Epitafia


Jacek Kolbuszewski

Co mnie dzisiaj, jutro tobie : polskie wiersze nagrobne
(wybór)

I.

Młodość, zdrowie, uroda przy ogromnym mieniu,
Wszystko, czym człowiek szczęśliwym się mieni,
Utraciłeś, o Szczęsny, w jednym okamgnieniu,
Boś dary nieba nie tak, jak przystało, ceni.
Chciałem kwiat na grobowiec rzucić Twemu cieniu,
Ale kwiat nagle znikną i w łzę się przemienił.
Tomaszewski

+

Mężu cnotliwy! Twe szacowne cienie
W tym tu ustroniu świątynię znajduje,
Tych gajów smutnych głębokie milczenie
Czulej niż słowa Twój obraz maluje.
Czas wszystko zniszczy, czas te głazy skruszy,
Lecz po Twym zgonie łez nam nie osuszy.

+

Dobrym byłeś Polakiem, cnym obywatelem,
Czułym ojcem dla dzieci, wiernym przyjacielem,
Pociechę w moich troskach, w szczęściu uczestnikiem,
Ty dla mnie byłeś mężem, ojcem, przewodnikiem,
Mym żywiołem... Dla Ciebie stale żyłam cała
I w tym grobie szczęśliwość moja pozostała.
Sofiówka, 1805

Odpis tych wierszy upamiętniających Szczęsnego Potockiego, zmarłego 15 marca 1805 r. (ur. 1751) podał Roman Kaleta informując, że były one wyryte na głazach "zdobiących gaj poświęcony pamięci zmarłych w Sofiówce", gdzie znalazł się symboliczny grób Potockiego. Celny jest komentarz Kalety do tych utworów: "Pierwsze opłakanie wyszło spod pióra Dyzmy Bończy Tomaszewskiego. Nie wiadomo, kto skomponował dwa pozostałe wiersze, sławiące patriotyzm i cne obywatelstwo u jednego z naszych najgłupszych polityków wieku XVIII. W zapewnieniu, iż dobrym był Polakiem, mieści się tyleż prawdy, co w wyznaniu Zofii o szczęśliwości małżeńskiej z nim przeżytej (w trzecim wierszu napisanym imieniem wdowy)" (Sensacje z dawnych lat, wyd. 3, Wrocław 1986, s. 339). Dyzma Bończa Tomaszewski (1749-1825), jako poeta ostro przez Mickiewicza krytykowany, napisał tu jeden z najlepszych swoich wierszy. Symboliczne groby w Sofiówce służyły przypomnieniu "et in Arcadia ego", uprzytamniały znikomość losów ludzkich w obliczu trwania natury i jej ładu, śmierć czyniąc jednym z jej elementów.

Szczęsny Potocki pochowany został w podziemiach kościoła dominikańskiego w Tulczynie, ale jego zwłoki nie zaznały tam spokoju. W 1833 r. jego trumnę okradziono, zdzierając przy okazji mundur z trupa.

II.

Za miłość dożywotnią, nieskalaną wiarę
Z ręki męża srogiego wzięłam śmierć i karę

- Wilno, Cmentarz Bernardyński, 1820

Niezwykłe to epitafium chyba niesłusznie ustami zmarłej mówi o "karze" Pogrzebana w katakumbach ("na dole") na cmentarzy Bernardyńskim w Wilnie, "żona doktora Nowickiego przez niego zarżnięta na Popławach w roku 1820", wzięła z ręki męża śmierć, ale "karę" poniosła za jego, nie swoją, winę. Jak było, opisał Jan ze Śliwna (A.H. Kirkor), który zanotował, że na dawnym cmentarzu wojskowym, za cmentarzem na Rossie, w gaju, w którym grzebano samobójców, " w tej stronie, pod jednym z krzaków dr med. Nowicki przed dwudziestu laty, obłudną kłamiąc miłość swej młodej żonie, zarżnął ją brzytwą, bo już był wiarołomnie tajemniczo z druga żonaty" (Przechadzki po Wilnie i jego okolicach, Wilno 1856, s. 222 - tekst epitafium, s.127-128 - opis zdarzenia)

III.

Niech śmierć i stokroć tu zwłoki Twe grzebie!
Ty żyjesz, żyjesz! Pod zimnym kamieniem
Nie jesteś prochem ni snem, ni milczeniem!
I Ty wiesz w niebie, jak ja kocham Ciebie!

- Monachium, 1824

Wiersz Zygmunta Krasińskiego na grobie Konstantego Danielewicza, bliskiego przyjaciela poety, zmarłego w 34 roku życia 27 marca 1842 r. w Monachium. Krasiński ułożył wówczas całe epitafium Danielewicza - uczestnika powstania listopadowego, rannego pod Ostrołęką. Pełną treść tego epitafium podał Krasiński w liście do Konstantego Gaszyńskiego, pisanym w Bazylei 9 kwietnia 1842 - zob. Z. Krasiński, Listy do Konstantego Gaszyńskiego, opracował i wstępem poprzedził Z. Sudolski, Warszawa 1971, s. 250-251; zob. tamże na s. 253 objaśnienia Zbigniewa Sudolskiego zawierające informację, iż grób Danielewicza "uległ zniszczeniu w następstwie bombardowań w czasie ostatniej wojny". Co osobliwe i godne uwagi, wiersz Krasińskiego dość rychło zyskał sporą popularność, wszedł w obieg cmentarny i do dzisiaj pojawia się na polskich cmentarzach. Po raz pierwszy w takiej roli pojawił się na cmentarzu w Dąbrowie Tarnowskiej w 1876 r., gdy dedykował go: "Najzacniejszej Żonie i ukochanej Córce / W żalu nieukojony mąż i ojciec" Paulinie z Karpińskich Langiewiczowej (1845-1876) i Paulinie Wincentynie Langiewiczównie (zm. 1876), zmieniając, stosownie do potrzeb własnych, wers ostatni: "Ty wiesz w niebie, jak ja kochał Ciebie". Grobowiec przedstawia złamaną kolumnę, oplecioną girlandą i wieńcem.

IV.

Ty, co przybranej córce przez całe staranie
Dałeś więcej niż życie, dając wychowanie,
Tobie, wywyższonemi cnotą nad powab wymowy,
Jej ręka położyła ten kamień grobowy.
Niech tej pamiątce większej wartości udziela
Łza ludzkości, co traci w Tobie przyjaciela"

- Warszawa, Cmentarz Powązkowski, 1833

Uderza ten wiersz prawdą uczuć, jest też jednym z ładniejszych wierszy nagrobnych na warszawskich Powązkach. Położony został na grobie Mikołaja Chudzyńskiego (1754-1833)

V.

Jako kwiatek młodociany
Mrozem ścięty schnie i kona,
Tak Ciebie, Synu kochany,
Śmierć od matki wzięła łona"

- Warszawa, Cmentarz Powązkowski, 1851

VI.

Jedna chwila, jedno mgnienie
I tylko garść prochu nikłego,
I tylko straszne wspomnienie,
I nic więcej, i tyle wszystkiego.
Tak, tu nic więcej, lecz w wieczności
Śmiercią złączone siostrzyce
Blaskiem pięknej świecą piękności
Jak ofiarne, białe gołębice.

- Lwów, Cmentarz Łyczakowski, 1858

Wiersz z grobu Herminy Obłoczyńskiej i jej siostry Doroty z Obłoczyńskich Zehowej, ofiar tragicznego pożaru: "12 lutego 1858 r. w lwowskim mieszkaniu rodziny bliskiego współpracownika Łukaszewicza, Jana Zeha, na skutek niewygaszenia na noc lampy naftowej wybuchł pożar, który strawił mieszkanie i spopielił dwie młode kobiety - 17-letnią Herminę Obłoczyńską i jej 21-letnią siostrę, Dorotę z Obłoczyńskich Zehową. Wypadek ten szeroko komentowany był we Lwowie, a pogrzeb ofiar na Cmentarzu Łyczakowskim ściągnął nieprzebrane tłumy nad świeżą mogiłę. Prochy sióstr Obłoczyńskich spoczęły w jednym grobie, nad którym stanął pomnik dłuta Pawła Eutelego (1804-1889). Przedstawia on dwie młode kobiety splecione ramionami, obejmujące się w geście desperacji. Ich uniesione wysoko twarze zdają się szukać ratunku w niebie. Artysta starał się odtworzyć chwilę, gdy nie mogąc wydostać się z zamkniętego, objętego ogniem mieszkania kobiety, po zrezygnowaniu z walki o życie, tuląc się do siebie i patrząc z ufnością w niebo, czekają na moment ostateczny" (S. S. Nicieja, Cmentarz Łyczakowski we Lwowie w latach 1786-1986, Wrocław 1988, s. 8588).

VII.

Żona najlepsza emigrowała
Do krain ducha z więzienia ciała!
O, Magdaleno, jakaś okrutna,
Komnata Twoja taka dziś smutna;
Ucho w niej moje już nie usłyszy
Dźwięków Twej mowy
Słodkimi słowy;
Dziś chyba szelest po krokach myszy
I westchnień moich ciche szemranie:
Tak się nie godzi, moje Kochanie,
Opuścić męża w płaczu padole.
By Cię oglądać, ja umrzeć wolę!
Około ciała by legnąć ciałem,
Ten grób podwójny wymurowałem,
A gdy po śmierci żywot donoszę,
I tu zapukam : otwórz mi, proszę!
W. P.

- Warszawa? 1858

Sprawia to wierszydło silne wrażenie autentycznej inskrypcji nagrobnej - czy nią było, nie wiadomo. Do niniejszego zbioru wchodzi owo epitafium nie tylko z racji jego domniemanej nagrobnej lokalizacji, ale i dlatego, że stanowi ono przykład nekrologu - epitafium nagrobnego: wyszperał je Julian Tuwim i podał w Cicer cum caule z taką notą: "Nie w kąciku humorystycznym, nie w jakimś dziale osobliwości, ale wśród płatnych ogłoszeń ukazał się w "Gazecie Codziennej" (1858 nr 113) taki oto nekrolog" (tu następuje tekst powyższego wiersza).

Cyt. za: J. Tuwim, Cicer cum caule, czyli groch z kapustą. Panopticum i archiwum kultury. Seria IIl, Warszawa 1963, s. 60.

VIII.

Wstanę, Panie,
Gdy mnie będziesz budził,
Lecz pozwól spocząć,
Bom się bardzo strudził.

- Tarnów, Cmentarz Stary 1865

Czterowiersz ten pojawił się później na tymże Cmentarzu Starym w Tarnowie w 1906 r. i jeszcze w roku 1886 w Tuchowie. Na nagrobku w Tuchowie wersy trzeci i czwarty brzmią: "Teraz pozwól zasnąć, / Bom się bardzo strudził" . Tekst tego epitafium, spotykanego do dzisiaj m.in. na Podhalu (zob. J. Kurek, Góralska poezja ryta w kamieniu i kuta w metalu na cmentarzach Podhala oraz północnej części Spisza i Orawy, "Literatura Ludowa" 1985, nr 3--4, s. 42), także jednak w innych częściach kraju, pojawił się w wierszu Wincentego Pola (1807-1872) Kościółek wiejski ze zbioru Z podróży po burzy. Pol przytoczył go jako nagrobek rycerski: "Po prawej ręce fundator kościoła / Legł na grobowcu - a od jego czoła / Świeci i męstwo, i ta bojaźń Boga, / Otóż tu złożon u Pańskiego proga. / Znać, że ze cnotą żywocił w przymierzu: / Bułat w prawicy, a piersi w pancerzu! / Poważnie spoczął - klejnot koło zbroi, / Krucyfiks w głowach, niżej napis stoi: / Powstanę Panie! gdy mnie będziesz budził, / Lecz dozwól spocząć, bom się bardzo strudził" (W. Pol, Dzieła wierszem i prozą, pierwsze wydanie zupełne, t. S, Lwów 1876, s. 97-98). Cykl Z podróży po burzy ukazał się drukiem po raz pierwszy w zbiorze Poezji Pola z 1856 r. Choć zaś w dalszych słowach wiersza poeta twierdzi, że pracą za żywota zmarłego było, iż "z królem Stefanem wiodła go ochota", to jednak epitafium to nie sprawia wrażenia ani rycerskiego, ani tym bardziej szesnastowiecznego. Nie wiadomo zatem, czy Pol wiersz ów sam ułożył, czy skądś przepisał. Wcześniejszych nagrobnych wykorzystań tego wiersza nie znamy.

IX.

Jeszcze kielich mojej doli
Wiele kropel ma;
Muszę cierpieć, pić powoli,
Wypić aż do dna."

- Montmorency, Cmentarz Polski,1877

Wiersz Zygmunta Krasińskiego na grobie Delfiny Potockiej (ur. 1807 lub 1810, zm. 1877)

X.

Wędrowiec, w trudzie życia mdłą stargawszy siłę,
Wkrótce rzucę, co miłe i co niemiłe.
Bez trwogi, nie bez żalu widzę kres zbliżony,
Który nagle w nieznane przeniesie mnie strony,
W tę spokojną uchronę, gdzie wieczność przebywa
I którą chmura pełna tajemnic okrywa"

- Wilno Cmentarz na Rossie, 1880

Grobowiec Euzebiusza Słowackiego (1772-1814), profesora Uniwersytetu Wileńskiego, ojca Juliusza Słowackiego, odnowiony został społecznym staraniem m.in. Edwarda Pawłowicza i Alfreda Romera w 1880r. Wówczas też na płycie grobowej położono ten wiersz, będący ostatnim przed śmiercią napisanym utworem Euzebiusza Słowackiego.

XI.

Gdyś ze skurczonym od męki obliczem
Z niewysłowionej szalała tęsknoty,
Kropla po kropli, żrący jad zgryzoty
Sączono w ciebie, siekąc szyderstw biczem.
Kamień by zadrgnął, szatan - już tenże człowiek
Swej by ofiary zaprzestał dręczenia,
Dla ciebie nigdy nie było wytchnienia
Od ócz otwarcia do zamknięcia powiek.
Leć, duszo moja! - Nie tobie! Nie tobie
Ginąć w tym ścieku jak robak deptany,
Ty masz błękity, słońca, oceany!!
Boga nad sobą i Boga masz w sobie!
Leć, duszo moja! Tam są twoje światy!
Tam twe królestwo, tam, na tej wyżynie!

Leć, duszo moja! Leć wyswobodzona!
Otrząśnij błoto z poplamionych skrzydeł!
Bez krwie i łzami ociekłych wędzideł
Rwij się na błękit z pękniętego bona!
Byłaś jak orzeł, monarszy ptak burzy,
Z szarpanych kwiatów okuty łańcuchem;
Ocknij się! Poczuj, żeś królewskim duchem!
Że ci bić w niebo, a nie mrzeć w kałuży!
Nikt! Nikt nie widział, jak się krew twa toczy,
Jak się rozpacznie tłukłaś o swe więzy,
W jakie ohydne zepchnięto cię zgręzy
I jak ci plwano w rozkochane oczy!
Psem cię zrobiono! Prochem bez nazwiska,
Czymś, co się rzuca jak łachman na śmietnik,
Ciebie, boś była jak rozsiany kwietnik,
Jak pieśń, co śpiewa, i gwiazda, co błyska!

- Warszawa, Cmentarz Powązkowski, 1902

Wiersz ze ślicznego pomnika nagrobnego Zofii z Rybickich Edwardowej Jankowskiej (1874--1902) jest peryfrastycznym echem jakiejś ogromnej tragedii, której szczegółów jednak z jego treści nie da się już odtworzyć, ujęta ona bowiem została w symbolicznym kształcie, zdradzającym pewne wpływy poezji młodopolskiej. Owych faktów, które zapewne spowodowały przedwczesną śmierć pięknej kobiety, trudno się tu domyślać, widomie jednak tęskniąc za kimś bardzo, znosić ona musiała niezwykle bolesne szykany ze strony otoczenia. Bogaty w emblematy i symbole pomnik nagrobny przedstawia siedzącą na ruinach obok zwalonej kolumny młodą, szczupłą, piękną kobietę, z której ręki spada oderwany pąk zaledwie rozkwitłej róży.

XII.

Gdyś mi, mój Mężu, odkrył szczęścia tajemnice
I z pełnej czary pozwolił pić,
Bóg Cię powołał na swoją prawicę,
A mnie dla dzieci kazał jeszcze żyć.
Spełniam ten rozkaz, żyję na tej ziemi,
Lecz gdy me serce zacznie wolniej bić,
Ty mnie otoczysz skrzydłami białemi
I Bóg pozwoli razem w niebie żyć"

- Warszawa, Cmentarz Powązkowski, 1911

Wiersz ten, pochodzi z grobu 36-letniego mężczyzny, który osierocił żonę i dzieci, jest dosyć rzadkim w polskiej epigrafice nagrobnej przykładem operowania dość wyrazistą metaforyką erotyczną, mówiącą o utraconym przez wdowę szczęściu. Po bardziej wyrazista ekspresję treści erotycznych sięgną mąż zmarłej w wieku 34 lat 4 grudnia 1873 r. Emilii Zofii z Kozłowskich Topolewskiej, który na jej nagrobku napisał: "Prawdziwy anioł rozkoszy - słodsza w pożyciu małżeńskim nad wszelką miłość niewieścią" (Płock, Cmentarz Stary 1873 [za sprostowanie dziękuję Lerii :-)])

XIII.

Zewsząd śmierć wyziera blada,
Kwiat po kwiecie mrze.
Trudno wskrzeszać to, co pada
Bóg tak chce.
Prysło złudzeń marne koło,
Zgasły oczy Twe.
Na grób zimne skłońmy czoło
Bóg tak chce.

- Kraków Cmentarz Rakowicki, 1917

Wiersz nagrobny z okresu pierwszej wojny światowej (nie udało się ustalić jego autora, może to być wiersz wcześniejszy) znamiennie łączy problematykę zbiorowe śmierci młodych ludzi jako ofiar wojny z jednostkowym aktem "zwyczajnej" śmierć bądź tylko śmierci bliskiej osoby. Aktualizacja tych myśli dokonała się znamienni w czasie drugiej wojny światowej, czego świadectwem jest wykorzystanie tego utwory na grobach w Krakowie (Cmentarz Rakowicki, 1942) i w Kaliszu (Cmentarz Stary 1943). Jego ponowienie w Kańczudze (1946, tylko pierwsza strofa) i w Kaliszu (Cmentarz Stary, 1947) tę interpretację "wojenną" odsuwa, nadając utworowi głębszą wymowę eschatologiczną, być może pierwotnie przez autora utworu zamierzoną.

XIV.

Jak słodko jest umrzeć młodemu,
Lecz jakże ja stanę przed Bogiem
Z próżnymi rękoma.

- Podole, ok. 1920

XV.

Wybacz mi, Panie, że w uczuć rozterce
Aż na dwa bóstwa modły moje dzielę,
Wszak mojej Matce zawdzięczam tak wiele:
Tyś mi dał duszę, Ona dała serce.

- Poznań, Cmentarz Św. Wojciecha

XVI.

Od męża swego i od dzieci z dala
Umarłaś, Żono, wśród murów szpitala.
Nie dano Tobie, co jest prawem matek,
Wziąć pożegnania od męża i dziatek.
Lecz chociaż dziwny zaiste to sposób
Przed śmiercią nie dać Ci najbliższych osób
Pożegnać łzami przed drogą wieczności,
Jesteśmy z Tobą tam, w Nieskończoności.

- Nowy Sącz, 1939

XVII.

Nigdy nie mówcie, drodzy moi,
Że szkoda moich młodzieńczych lat -
Bo pamiętajcie, że tylko z takich ofiar
Powstanie nowy, lepszy świat.

- Łańcut, 1944

Inskrypcja z mogiły trzech młodych żołnierzy Armii Krajowej.

XVIII.

To, że spocząłem w tak młodym lat rozkwicie,
Świadczy, że istnieją rzeczy cenniejsze nad życie.

- Łańcut, 1944

Inskrypcja z grobu młodego chłopca, żołnierza Armii Krajowej, poległego w boju 18 lipca 1944 r.

XIX.

Żyj codziennie tak,
Jakbyś miał jutro umierać,
A żyć będziesz dobrze.

- Luboń, 1947

XX.

Życie mija,
Czas upływa,
Śmierć zabija,
Wiecznośc wzywa.

- Opole, 1950

XXI.

Wszystko na świecie prędko przeminie,
Płomienie zgasną, woda przepłynie,
Przeminie radość i to, co boli,
Czasy nieszczęścia i czasy niedoli.
Minęło szczęście, przeszło cierpienie,
A pozostało tylko wspomnienie.

- Przeworsk, 1952

Inskrypcja ta jest tekstem sztambuchowym, przeniesionym z tzw. pamiętników na grób, na cmentarz.

XXII.

W głęboki spokój, niebiańską ciszę
Dusza się moja zatapia powoli
Tam, gdzie już ludzkich głosów nie usłyszę,
Gdzie nic nie dręczy i nic nie boli.

- Kraków, Cmentarz Rakowicki, 1953

Inskrypcja z grobu malarki Bronisławy Rychter-Janowskiej (1868-1953)

XXIII.

Wszystkie uciechy
Na świecie giną,
Wszystko potędze
Czasu podpada.
Tam tylko chwile
Szczęśliwie płyną,
Gdzie szczera przyjaźń
Sercami włada

- Nowy Sącz, 1953

Także i ten wiersz należy do zasobu wierszy sztambuchowych, które z pamiętników przeszły na groby.

XXIV.

Jak ten komar [!] z drzewa
Wietrzykiem złamany,
Tak się tu dostał
Franuś mój kochany.

- Zakopane, Cmentarz Nowy, 1955

Inskrypcja z grobu zmarłego w wieku 29 lat mężczyzny stała się swoiście zabawna za sprawą błędu, popełnionego przez kamieniarza: zbyt dobrze widocznie pamiętając piosenkę o komarze, który "z dębu spadł", w wersie pierwszym zamiast oczekiwanego słowa "konar" wyrył "komar".

XXV.

W trumnę Twoją,
Gdym cię do niej kładła,
Wszystko zamknęłam -
Cały jeden świat.
Tylko o tym zapomniałam,
Że z niej wyjdzie pamięć
W oczy patrzeć mi.

- Gdańsk, przed 1961

Inskrypcja z grobu nieznanego nazwiska b. więźniarki Buchenwaldu na dawnym, zamkniętym w 1961 r., Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku (ul. Dąbrowskiego).

Cyt. za: H. Domańska, Cmentarze na cmentarzu, "Spotkania z Zabtkami" 1987, nr 5, s. 44 (wiersz zacytowany bez podania bliższych danych o zmarłej).

XXVI.

O, przyjdź jesienią
W chwilę zmierzchu senną, niepewną,
I dłonie swe przejrzyste, miękkie, woniejące
Na cierpiące połóż mi skronie
O, śmierci...

- Wrocław, Cmentarz Św. Wincentego

Położony na grobie młodej dziewczyny - nieco zniekształcony w układzie wersów - cytat z wiersza Stanisława Korab Brzozowskiego (1876-1901) pt. O, przyjdź.

XXVII.

Za to najwięcej kocham Cię, o Boże,
Że zanim słońce Twe zgaśnie ogromne,
Cicho się senna w zimny grób położę
I o tym wszytkim, co było - zapomnę.

- Kraków, Cmentarz Rakowicki, 1968

XXVIII.

Nie powitałeś życia płaczem,
Nie pożegnałeś go w śpiewie.
Byłeś i jesteś dzieckiem,
Które o śmierci swej nie wie.
Rodzice

- Ząbkowice Śląskie

Na epitafium obok imienia i nazwiska dziecka położono tylko jedną datę: 2 stycznia 1970.

XXIX.

Człowiek umiera dopiero wtedy,
Kiedy się o nim zapomina.

- Puck, 1973

XXX.

Żyła, ile chciałeś;
Umarła, bo kazałeś;
Zbaw, bo obiecałeś.

- Biadoliny Szlacheckie, 1981

XXXI.

Uwiędło jedno życie
I w kraj odeszło cieni.
Tyle się odmieniło,
A świata to nie zmieni.

- Kraków, Cmentarz Rakowicki, 1984

XXXII.

Już? Tak prędko? Co to było?
Coś strwonione? Pierzchło skrycie?
Czy się młodość swą przeżyło?
Ach, więc to już było życie?
(Staff)

- Wrocław, Cmentarz Osobowicki, 1986

Źródła:

  • Co mnie dzisiaj, jutro tobie : polskie wiersze nagrobne, zebrał, wyboru dokonał, wstępem i objaśnieniami opatrzył Jacek Kolbuszewski, (Z Prac Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego), Wrocław 1996.


Do góry