsta początkowo wierzono, iż dzięki tym praktykom ludzie żyjący staną się nierozpoznawalni dla zagrażającego im ducha nieboszczyka i odpędzą go od siebie. W okresie starotestamentowym "pierwotny ten sens uległ już prawdopodobnie zanikowi lub zapomnieniu i przemienił się w rytuał"35. Ogólnie jednak można stwierdzić, że w dawnym Izraelu przeżywanie tragizmu śmierci i pogrzebu osoby bliskiej, żałoba po niej były wyraźnie skromniejsze niż u innych ludów bliskowschodnich. Uważano bowiem, że nadmierna żałoba jest bliska kultowi zmarłych albo bóstw uśmiercających i ożywiających, zwłaszcza Baala (1 Krl 18, 28), nadto widziano w nich bezczeszczenie ludzkiego ciała. Jeszcze Ezechiel (8, 13-14) piętnuje jako "obrzydliwość" kultowe opłakiwanie Tammuza - sumeryjsko-babilońskiego bóstwa wegetacji - przez kobiety w przedsionku bramy świątyni Pańskiej. Sporadycznie jednak praktykowano takie zakazane przez prawo formy żałobne (Pwt 14, 1), skoro wspominali o nich jeszcze prorocy (Iz 3, 24; Jr 7, 29; 16, 6; 41, 5; Am 8, 10; Mi 1, 8-16).

Po śmierci osoby bliskiej rozdzierano szaty, tj. strój wierzchni albo płaszcz, na dwie części, od dołu do góry (Rdz 37, 4; 2 Sm 1, 2; 1, 11; 13, 31; Hi 1, 20); rozdartych części nie zszywano. Następnie "przepasywano biodra worem" (Rdz 37, 34; 2 Sm 3, 31; Lm 2, 10; Am 8, 10). Hebrajski "wór" (sak) był utkany z grubego, szorstkiego włosia wielbłądziego lub koziego; okrywano nim biodra. Górna część ciała była odsłonięta (czasem nawet u kobiety). Wolno jednak było włożyć na siebie rozdartą suknię wierzchnią"36. Można nadmienić, że na sarkofagu króla Ahirama w Byblos (X w. przed Chr.) widać 4 kobiety z odsłoniętymi piersiami; dwie mają ręce złożone nad głową, dwie inne uderzają się po biodrach (por. Jr 31, 19; Ez 21, 17)37.

Z głowy zdejmowano zawój, z nóg obuwie (Ez 24, 17; Mi 1, 8); głowę posypywano popiołem, ziemią czy prochem (2 Sm l, 2; Joz 7, 6; Iz 61, 3); padano na ziemię, tarzano się w prochu (Joz 7, 6; 2 Sm 13, 31; Hi 1, 20), nawet spożywano popiół (Ps 102, 10). Nie myto się i nie namaszczano oliwą(2 Sm 12, 20; 14, 2; Jdt 2, 3). Zasłaniano twarz, zwłaszcza brodę (2 Sm 19, 5; Ez 24, 17), golono głowę (Hi 1, 20) albo wyrywano sobie włosy (Mi 1, 16). Niekiedy kaleczono się, choć było to zakazane (Jr 16, 6; 41, 5), a nawet chodzono "boso i nago" (Mi 1, 8). O głębokiej żałobie świadczyła odmowa przyjmowania pokarmu: szczególnie krewni zmarłego pościli w dniu jego pogrzebu, do zachodu słońca (2 Sm 1, 12; 3, 35; Sdz 20, 26). Niekiedy post trwał dłużej: mieszkańcy Jabesz pościli 7 dni po pogrzebie Saula i jego synów (1 Sm 31, 13), Judyta zaś "pościła przez wszystkie dni swojego wdowieństwa" z wyjątkiem Dni Pańskich (Jdt 8, 6). Dopiero po zachodzie słońca znajomi podawali żałobnikom skromny posiłek; był to specjalny "chleb płaczu" i "kielich pocieszenia" (Ps 80, 6; Jr 16, 7; Ez 24, 22), pomagali im opłakiwać zmarłego i wyrażali swe współczucie (Jr 16, 5). Nie jest jednak pewne, czy po pogrzebie urządzano stypę; Baruch (6, 31) wprawdzie wspomina o niej, ale w powiązaniu z praktykami bałwochwalczymi. Wiadomo jednak, że przestrzegający pilnie prawa Tobiasz nakazał swemu synowi: "Kładź chleby twoje na grobie sprawiedliwych!" Najprawdopodobniej miały one charakter jałmużny na rzecz ubogich z okazji pogrzebu (Tb 4, 17), a nie ofiary kultowej złożonej zmarłemu, którą zakazywało Prawo (Pwt 26, 14). Kobiety przywdziewały strój żałobny, który nosiły niejednokrotnie przez dłuższy czas (Ez 24, 17; Jdt 10, 3; 16, 7).

Pismo święte nie przytacza tekstów modlitewnych, które odmawiano przy zmarłym i podczas pogrzebu, choć ze stosunkowo późnego zapisu (2 Mch 12, 40-43) wiadomo, że to czyniono; np. za poległych podczas zdobywania Jamnii żołnierze "oddali się modlitwie i błagali, aby popełniony grzech został całkowicie wymazany". Nawet zrobiono składkę "około dwu tysięcy srebrnych drachm, aby złożono ofiarę za grzech" popełniony przez poległych. Jest sporo tekstów biblijnych, które przy takiej okazji można było recytować czy śpiewać. Korzysta się z nich także obecnie w liturgii za zmarłych.

Nieodzownym elementem żałoby był donośny płacz, emfatyczne lamentowanie i narzekanie; wg Cornfelda i Botterwecka "stanowiły one podczas pogrzebu główny obrzęd, przy czym rodzinę wspomagali profesjonalni płaczkowie i płaczki"38 (2 Krn 35, 25; Jr 9, 16-17). Być może, iż był to "zawód rodzinny", gdyż Jeremiasz (9, 19) zaleca kobietom, by uczyły "córki zawodzeń, a jedna drugą pieśni żałobnej"; miały też w tym zakresie różne kwalifikacje i doświadczenie (Jr 9, 16).

Płaczkowie dysponowali najprawdopodobniej odpowiednio zróżnicowanym repertuarem śpiewów żałobnych, z których zapewne tylko niektóre fragmenty dostosowywano do życia i zgonu konkretnej osoby. W śpiewach tych wspominano jej dokonania, sławiono czyny i cnoty, zwłaszcza jeśli był to człowiek wybitny; do nich można zaliczyć np. improwizacje lamentacyjne Dawida po śmierci Saula i Abnera (2 Sm 1, 19-27; 3, 33-34). Stały się one poniekąd "wzorcem" dla późniejszych tego typu utworów, np. ułożonej lamentacji z okazji śmierci Judy Machabeusza (1 Mch 9, 21). W wypadku wielkich uroczystości żałobnych, np. po śmierci władcy, śpiewy żałobne mogły być wykonane nawet przez oddzielne zespoły chórowe (Za 12, 10-14). Płakano i lamentowano w domu zmarłego, w miejscu pochówku, na ulicach i placach (Rdz 23, 2-3; 2 Sm 3, 32-34; Koh 12, 5; Am S, 16). Brak żałoby poczytywano za widomy znak kary Bożej (Ez 24, 15-22; Jr 22, 18).

Prócz śpiewów i recytacji żałobnych, charakteryzujących się nawet określoną rytmiką (typu qina), spotykamy także krótkie, wzruszające inwokacje żałobne; np. Dawid, zawodząc po śmierci swego syna, wzywał jego imienia: "Synu mój, Absalomie, Absalomie, synu mój, mój synu!" (2 Sm 19, 5). Początkowo były to prawdopodobnie tylko pojedyncze okrzyki, np. "Ach, mój bracie!" (1 Krl 13, 30), "Ach, siostro!", "Ach, Panie! Ach, Majestacie!" (Jr 22, 18), "Biada, Panie!" (Jr 34, 5)a href="#39">39.

Po śmierci członka rodziny następował dla bliskich czas żałoby, który trwał najczęściej 7 dni (1 Sm 31, 13). Tylko w wypadku wybitnych osobistości żałoba trwała dłużej i mogła objąć nawet cały kraj; np. Egipcjanie "opłakiwali Jakuba przez siedemdziesiąt dni" (Rdz 50, 3), Aarona opłakiwał dom Izraela przez 30 dni (Lb 30, 29), podobnie Mojżesza (Pwt 34, 8). Gdy poległ Juda Machabejczyk, cały Izrael opłakiwał go i "przez długi czas trwała po nim żałoba" (1 Mch 9, 20). Niekiedy jednak czas żałoby trwał krócej (Syr 38, 17). Noszono w tym czasie szaty żałobne, nie namaszczano się oliwą (2 Sm 14, 2), nie zmieniano szat i nie myto się (2 Sm 12, 20). Tylko w odosobnionych przypadkach żałoba połączona z postem i innymi praktykami pokutnymi trwała znacznie dłużej (Jdt 8, 4-6). Było to wyrazem szczególnej boleści po utracie osoby najbliższej.

Zakończenie

Z powyższej analizy tekstów zdaje się wynikać, że w dawnym Izraelu odnoszono się z należnym szacunkiem do zmarłych; unikano jednak ich kultu i nekromancji. Wyjątkowo szczątkom zmarłych przypisywano "moc"; np. gdy wrzucono zwłoki jakiegoś nieboszczyka do grobu Elizeusza, ożył po zetknięciu się z jego kośćmi (2 Krl 13, 21). Nigdy jednak szczątki zmarłych, nawet patriarchów czy Mojżesza, nie stały się przedmiotem kultu, który należał się tylko Jahwe.

Obrzędy funeralne i żałoba były zabarwione emocjonalnie, nie miały zaś charakteru szczególnie religijnego, np. nie uczestniczył w nich kapłan, nie wzywano też imienia Jahwe, który jest Bogiem żywych40.

Surowo zakazano wszelkich kontaktów z duchami zmarłych i pogańskiego kultu bóstw wegetacji oraz nekrolatrii. Negatywnie też odnoszono się do demonstrowania nadmiernej żałoby i przepychu przy urządzaniu pochówku. Ten dość rygorystyczny stosunek do "sfery zmarłych" można w dużej mierze tłumaczyć troską, by okazywany im szacunek, pamięć o nich, obrzędy pogrzebowe i żałoba nie uszczupliły czci Jahwe i nie przybrały cech pogańskich.

Do góry

Przypisy:

  1. Cytaty Pisma świętego Starego i Nowego Testamentu oraz stosowane skróty Ksiąg pochodzą z Biblii Tysiąclecia. Wyd. 3 poprawione. Poznań-Warszawa 1987, Pallotinum.
  2. G. v. Rad: Leben und Tod im Alten Testament. W: G. Kittel: Theologisches Wörterbuch zum Neuen Testament. T. 2. Stuttgart 1990 s. 848.
  3. H. A. Mertens: Kleines Handbuch der Bibelkunde. Düsseldorf 1969 s. 282, 483.
  4. H. A. Mertens: Handbuch der Bibelkunde. Düsseldorf 1984 s. 760.
  5. Por. G. v. Leeuw: Fenomenologia religii. Warszawa 1978 s. 259; E. Bourguignon: Necromancy. W: The Encyclopedia of Religion. Vol. 10. New York 1986 s. 345-347.
  6. G. v. Rad: Teologia Starego Testamentu. Warszawa 1986 s. 217.
  7. Gilgamesz. Epos starożytnego Dwurzecza. Tłum. R. Stiller. Warszawa 1980 s. 102.
  8. J. Nelis: Tod. W: Bibel-Lexikon. Wyd. H. Haag. Leipzig 1969 s. 1761-1763.
  9. H. Haag: Scheol. Tamże s. 1537.
  10. H. Ringgren: Israelitische Religion. Stuttgart 1963 s. 222.
  11. Tamże s. 223.
  12. P. Johnson: Historia Żydów. Kraków 1993 s. 131.
  13. Z H. Luckey: Totenwelt. W: Calwer Bibellexikon. Stuttgart 1989 s. 1353-1354.
  14. W. Eichrodt: Theologie des Alten Testaments. T. 2. Stuttgart 1964 s. 147; J. Nelis: Totenfurcht. W: Bibel-Lexikon s. 1771.
  15. Nelis: Totenfurcht s. 1771-1772.
  16. F. Rienecker: Lexikon zur Bibel. Wuppertal 1985 s. 1420.
  17. Mertens: Handbuch s. 759.
  18. K. J. Narr: Geistiges Leben in der frühen und mittleren Altsteinzeit. W: K. J. Narr: Handbuch der Urgeschichte. T. 1. Bern 1966 s. 158-168.
  19. G. Cornfeld, G. J. Botterweck: Die Bibel und ihre Welt. Herrsching 1991 s. 288; J. Nelis: Begräbnis. W: Bibel-Lexikon s. 184.
  20. J. Nelis: Totenverehrung. W: Bibel-Lexikon s. 1775.
  21. S. Mędala: Sprzęt kultowy i inne pozostałości sakralne. W: L. W. Stefaniak: Archeologia Palestyny. Poznań 1973 s. 737-760; J. Kucharski: Grzebanie zmarłych na starożytnym Bliskim Wschodzie i w Biblii (pr. lic.). Lublin 1989 s. 5. KUL.
  22. Nelis: Begräbnis s. 184.
  23. W. Baier: Ossuar. W: Bibel-Lexikon s. 1275-1277.
  24. D. T. Schlatter: Begräbnis. W: Calwer Bibellexikon s. 137.
  25. Mertens: Handbuch s. 760.
  26. Schlatter, dz. cyt. s. 137; J. Nelis: Grab. W: Bibel-Lexikon s. 641.
  27. M. Ernst: Qumran. W: M. Stubhann: Die Bibel A-Z. Salzburg 1985 s. 568; D. H. Bardtke: Qumran. W: Calwer Bibellexikon s. 1090; H. Einsle: Das Abenteuer der biblischen Forschung. Gütersloh b.r. s. 260-276.
  28. Cyt. za: Józef Flawiusz: Dawne dzieje Izraela "Antiquitates Judaicae". Red. E. Dąbrowski. Tłum. Z. Kubiak, J. Radożycki. Poznań-Warszawa-Lublin 1962 s. 768-769.
  29. Cornfeld, Botterweck, dz. cyt. s. 292.
  30. E. Gorys: Das Heilige Land. Köln 1984 s. 125.
  31. Cornfeld, Botterweck, dz. cyt. s. 288.
  32. Bardtke, dz. cyt. s. 1090; Mertens: Handbuch s. 174.
  33. Cornfeld, Botterweck, dz. cyt. s. 289; Nelis: Grab s. 639.
  34. Cornfeld, Botterweck, dz. cyt. s. 288.
  35. M. Ernst: Trauer u. Trauerbrauche. W: Stubhann: Die Bibel A-Z s. 722.
  36. Mertens: Handbuch s. 758-759.
  37. Cornfeld, Botterweck, dz. cyt. s. 293.
  38. Tamże.
  39. J. v. d. Ploeg: Die Literatur des Alten Testarnents. W: P. J. Cools: Die biblische Welt. Olten 1965. T. 1 s. 315.
  40. Kucharski, dz. cyt. s. 86-87.

Źródło:

  • F. M. Rosiński, Stosunek Izreala do zmarłych wg Starego Testamentu [w:] Studia z dziejów kultury żydowskiej w Polsce, T. 2. : Cmentarze żydowskie, Wrocław 1995.


Do góry