Cmentarze


Edmund Małachowicz

Dzieje cmentarzy wileńskich

W dziejach pochówków w Europie1 można wyróżnić trzy okresy charakterystycznego stosunku żywych do zmarłych i związanego z tym miejsca ich spoczynku. W starożytności, zgodnie z prawem dwunastu tablic, powtórzonym później w kodeksie Teodozjusza, obowiązywał zakaz pochówków wewnątrz miasta i wśród żyjących. Zmarli budzili lęk i niechęć, która znalazła się u podstaw wspomnianych przepisów. Cmentarze zakładano poza miastami, wzdłuż dróg, jak np. przy Via Appia w Rzymie, i w miejscach ustronnych. W średniowieczu, pod koniec V w. w Afryce, a później i w europejskiej części imperium rzymskiego, stosunek do zmarłych uległ zmianie. Zanikła niechęć i lęk, a pojawiła się pewna zażyłość ze zmarłymi objawiająca się pochówkami wewnątrz miasta, w kościołach i klasztorach, tj. ogrodach-wirydarzach tych budowli.

Groby wymagały opieki, gdyż wierzono, iż zbeszczeszczenie zagraża przebudzeniem zmarłego; natomiast święci spoczywający w kościele otaczali opieką świątynie i wiernych. Głównym miejscem pochówków były kościoły, rozumiane szerzej jako jedna całość z przyległym terenem cmentarza przykościelnego, złożona z trzech części: nawa, dzwonnica i cmentarz.

Zmarłych grzebano wewnątrz kościoła, w lochach, kryptach pod posadzką lub wnękach w murach, przy czym w niewielkich wnękach składano tylko kości po wyjęciu ich z grobów ziemnych. Na dziedzińcu zewnętrznym, tj. cmentarzu, indywidualne pochówki umieszczano dookoła ścian kościoła i wzdłuż murów ogrodzenia, przy których wznosiły się galerie - kostnice. Teren pośrodku cmentarza wypełniany był zbiorowymi grobami w wielkich dołach, po pewnym czasie przekopywanych i wypełnianych nowymi pochówkami. Nieliczne krzyże drewniane znaczyły miejsca niektórych tylko grobów zbiorowych, a część indywidualnych pochówków upamiętniano epitafiami cmentarnymi, tj. tablicami z drewna, blachy lub kamienia, umieszczanymi na ścianach kościoła i galeriach lub murach ogrodzenia otaczających cmentarz, niezależnie od miejsca fizycznego pochówku. Dopiero w końcu XVIII i początku XIX w. utrwaliła się zasada: grób i ciało w jednym miejscu.

Pod koniec XVIII w. nastąpił zwrot w stosunku do zmarłych, wyrażający się wzrostem obojętności i dążeniem do oddalenia ich od środowiska żyjących, do czego dochodziły też względy sanitarne. We Francji te cele określała "Deklaracja" Ludwika XVI z 1776 r., nakazująca przemieszczenie cmentarzy za miasto. Ich urządzenie i organizację rozważał M. Mole2, przewidujący tradycyjnie liczne grobowce "galerie i groby murowane wśród zieleni parkowej". Realizacja tych zarządzeń na szerszą skalę nastąpiła dopiero w początkach XIX w., kiedy to zajęły się tym także władze świeckie, urządzając cmentarze-parki o różnych walorach funkcjonalnych i estetycznych.

Podobne też były obyczaje grzebania zmarłych w Rzeczypospolitej, a w szczególności w W.Ks. Litewskim w XVII-XVIII w., tj. w okresie poprzedzającym powstanie cmentarzy zamiejskich.

We wspomnianych już Uwagach ks. Józefa Baki z l766 r. nie ma jeszcze mowy o cmentarzach, a jedynie o pochówkach wewnątrz, tj. w lochach kościelnych, o których mówi:

"Śmierć ściele
W popiele,
Ma lochy
Na prochy."
"

Teren cmentarza był tu również uważany za integralną cześć kościoła - strefę sacrum, na której obowiązywało prawo azylu, odbywały się procesje i misteria religijne, wygłaszano kazania i odbywano pokuty i kary sądów duchownych, np. dla jawnogrzesznic przykuwanych obręczą przed bramą kościoła.

Zamożni i zasłużeni byli chowani w kościele, inni na zewnątrz, a biedota w zbiorowych wielkich mogiłach. Ci pierwsi upamiętniani byli tablicą na murze, a pozostali grzebani byli bezimiennie. Ograniczony teren cmentarza z grobami i grobowcami skupionymi przy murze ogrodzenia zmuszał do przekopywania go pod nowe pochówki i przenoszenia szczątków do podziemi specjalnych kaplic zwanych "ossarium".

Pochówki w podziemiach kościoła zaczęły wkrótce budzić wątpliwości i tak np. synod w Łucku w 1745 r. zakazał grzebania zmarłych wewnątrz kościołów. Nie było to jednakże ściśle przestrzegane. Podobnie jak na zachodzie Europy wątpliwości budziły też i cmentarze przykościelne, zatłoczone i grożące nieraz wybuchem epidemii. Zalecenia w tej sprawie zawierał opracowany przez Komisje Policji Obojga Narodów "Uniwersał dla Miast Wolnych względem cmentarzy i szlachtuzów" z dn. 18 lutego 1792 r., zwracający uwagę na związane z tym problemy sanitarne i zalecający urządzanie cmentarzy poza miastem.

Na obszarze Starego Miasta było dawniej znacznie więcej cmentarzy przy nic istniejących już kościołach, cerkwiach i zborach, a jedynie prace ziemne prowadzone na ulicach i placach miasta ukazują częstokroć zachowane dotąd szczątki ludzkie, jak np. przy zaułku Literackim, gdzie była cerkiewka i cmentarz na zboczu wzgórza pod dzisiejszą jezdnią.

Przeszkodą w tworzeniu nowych cmentarzy poza miastem (nie w "lochu" lub "poświeconej" ziemi) była jednakże tradycja grzebania tam ofiar zaraz morowych, samobójstw i poległych żołnierzy, dokonywanego bez lub z niewielkimi tylko ceremoniami religijnymi. Niemniej już w XVIII w. niektóre parafie zaczęły grzebać zmarłych poza miastem, traktując to jako rozszerzenie i uzupełnienie cmentarza przykościelnego. Wileńskie cmentarze zamiejskie nie powstały więc jako jednorazowo wyznaczone i urządzone publiczne miejsca pochówków. Większość z nich ma dłuższą historię, sięgającą wieku XVI i wcześniejszych jeszcze czasów.

Wbrew dotychczasowym poglądom cmentarz na Rossie nie jest najstarszym cmentarzem katolickim w Wilnie, choć wiąże się z nim wzmianka z 1690 r. o pochówku jezuity. Był nim cmentarz na drugim brzegu Wilii - na Pióromoncie, obok średniowiecznego jeszcze cmentarza żydowskiego, już w końcu XVI w. należący do jezuitów działających przy trzech kościołach wileńskich: Św. Jana, Św. Ignacego i Św. Kazimierza. Przy nich bowiem nie było miejsca na cmentarze przykościelne, podobnie jak i przy nowo wzniesionym kościele Św. Rafała na Snipiszkach tuż za mostem, od którego cmentarz był dosyć oddalony. Cmentarz ten wraz z kościołem przejęty po kasacie zakonu jezuitów przez pijarów, a później przez dominikanów, został zamknięty dopiero w początkach XX w. Ostatnim zapewne był wojenny pochówek trzech dowódców AK poległych w czerwcu 1944 r. W późniejszych latach cmentarz został całkowicie zlikwidowany. Pozostały tylko ruiny kapliczki i trzy odtworzone w 1989 r. groby żołnierzy.

Cmentarze przykościelne istniały w mieście długo i resztki niektórych przetrwały do dziś, choć dotyczy to kościołów wznoszących się już poza obrębem Starego Miasta, a nawet w znacznej od niego odległości wśród zieleni i rzadkiej zabudowy otoczenia. Do takich należały cmentarze przy kościele Św. Jakuba i Filipa na Łukiszkach, Św. Piotra i Pawła na Antokolu czy Św. Stefana na przedmieściu Rudnickim.

Już w XVIII w. cmentarze przykościelne znajdujące sje w obrębie murów miejskich były zapełnione i nie mogły dalej spełniać swych funkcji. Większe parafie wykorzystywały więc na ten cel tereny pozamiejskie, nie zawsze nawet legalnie. Takie działania miały miejsce w parafii kościoła O. O. Bernardynów, w rezultacie czego powstał wcześniejszy cmentarz Bernardyński na Zarzeczu nad przeciwległym stromym zboczem Wilejki tuż za miastem, a następnie późniejszy (do dziś zachowany) cmentarz przy Żwirowej Górze.

Tak też postąpiła parafia Św. Józefa i Nikodema za trą Bramą, przejęta później przez misjonarzy, która cmentarz na dawnej "Świetojurskiej Rossie". Istniał tam już od dawna cmentarz zmarłych na zarazę, samobójców i żołnierzy (na obecnym terenie Nowej Rossy), a także nie znany bliżej cmentarz jezuicki, wzmiankowany w 1690 r., przy którym wspomniana parafia wydzieliła w 1769 r. nowy cmentarz (na terenie dzisiejszej Starej Rossy), później powiększony.

Wiadomo ponadto, że cmentarz prawosławny na Górze Kossobudzkiej istniał również przed końcem XVIII w. W XVIII w. istniał też cmentarz muzułmański na Łukiszkach nad Wilią.

Wszystkie one leżały na wzgórzach otaczających miasto tuż za linią nowożytnych obwarowań ziemnych XVIII w., znanych z planu miasta z ok. 1750 r. (tzw. planu Fürstenhoffa) i zburzonych w końcu tegoż stulecia.

Akcja legalizacji i urządzenia nowych cmentarzy zamiejskich w Wilnie przypada na początek XIX w. Zburzenie murów obronnych w latach 1800-1805 spowodowało rozwój zabudowy miejskiej do linii wspomnianych już nowożytnych obwarowań, których ślad zaznaczają zachowane budynki rogatek miejskich. Spowodowało to różne zmiany własnościowe, w wyniku których zburzony został wspomniany już kościół Św. Józefa i Nikodema za Ostrą Bramą, zlikwidowano też cmentarz parafialny. Powstał również nowy kościół parafialny Św. Bartłomieja na Zarzeczu przy rozszerzającym się tu od końca XVIII w. cmentarzu Bernardyńskim. Założono także nowy cmentarz Ewangelicki na Pohulance.

W naszkicowanym tu ogólnym zarysie dziejów cmentarzy wileńskich pominięto liczne szczegóły, przedstawione przy szerzej omówionym w dalszym ciągu cmentarzu na Rossie.

Spośród znanych i śladowo choćby zachowanych zamiejskich cmentarzy przykościelnych można wymienić w kolejności ich powstawania:

  • cmentarz Św. Stefana na przedmieściu Rudnickim w 1660 r.
  • cmentarz Św. Piotra i Pawła na Antokolu - 1682 r.
  • cmentarz Św. Filipa i Jakuba na Łukiszkach - pocz. XVIII w.
  • cmentarz muzułmański na Łukiszkach - pocz. XVIII w.

Najstarsze cmentarze zamiejskie bez świątyń to:

  • cmentarz żydowski "stary" na Pióromoncie - ok. 1477 r.
  • cmentarz Św. Rafała na Pióromoncie - XVI w.

Stare cmentarze zamiejskie z kaplicami, założone lub zalegalizowane w XIX wieku, to:

  • cmentarz Misjonarzy na Rossie - 1800 r.
  • cmentarz Ewangelicki na Pohulance - 1809 r.
  • cmentarz Bernardynów za Zarzeczu - 1810 r.
  • cmentarz Św. Piotra i Pawła na Antokolu - przed 1830 r.
  • cmentarz żydowski "nowy" na Antokolu - 1831 r.
  • cmentarz prawosławny na Lipówce - 1833 r.

Do 1865 r. zamknięte zostały dla pochówków wszystkie cmentarze przykościelne. Niektóre z nich pozostawiono w nie zmienionym stanie, jak np. Św. Stefana, muzułmański, a inne zlikwidowano, wmurowując epitafia w elewacje kościoła i mury ogrodzenia, m.in. Św. Filipa i Jakuba, Św. Piotra i Pawła, Św. Michała.

Stary cmentarz żydowski zamknięto jeszcze w 1831 r. i zniszczono większą jego część jako teren pod budowę twierdzy, pozostawiając jego resztki na obrzeżach.

W 2 połowie XIX w. założono w miarę potrzeb kilka nowych cmentarzy na przedmieściach. Wszystkie one otrzymały postać naturalnych parków na pagórkowatych lub wręcz górzystych terenach podmiejskich, które nie dawały możliwości dla większych układów geometrycznych, zalecanych w ówczesnych koncepcjach cmentarzy europejskich. Z czasem największego znaczenia nabrał cmentarz na Rossie, a po nim Bernardyński i Św. Piotra i Pawła. Cmentarze innych wyznań, jako jedyne, nie miały takiej skali porównań.

Powojenne dzieje cmentarzy wileńskich to okres zaniedbania, zniszczeń i planowej ich likwidacji. Większość Polaków opiekujących się grobami swoich bliskich została "ekspatriowana", a pozbawieni tradycji religijnych przybysze ze wschodu przyspieszyli proces dewastacji cmentarzy. W pierwszej kolejności zniknęły wszystkie krzyże drewniane, łącznic z pięknie rzeźbionymi "litewskimi". Zburzono monumentalne kolumbaria na cmentarzach Rossy i Św. Stefana, a na Zarzeczu niemal doszczętnie je zdewastowano. Wszystkie kaplice cmentarne i grobowe, jeśli nie popadły w zupełną ruinę, to zajęte zostały na składy, rupieciarnie, warsztaty lub inne cele użytkowe. Liczne groby i pomniki wykorzystano na nowe pochówki, a wiele nieraz monumentalnych i cennych nagrobków utraciło napisy i tablice, stając się anonimowymi, sporo mogił uległo zniszczeniu.

Jednakże większość cmentarzy katolickich, prawosławny, cześć muzułmańskiego i karaimski przetrwała. Należy przy tym zwrócić uwagę na doskonały niemal stan cmentarza prawosławnego i staroobrzędowców, nieprzypadkowo oszczędzonych przez wspomnianych przybyszów. Zburzono natomiast całkowicie cmentarze: katolicki na Pióromoncie, oba żydowskie, ewangelicki i dwa wojenne niemieckie. Szczególną niechęcią "cieszyły się" mogiły poległych żołnierzy Armii Krajowej. Również wielką i dotkliwą stratą kulturową było zburzenie starego cmentarza żydowskiego, unikatowego pomnika kultury judaistycznej na Litwie, cmentarza ewangelickiego na Pohulance oraz resztki przykościelnego przy ul. Zawalnej, gdy zbór zmieniono na kino, niszcząc figury na tympanonie tej świątyni.

Są to przykre i bolesne fakty, jednakże nie można ich pominąć w tym zarysie historii cmentarzy wileńskich.

Swego rodzaju przełom w stosunku do cmentarzy wileńskich spowodował w latach 80-tych projekt przebicia arterii komunikacyjnej przez cmentarz na Rossie, który oprócz likwidacji cmentarzyka żołnierzy polskich przewidywał również usunięcie wielu grobów litewskich, a w ogóle szkodliwy był dla przyszłości całego cmentarza. Spowodowało to silne protesty społeczne (polskie i litewskie), w rezultacie których władze zrezygnowały z zamierzonych zniszczeń i mają zmienić przebieg projektowanej trasy komunikacyjnej. Czy naprawdę? Równocześnie zwróciło to uwagę społeczeństwa, również i litewskiego, na stan najstarszych cmentarzy wileńskich (Rossy, Bernardyńskiego i Antokolskiego) i ich wartości kulturowe także i dla Litwy. Okazją do tego były też obchody 400-lecia Uniwersytetu Wileńskiego i przegląd grobów jego dawnych profesorów, spoczywających na tych trzech cmentarzach. Objęto wiec ochroną prawną całość cmentarzy Rossy i Bernardyńskiego, które w zasadzie (lecz z wieloma wyjątkami) zamknięto dla pogrzebów. Na cmentarzu Św. Piotra i Pawła na Antokolu, użytkowanym niestety nadal, i to w najstarszej jego części, objęto formalną ochroną tylko najcenniejsze pomniki.

Rozpoczęto prace porządkowe, inwentaryzacyjne i projektowe do restauracji tych cmentarzy, a w latach 1986-1989 również prace budowlano-restauratorskie przy niektórych kaplicach na Rossie (cmentarna, Żylińskich, Pietkiewiczów, Wańkowiczów). Władze litewskie, po odrzuceniu propozycji polskiej dotyczącej merytorycznego i materialnego współudziału w pracach restauratorskich, przedłożonej w 1988 r. przez Fundację Kultury Polskiej, same rozpoczęły prace restauratorskie na Rossie.

W 1989 r. wykonano zauważalną już część prac na południowym wzgórzu przykaplicznym i jego zboczach. Oprócz ustawienia wielu złamanych krzyży i oczyszczenia oraz naprawy pomników odkopano wiele, częściowo lub całkowicie ukrytych pod podniesionym w ciągu minionych ok. 200 lat terenem, starych głazów i płyt granitowych i żeliwnych, wzbogacając obraz cmentarza i "skarbiec" kultury. Pomimo formalnej odmowy działające w Wilnie polskie przedsiębiorstwa: Pracownie Konserwacji Zabytków i "Budimex", liczące kilkaset pracowników, włączyły się do tych prac nie zważając na formalności ani wątpliwości gospodarzy.

Odrestaurowano więc w latach 1989-1990 kaplicę grobową Kaszyców na Rossie, pomnik i nagrobki cmentarzyska wojskowego na Nowej Rossie, uzupełniono niektóre nagrobki żołnierskie na Antokolu oraz odbudowano kilka doszczętnie zniszczonych nagrobków, np. Adama Piłsudskiego, brata Marszałka. Wielokrotnie też prowadzono w wolne soboty "społeczne czyny" przy porządkowaniu grobów, alei i ścieżek. Przygotowano też projekt konserwacji i uporządkowania monumentalnego cmentarza-mauzoleum wojskowego na Rossie. Przewiduje on m.in. przebudowę dwóch kwater nagrobków spoczywających tam akowców poległych w 1944 r.

W ciągu najbliższych kilku lat, niezbędnych do wykonania na Starym Mieście w Wilnie prac konserwatorskich określonych w zawartych już kontraktach, można by było wykonać wiele dalszych prac również i na cmentarzach wileńskich, co przyczyniłoby się wydatnie do zachowania i utrwalenia dla potomnych pomników kultury i działalności wielu pokoleń.

Przypisy:

  1. Ph. Aries, Człowiek i śmierć, Warszawa 1989.
  2. Tamże, s. 481-484.

Źródło:

  • E. Małachowicz, Cmentarz na Rossie w Wilnie, Wrocław-Warszawa-Kraków 1993, s. 30-36.


Do góry