Cmentarze


Rzeczy ostateczne w dowcipie żydowskim

Humor żydowski niestety nieczęsto brał sobie za temat śmierć i umieranie. Jeśli już do tego dochodziło, to wyśmiewano przede wszytkim ludzkie postawy wobec owych "rzeczy ostatecznych". Na oprzykład pogrzeby nieraz stawały się tłem dla ukazania fałszywej miłści do zmarłej/go (najczęściej żony). Dlatego też przedstawiona niżej kolekcja jest w istocie bardzo skromna w porównaniu np. z dowcipami o gojach czy relacjach damsko-męskich.


Przysłowia i powiedzonka ludowe

  • Nie martw się o jutro, nigdy nie wiesz, co cię spotka dziś.
  • Lekarzowi i grabarzowi nie życzy się "dobrego roku".
  • Wszystkie narzeczone są piękne, wszyscy zmarli pobożni.

Zagadka

Kto za jednym zamachem zgładził 1/4 ludzkości? [Kain]

Przed grobem bogacza

Dwóch biedaków zwiedza cmentarz. Zatrzymali się właśnie przed wspaniałym grobowcem znanego bogacza Mendelsohna. Jeden z biedaków, cmokając z zachwytu, mówi do drugiego:
- Widzisz, to się nazywa życie.

Smutek

W czasie pogrzebu miejscowego bogacza tłum ludzi znalazł się na cmentarzu. W tłumie, przy samym grobie, stał ubogo odziany człowiek i zalewał się łzami. Sąsiad zapytuje go:
- Czy pan jest bliskim krewnym zmarłego?
- Nie, w ogóle nie jestem krewnym.
- To dlaczego pan płacze?
- Właśnie dlatego.

Testament

Znany bogacz leży na łożu śmierci. Żona tłumiąc łkanie słucha umierającego męża, który daje jej dyspocycje w sprawie podziału majątku.
- Fabrykę zostawiam naszemu najstarszemu synowi, Henochowi.
- Miej Boga w sercu. Fabrykę Henochowi? Przecież on nie ma głowy do interesu. On zrujnuje cały dorobek naszego życia. Lepiej zrobisz jak dasz fabrykę Natanowi. On przynajmniej ma głowę do interesu.
- Dobrze, niech będzie, jak chcesz - jęknął umierający. - Kamienicę zostawiam naszej córce, Racheli.
- Po co jej kamienica? Jej mąż nie ma dosyć kamienic? Lepiej zapisz kamienicę Regince. Jej mąż jest inteligent i oni klepią biedę.
- Dobrze, niech będzie. Bieżąca gotówka niech będzie dla naszego najmłodszego syna, Jonasza.
- Dlaczego dla Jonasza?
- Do jasnej cholery, może mi wreszcie powiesz, kto tu umiera, ty czy ja?

Bogactwo

Zmarł skromny sklepikarz. A że był ubezpieczony, żona jego odebrała duże odszkodowanie.
- Co za parszywe szczęście - zawołała z płaczem. Przez całe życie żyliśmy w nędzy, a teraz, kiedy Pan Bóg nareszcie dał nam bogactwo, to ten mój biedny Abram umarł.

Interesy do Pana Boga

Na cmentarzu żydowskim odbywa się pogrzeb małego dziecka. Nad otwartym grobem stoi matka i zawodzi:
- Kochany syneczku, jak staniesz przed obliczem Stwórcy wyproś u niego dużo pieniędzy dla twoich rodziców i szczęśliwą starość. I wybłagaj u Wiekuistego, żeby twoje dwie siostry mogły być zaopatrzone w duży posag, a twoi bracia Natan i Dawid, żeby dostali za żony dobre, ładne, pobożne i posażne panny. A twojego najstarszego brata Chaima, żeby zwolnili z wojska. I poproś Jehowę, żeby twój kochany wujek Abram wreszcie wyzdrowiał...
Obok zawodzącej matki stoi oparty o łopatę grabarz. Kiedy litania próśb ciągnie się w nieskończoność, grabarz trąca zawodzącą kobietę i mówi:
- Paniusiu kochana, jak się ma tyle interesów do Pana Boga, to się nie posyła takiego małego dziecka, tylko się idzie samemu.

Ostatnie chwile

Stary kupiec, Rabinowicz, leży nałożu śmierci. Przy umierającym zebrała się cała rodzina. Rabinowicz rozgląda się gasnącym wzrokiem i szeptem pyta:
- Sara, moja ukochana żona, jesteś przy mnie?
- Jestem, jestem.
- Chaim - mój pierworodny synu, mój najbliższy pomocniku w interesach, jesteś przy mnie?
- Jestem, tate, jestem.
- Córko moja, Lejo, jesteś przy mnie?
- Jestem, tate.
Kupiec ostatnim wysiłkiem podnosi się i woła:
- A kto pilnuje interesu do cholery?

Pogrzeb

- Reb Koppel umarł. Idziesz na jego pogrzeb?
- Po co miałbym iść? A czy on przyjdzie na mój pogrzeb?

Pogrzeb po wiedeńsku

Wróciwszy z Wiednia, Fischbein opowiada o cudach stolicy. Że jak umrze bogacz, to świeci słońce, karawan ciągną trzy pary czarnych koni, za karawanem dynda ogromna lampa. A jak też bogacz, ale trochę mniejszy, to dwie pary koni i lampa już nie tak dynda, ale też jest pięknie.
- A kiedy umrze biedak?
- Aj, co to za głupie pytanie! Jak umrze biedak, to deszcze leje jak z cebra, sam nieboszczyk człapie bez trumny i tylko dwaj z towarzystwa pogrzebowego prowadzą go pod pachę na cmentarz.

Ładnie wisi

W niektórych okolicach panował zwyczaj, że zmarłego nie wolno było pochować, aż ktoś powiedział o nim coś dobrego.

Żydowski przestępca zawisł na szubieicy. Nikt nie ma o nim do powiedzenia nic dobrego. Wisi ku zgorszeniu całego świata i śmierdzi.

Po tygodniu przechodza dwaj Żydzi. Jeden mówi do drugiego:
- Ładnie go powiesili! Pięknie wisi!

Lamenty

Fajga w drodze powrotnej z targu dowiaduje się od Ruchli, że Gołda umarła.
- Gołda? Jaka Gołda?
- Żona blacharza.
- Ruchla potrzymaj mi ten koszyk.

Kiedy tamta go wzięła Fajga łapie się za głowę:
- Oj wej, Gołda umarła! Taka dobra, taka uczciwa, taka piękna i koszerna Żydówka! Blacharza powiadasz? A którego blacharza?

Telegram

Moritz Pollak von Parnegg leczy się na serce w Bad Nauheim. Jego słynna małżonka podejmuje się taktownie zawiadomić męża o śmierci jego siostrzenicy i wysyła telegram:
"Susi lekko zaniemogła. Pogrzeb we czwartek"

Ostatnie życzenie

Ostatnie życzenie umierającej:
- Tylko mi obiecaj pogodzić się z moją mamusią, żeby także przyszła na pogrzeb!

Mąż niechętnie:
- No dobrze. Skoro ci tak zależy. Ale zepsuje mi to całą przyjemność.

Pośmiertna przeprowadzka

Chaim Reisen do chorej żony:
- Jakby, nie daj Boże, któreś z nas dwojga umarło, to ja przeprowadzę się do Paryża.

Żarty nieboszczki

Szlojme na grobie swej małżonki:
- Ach, moja kochana Giteł, czemu ty ode mnie odeszłaś? Żebym choć jeszcze raz mógł cię zobaczyć!

Kret porusza ziemię na grobie. Szlojme woła:
- Co ty, nie znasz się na żartach?!

Spotkanie w niebie

Na pogrzebie swojej żony Beniek zanosi się od płaczu. Przyjaciel go pociesza:
- Nie płacz, Beniek! przecież spotkasz ją w niebie!
- No właśnie!

Też dobrze!

Szumacher w żałobie kroczy w orszaku pogrzebowym. Cukierman podchodzi do niego i szepce na ucho:
- Teściowa?
- Żona! - odpowiada Szumacher
- Też dobrze.

Pogrzeb w Paryżu

Na urlopie zimowym w Chamonix stary Szechter się rozchorował. Przywołał do łóżka rodzinę i powiada:
- Tu jest tak zimno. Gdybym rzeczywiście umarł to pamietajcie, żeby mnie pochować w Paryżu.
- Ależ to będzie bardzo drogo kosztować!
- Trudno. To moje ostatnie życzenie.

Na to Szechterowa:
- Wiesz ty co? Spróbujesz, jak ci się leży w Chamonix. A gdyby ci się nie podobało, przewieziemy cię do Paryża.

Życie pośmiertne

Ktoś z ludz zwiedzających cmentarz ogląda wspaniały nagrobek Rotszylda:
- Ci to mają życie!

Apostata

Umarł wychszta. Jego rodzina stara się mimo wszystko uzyskać prawo do pochowania go na żydowskim cmentarzu w Warszawie przy ul. Okopowej. Gmina wycenia to na tysiąc dolarów.
- Ależ to zdzierstwo! - wykrzykuje zrospaczony ojciec.
- Przeciwnie. To bardzo tanio. Pan się zastanowi: przyjdzie Mesjasz, wszyscy Żydzi powstaną z martwych i ruszą do Izraela. Tylko pana syn tutaj zostanie i odtąd będzie miał cały cmentarz przy Okopowej dla samego siebie na całą wieczność.

Kasjer i personalnik

Na żydowskim cmentarzu przy ul. Okopowej już od dawna prawie nie było pogrzebów. W czasach komuny służył on głównie do zwiedzania przez turystów i wyciągania od nich opłat.
- Pan tu jesteś szames?
- Ale skądże. Kasjer i personalnik.

Rozmowa o śmierci

- Ja chciałbym, kiedy umrę, leżeć obok wielkiego Gaona z Wilna. Ale nie dostąpię tego zaszczytu...
- A ja bym chciał leżeć koło naszego rabina. To także wielki zaszczyt.

Na to młody Żyd w rozmarzeniu:
- A ja bym chciał leżeć koło córki naszego rabina
- Ty głupi! Przecież ona żyje!
- A ja to co jestem: nieboszczyk?!

Na cmentarzu

Arnoldek spaceruje z ojcem po centarzu. Przyglada się uważnie nagrobkom oraz umieszczonym na nich napisom i wreszcie pyta:
- Tate, czy łobuzy w ogóle umierają?

Niebo i piekło

Żyd umarł i rozgląda się po niebie: coś w rodzaju synagogi. Straszliwa nuda. Wstąpił przez ciekawość do piekła żeby się rozejrzeć i widzi: ogólna wesołość i fajne życie. Decyduje się więc na piekło. Załatwił wszystkie formalności i ledwie tam przybył, jakiś diabeł podchodzi, aby wziąć go na widły.
- Co jest! Przedtem wyglądało tu całkiem inaczej.

Diabeł ucina rozmowę:
- Przedtem byłes tu jako turysta.

[Jest to aluzja nie tyle do Nieba i Piekła, co życia w Izraelu]

I w proch się obrócisz...

Szmul zastanawia się nad słowami z Księgi Rodzaju:
- "Jesteś prochem i w proch się obrócisz." Nad czym tu lamentować? Gdybyś był ze srebra i obrócił sę w proch, to byłbyś na 100% stratny. A tak po prostu wychodzisz na swoje.

zebrała Sowa
25.12.2006

Źródła

  • Dowcipy i mądrości żydowskie, wybór A. Drożdżyński; wstęp T. Żółciński, Warszawa ; Rzeszów 2003.
  • S. Landmann, Śmiech po żydowski, czyli wczorajszy i dzisiejszy świat w dowcipach i dykteryjkach żydowskich, w opracowaniu i przekładzie R. Stillera, Gdynia 1999.


Do góry