Na marginesie tematyki cmentarnej


Obrzędy pogrzebowe w starożytnej Grecji

Świat antyczny praktycznie stosował dwie metody: kremację i znane nam "zwykłe" grzebanie zwłok. W zależności od metody uroczystości pogrzebowe wyglądały trochę inaczej.

Grecy pod względem pochówku byli narodem nader "uniwersalnym": w kulturze mykeńskiej (ok. 2000 r. p.n.e.) ciała grzebano, a w czasach opisywanych przez Homera (VI w. p.n.e.) - palono. Emile Mireaux1 wysuwa tezę, że pierwotną oraz najpowszechniejszą formą pochówku na ziemiach Peloponezu było grzebanie zwłok i nawet za czasów autora Odysei kremacja dopiero "torowała sobie drogę". My jednak nie wnikajmy w spory uczonych, tylko po prostu przeanalizujmy obydwie metody pozbywania się zwłok.

Kremację stosowano głównie ze względu na warunki wojenne (prochy można było ze sobą zabrać do domu i pochować w ojczystej ziemi). W przypadku, gdy nie można było wyprawić pogrzebu, wystarczało symboliczne rzucenie grudki ziemi na ciało (tak postąpiła m.in. Antygona). Dopiero ten gest, nawet jeśli odbywał się po kremacji był formalnym pogrzebem i jednoznacznie przypisywał zmarłego do Hadesu.

Podobnie jak w innych kulturach, wkładano zmarłemu do grobu jego ulubione rzeczy (mężczyznom - broń; kobietom - biżuterię) bądź te, mających pomóc mu w zaświatach (np. moneta dla Charona). Do dziś zresztą często wyposaża się nieboszczyka w np. modlitewnik.

Niedopełnienie którejś z czynności pogrzebowych mogło zmusić nieboszczyka do powrotu na ziemię i upomnienia się o swoje (patrz mit o Syzyfie).

Pogrzeb

Jego doskonały i plastyczny opis można znaleźć w Iliadzie i jakkolwiek wydaje się on przydługi (w końcu to Homer ;-)), to proponuję przeczytać, gdyż obrazuje naprawdę ciekawe "zwyczaje" (patrz przyp. 2 ;-)):
Iliada, opis pogrzebu Patroklosa

"...król Agamemnon Atryda
Posłał ludzi ze wszystkich namiotów z mułami, by drzewa
Znieśli; ich zaś nadzorcą uczynił rycerza znacznego,
Merionesa, giermka mężnego Idomeneja. ...
Kiedy już więc złożyli ogromny drzewa ładunek,
Siedli gromadnie na miejscu, czekając. A wówczas Achilles
Rozkaz wydał natychmiast swym Mirmidonom walecznym
Zbroje przywdziewać spiżowe i wraz do rydwanów zaprzęgać;
Konie. Tedy powstali, rynsztunek jęli nakładać
I na wozy wstąpili rycerze, a obok woźnice.
Przodem jechały rydwany, za nimi szła chmura piechoty
Nieprzeliczonej, a w środku Patrokla nieśli druhowie.
Zwłoki pokryli własnymi włosami, które zestrzygli.
A za druhami szedł boski Achilles, głowę Patrokla
Sam podtrzymując, bo przyjaciela onego bez skazy
Odprowadzał na drogę w zaświaty, w krainę Hadesa.
Gdy już stanęli na miejscu wskazanym im przez Achillesa,
Trupa złożyli i żwawo stos drzewa spiętrzali.
Wtedy zaś nową myśl szybkonogi powziął Achilles:
Z dala od stosu stanąwszy, swych płowych kosmyk kędziorów
Odciął,...
i kędzior w miłego dłonie Patrokla
Złożył, a wokół rycerzom na płacz się wszystkim zebrało...
I żałobnicy zostali na miejscu i dalej wznosili
Stos całopalny długości stu stóp i tyleż szeroki,
Za czym na jego szczycie złożyli ciało, bolejąc.
U podnóża moc owiec dorodnych zarżnęli i wołów
Ociężałych, sprawili je, zaś wielkoduszny Achilles
Ściągnął z nich wszystkich tłuszcz i przykrył nim zwłoki Patrokla
Całe od stóp do głów, a w krąg nagromadził kadłuby
Zwierząt, odartych ze skóry. Dwuuszne dzbany z oliwą
I z miodem oparł o mary i, jęcząc boleśnie, rumaki
Cztery o szyjach potężnych, na wierzch pchnął stosu skwapliwie.
Dziewięć psów, które karmił u stołu, miał władca Patroklos;
Dwa z nich Achilles cisnął na stos, poderżnąwszy im gardła.
Wreszcie spiżem uśmiercił dwunastu synów szlachetnych
Trojan rycerskich...
2
Stos poległego Patrokla atoli nie chciał się palić.
Nową więc powziął myśl szybkonogi boski Achilles:
Odszedł od stosu, przystanął i jął do dwu wiatrów się modlić.
Do Boreasza z północy i do Zefira z zachodu,
Dary im piękne ślubując w ofierze złożyć i wino
Ze złocistego pucharu im lejąc, zanosił błagania,
By nadciągnęły i ogień rozgorzał w kłodach i szybko
W popiół trupy obrócił...
... I wraz się zerwały
Wiatry z szumem okrutnym, przed sobą chmur gnając zwały...
Wpadły na stos, a ogień rozgorzał i srogo zahuczał.
Całą noc uderzały, dując od społu
Z wyciem - i całą noc szybkonogi Pelida Achilles
Ze złocistego dzbana dwuusznym czerpał pucharem
Wino i ziemię nim zlewał w ofierze i duszę Patrokla
Wzywał wciąż nieszczęsnego.
O świcie dopiero zaczęto gasić ogień.
Najpierw skrzącym się winem zgasili stosu płomienie
Wszędzie, gdzie sięgała moc ognia i grubo osiadły popioły.
Za czym wśród łez białe kości miłego druha zebrali
W urnie złocistej i dwoma płatami ją tłuszczu okrywszy,
W jego namiocie złożyli i w miękki całun spowili.
Miejsce na grób wytyczyli głazami, podstawą mogiły,
Wokół stosu, a potem sypali ziemię na kopiec.
Kiedy już był gotowy, rozchodzić się jęli. Lecz Achilles
Rzesze zatrzymał."

- Iliada, XXIII, przekład I. Wieniewskiego

Na zakończenie tej uroczystości urządził jeszcze Achilles zawody sportowe, aby tym uczcić pamięć przyjaciela. Z czasem podobnych praktyk zaprzestano, ale wynajęcie płaczek (karinai), śpiewaków (threnodoi), kupno olejków oraz wina i tak pochłaniało fortuny.

Po zgonie zamykano zmarłemu oczy i podwiązywano brodę. Następnie ciało myto, namaszczano olejkami, ubierano w najlepsze szaty, by, uwieńczone do tego kwiatami, wystawić na widok publiczny (prothesis). Wtedy gromadziła się rodzina, znajomi, przyjaciele, a płaczki z śpiewakami wprowadzali odpowiednią atmosferę pełną rozpaczy, jęków, lamentów itp. Doskonale sparodiował to satyryk grecki Lukian z Samosaty (123-190n.e.): "Wszystko płacze, bije się w piersi, rwie włos, drapie lica, ten i ów szaty rozdziera, popiół sypie na głowę - żyjący żałośliwszy od zmarłego przedstawiają widok. Ci bowiem wielokrotnie po ziemi się tarzają i głową po podłodze tłuką, podczas gdy on, dostojny piękny, w wieńców powodzi tonący, wysoko na marach leży, jakby na pochód uroczysty ustrojony".3

Podobnie jak w kulturze żydowskiej, zetknięcie ze zwłokami czyniło nieczystym, dlatego przed domem ustawiano naczynie z wodą, aby odwiedzający mogli dokonać ablucji.

Właściwy pogrzeb odbywał się dnia następnego i obejmował: wyprowadzenie, kondukt na cmentarz, złożenie do grobu (ew. najpierw spalenie na stosie). Cała uroczystość musiała się odbyć przed wschodem słońca, gdyż inaczej można było się narazić na gniew Apollina (tudzież Heliosa). Nie wygłaszano również mów pogrzebowych, chyba że zmarły był bohaterem.

Ciało umieszczano w trumnie, wykonanej z drzewa (np. cyprysu), kamienia lub gliny.

W przypadku kremacji na stosie układano przedmioty bliskie zmarłemu, a gdy wszystko ogarnęły płomienie gaszono je wodą i... winem (co za marnotrawstwo!!!). Kości i inne resztki zbierano do urny (z brązu albo gliny), którą składano we właściwym grobie. Małe dzieci chowano w amforach lub naczyniach ceramicznych używanych do mycia (rodzaj wanienek). Im także wkładano do grobu ulubione przedmioty tj. zabawki.

Po pogrzebaniu zwłok uczestnicy powoli się rozchodzili: najpierw kobiety, potem mężczyźni, na końcu płaczki. W domu żałoby urządzano stypę (perideipnon), podczas której wygłaszano mowę ku czci zmarłego, zawierającą prawdę i tylko prawdę.

Żałoba trwała od 12 dni (Sparta) do 30 (Argos, Ateny). Noszono wtedy stroje przeważnie czarne lub po prostu ciemne, ale w Argos było dokładnie odwrotnie, bo ubierano się na biało. Tym niemniej w czasie jakiś rocznic bądź świąt przy grobie zmarłego składano ofiary (enagismata). Był to przeważnie wikt raczej "spartański" ;-) (placki, wino, miód, mleko, owoce), chociaż w niektórych państwach występowały także ofiary krwawe.

© Sowa

Przypisy

  1. E. Mireaux, Życie codzienne w Grecji, Warszawa 1962.
  2. tzn. Trojan wziętych do niewoli.
  3. Podaję za: L. Winniczuk, Ludzie, zwyczaje i obyczaje starożytnej Grecji i Rzymu, Warszawa 1983.

Źródła:

  • E. Mireaux, Życie codzienne w Grecji, Warszawa 1962.
  • L. Winniczuk, Ludzie, zwyczaje i obyczaje starożytnej Grecji i Rzymu, Warszawa 1983.


Do góry