Cmentarze


Cmentarz Prawosławny na Woli w Warszawie

Lokalizacja: ul. Wolska 138/140
Data założenia: 1836 r. (oficjalnie 1841 r.)1.
Obszar: 18-19 ha.

Historia

Zacznijmy od czasów "późnych", bo od XVIII wieku.

Trochę historii

Jak nudziłam przy cmentarzach ewangelickich, innowiercy nie mieli w Polsce łatwego życia. Ot, na przykład w 1717 r. i 1733 r. uchwalono dwie ustawy zabraniające dysydentom m.in. publicznych nabożeństw, wznoszenia nowych świątyń, obejmowania urzędów i w ogóle "troszkę" ich dyskryminujące.

Dziwić może zapewne jakim cudem rosyjscy "nadzorcy" sejmu niemego pozwolili na wprowadzenie tak restrykcyjnych uchwał. Owe prawa stanowiły jednak doskonały pretekst dla ingerencji w sprawy Polski2. Skorzystała z tego m.in. Katarzyna II narzucając w 1768 r. swojego kandydata na tron, a przy okazji wymuszając cofnięcie restrykcyjnych konstytucji.

Zanim jednak do tego doszło, konfiskowano majątki prawosławne, zmuszając nieraz całe diecezje do przechodzenia na religię greko-katolicką3.

Dopiero na Sejmie Czteroletnim podjęto próbę uporządkowania spraw wyznaniowych, co zaowocowało utworzeniem polskiego Prawosławnego Kościoła Autokefalicznego4. Był to jawny zamach na carską "opiekę" nad prawosławiem w Rzeczpospolitej, odtąd bowiem miała istnieć odrębna polska Cerkiew, znajdująca się pod wpływem rządu Polski..

Niestety wybuchło powstanie kościuszkowskie, które pociągnęło za sobą trzeci rozbiór i tym samym podporządkowanie młodego polskiego kościoła prawosławnego Cerkwi Rosyjskiej.

Odtąd, przez cały okres zaborów, widzieli Polacy w Kościele Prawosławnym instrument rusyfikacji i w ogóle symbol znienawidzonego caratu, gdyż majątki i świątynie Kościoła katolickiego często były przekazywane właśnie duchowieństwu prawosławnemu.

Powstanie listopadowe i jego skutki

Praktycznie aż do powstania wolskiego cmentarza, wyznawcy prawosławia nie mieli własnego miejsca pochówków. Pogrzeby odbywały się na wspólnym cmentarzu ewangelickim przy ul. Mylnej, a potem na wydzielonych kwaterach Starych Powązek5 lub nekropolii ewangelicko-augsburskiej przy ul. Młynarskiej.

Zmiany przyniosło dopiero powstanie listopadowe. Jak wszytkie dziatki wiedzą, zakończyło się ono klęską Polaków, lecz przy okazji powstało też kilka legend, którymi karmiono się przez następne lata. Taką "legendą" był m.in. gen. Józef Sowiński, którego bohaterska śmierć podczas obrony Reduty Wolskiej, uczyniła z tego miejsca cel licznych pielgrzymek. Naturalnie nie było to w smak władzom rosyjskim. Próbowano więc zniechęcić Polaków, grzebiąc w miejscu domniemanego grobu Józefa Sowińskiego pewnego carskiego generała. Mimo szczerych chęci władz rosyjskich, Warszawiacy nadal kontynuowali patriotyczne wędrówki.

Zaborcy podjęli więc bardziej "konkretne" kroki. Katolicki kościół św. Wawrzyńca, znajdujący się w miejscu Reduty Wolskiej, gdzie zginął gen Józef Sowiński, został przekształcony w cerkiew Matki Boskiej Włodzimierskiej6, a otaczający go cmentarzyk przekazano prawosławnym.

Upadek powstania listopadowego pociągnął za sobą i inne represje. Rząd carski podjął kroki m.in. w celu zrusyfikowania administracji Królestwa Polskiego, stąd właśnie w l. 30-tych do Polski zjechało wielu urzędników rosyjskich z rodzinami. W 1834 r. utworzono więc prawosławną diecezję warszawską, a że Rosjanie też umierali ;) konieczne stało się utworzenie dla nich osobnego cmentarza. Wybór padł na Redutę Wolską.

Cmentarz

Raźnie więc zabrano się do organizowania nekropolii. Działkę pod cmentarz, wielkości 10 ha, zakupiono od rodziny Poraj-Biernackich, w której posiadaniu znajdowała się większość terenów na Woli. Ów pierwotny obszar cmentarza rozciągał się do obecnych tzw. wałów zabytkowych (zob. Plan cmentarza prawosławnego na Woli w Warszawie).

Pierwsze pochówki przypadły na początek lat 30-tych XIX w. Wówczas, wokół kościoła-cerkwii spoczęli żołnierze rosyjscy polegli w czasie szturmu Warszawy7. Poświęcenia nekropolii dokonano jednak dopiero w czerwcu 1836 r., na kilka dni przed pogrzebem gen. Nikity Pankratiewa. Szerzej "klienteli" cmentarz udostępniono jednak dopiero pod koniec 1839 r., a oficjalne otwarcie nekropolii i cerkwi Matki Boskiej Włodzimierskiej odbyło się z wielką pompą w dziesiątą rocznicę zwycięstwa wojsk carskich pod Redutą Wolską, czyli w 1841 r.8

Przy całej swojej trosce o dobro wyznawców prawosławia car zapomniał jednak, że ludzie to stworzenia nader leniwe, stąd niewielu znalazło się chętnych, aby podróżować na dosyć oddalony cmentarz, kiedy można było łatwo, szybko i niedaleko pochować babcię Nataszę u ewangelików na ul. Młynarskiej. Nieco zirytowany władca musiał w 1842 r. wydać specjalny nakaz grzebania zwłok właśnie na nowej nekropoli. Rozkaz ów poprzedziły zresztą zarządzenia samych protestantów zakazujące pochówków na ichnich cmentarzach9.

Carski ukaz, a przede wszytkim epidemie cholery, od lat 30-tych XIX w. często nawiedzające Warszawę, sprawiły, że na cmentarzu szybko zaczęło brakować miejsca. W 1855 r. zakupiono więc od rodziny Poraj-Bienackich dodatkowe 8 ha terenu, które również otoczono wałem.

No właśnie, warto by trochę ponudzić o samym urządzeniu cmentarza. Zajął się tym inż. F. I. Golikow wyznaczając alejki, kwatery, zadrzewienie oraz naprawiając wały. Nekropolia wolska ma bowiem specyficzny charakter: jej obszar, o kształcie zbliżonym do prostokąta, został otoczony ziemnymi fortyfikacjami zachowanymi do naszych czasów. W połączeniu z "oryginalnym" wystrojem cerkwi Matki Boskiej Włodzimierskiej całość wyglądała nader "bojowo".

Oprócz "ufortyfikowania" o wyjątkowości wolskiego cmentarza świadczył również "ciekawy" porządek grzebania zmarłych. Nekropolia została bowiem podzielona na części "prestiżowe", przeznaczone dla konkretnych kategorii obywateli. I tak:

  • cz. I - znajdująca się najbliżej cerkwi Matki Boskiej Włodzimierskiej, przysługiwała generałom i ich rodzinom, sztabs- i oberoficerom odznaczonych krzyżem św. Jerzego oraz duchowieństwu prawosławnemu;
  • cz. II - sztabs- i oberoficerom oraz kupcom;
  • cz. III - zdymisjonowanym żołnierzom, mieszczanom, ludziom mniej zamożnym;
  • cz. IV - składała się z mogił ogólnych dla ubogich i zmarłych w szpitalach10.

Początkowo (tj. ok. 1844 r.) Cmentarz Prawosławny nie prezentował się nadzwyczajnie, czym zresztą nie odbiegał od "średniej warszawskiej" (zob. np. Historia Cmentarza Powązkowskiego : cmentarne porządki...). Z czasem zaczęto jednak bardziej dbać o jego estetykę i w przewodniku po Warszawie z 1875 r. pisano, iż:

"ma pozór bardzo pięknego ogrodu, w którym szerokie ulice, równe aleje, wśród klombów pełnych kwiatów, wznoszące się wspaniałe pomniki i czystość wzorowa czynią to miejsce nader powabnym."11

Ten stan trwał jednak tylko do 1915 r., kiedy w wyniku niepomyślnej sytuacji na froncie ewakuowano duchowieństwo prawosławne do Rosji. Zabrano wówczas całą dokumentację nekropolii, która potem zaginęła na azjatyckich bezdrożach.

Od tego czasu nekropolia pozostawała praktycznie bez opieki, a do 1918 r. pogrzeby odbywały się w obecności tylko jednego duchownego, kościelnego Nikanowa K. Skibina, sprawującego jednocześnie nadzór nad cmentarzem i cerkwią. Ciężkie czasy nastały też dla cerkwi Matki Boskiej Włodzimerskiej, bowiem już od 1916 r. Towarzystwo Przyjaciół Woli starało się o jej odzyskanie, co też zostało uwieńczone sukcesem w 1919 r.

W ogóle sytuacja nekropolii w czasach II Rzeczpospolitej była ogólnie niepewna. Domagano się nawet całkowitej likwidacji cmentarza, aby:

"raz wreszcie skończyć ze śladami niewoli."12.

Skończyło się jednak "tylko" na odgrodzeniu i niwelacji części cmentarza, znajdującej się wokół kościoła św. Wawrzyńca. W 1932 r. zezwolono na ekshumację złożonych tam zwłok oraz przeniesienie 50 pomników m.in. Sokratesa Starynkiewicza (zasłużonego prezydenta Warszawy), gen. Alksandra Puzyrewskiego (historyka wojskowości), Siergieja Muchanowa (prezesa Dyrekcji Warszawskich Teatrów Rządowych) do południowo-wschodniej części cmentarza. Zakłócono tym samym porządek kwater, zmuszając niejednego dygnitarza do spoczywania wśród "pospólstwa".

Brak ochrony ze strony nielicznej grupy Rosjan pozostałych w Warszawie, lecz przede wszytkim przyzwolenie ze strony niektórych kręgów społeczeństwa polskiego, przyczyniły się do postępującej dewastacji Cmentarza Prawosławnego. W 1921 r. do redakcji "Robotnika" napisał oburzony i zszokowany czytelnik, donosząc:

"Większość sklepionych grobów ma albo wyłamane zamki drzwiczek albo też płyty marmurowe są rozbite i poniewierają się obok grobów. Wnętrza zaś grobów przedstawiają obraz takiego zniszczenia, jakiego nie spotykałem nawet na cmentarzach przyfrontowych, podległych bombardowaniu. Trumny metalowe siłą pootwierane, leżą przewrócone często do góry spodem, nagie szkielety obdarte ręką świętokradczą wołają o pomstę za naruszony "wieczny" spoczynek."13.

Mało tego, po cmentarzu włóczyły się gromady wyrostków bezceremonialnie zakłócających ciszę i spokój nekropolii14. Dla mieszkańców Woli Cmentarz Prawosławny był miejscem "pikników", oczywiście suto zakrapianych alkoholem, gdyż przez długi czas był jedną z nielicznych enklaw zieleni w okolicy, na dodatek niepilnowaną przez stróżów prawa i moralności15.

Sprawę pogarszał brak ogrodzenia, które zaczęto wznosić dopiero w 1928 r., dzięki funduszom zebranym wśród prawosławnych oraz dofinansowaniu Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego. Udało się jednak ogrodzić tylko dłuższe boki nekropolii, resztę ukończono już po II wojnie światowej.

Jakby tego było mało w 1939 r. wybuchła II wojna światowa. Podczas kampanii wrześniowej cmentarz praktycznie nie ucierpiał, chociaż ul. Wolską biegła linia obrony Warszawy. Dopiero w 1944 r. nekropolia znalazła się w obszarze działań wojennych, jeśli można w ten sposób nazwać mordowanie cywili m.in. proboszcza Teofana Protosiewicza, wikarego Antona Kaliszewicza wraz z rodziną, około setki dzieci i personelu z pobliskiego prawosławnego sierocińca oraz sześćdziesięciu mieszkańców Woli. Na cmentarzu stacjonowały wówczas wojska niemieckie, które w części południowej urządziły miejsce pochówku dla swoich poległych.

Po wojnie cmentarz przez długi czas znajdował się w zaniedbaniu oraz był narażony na kradzieże i wandalizm. Dopiero w 1965 r. wpisano go do rejestru zabytków. Jednak sytuacja finansowa była tak trudna, że zmusiła władze cmentarza do oddania w latach 60-tych za zgodą konserwatora zabytków ok. 200 nagrobków na materiał kamieniarski.

Właśnie l. 60-te i 70-te XX w. przyniosły najwięcej zmian. W l. 1965-66 przeniesiono na Wolę nagrobki starowierców (raskolników) z likwidowanego cmentarza na Grochowie, a w 1970 r. udostępniono katolikom część cmentarza, znajdującą się na północ od wałów. Obecnie jest ona praktycznie zapełniona grobami i tylko na południowym-wschodzie, wśród różnej maści pokrzyw itp. zielska można trafić na groby prawosławne z przełomu XIX/XX w. Z kolei podczas przebudowy ul. Wolskiej (1971 r.) zlikwidowano budynek plebani, a sąsiadujące z nim groby przeniesiono na nowe miejsca, jeszcze bardziej komplikując pierwotny układ i charakter kwater.

Gruntowne prace konserwatorskie rozpoczęto jednak dopiero w 1973 r., remontując świątynię, porządkując aleje i organizując oświetlenie oraz instalację wodną.

Długa historia i koleje naszych dziejów sprawiły, że dziś (2009 r.) cmentarz ma charakter bardzo... międzynarodowy i trochę ekumeniczny. Na przestrzeni 18 ha spoczywają Rosjanie, Ukraińcy (w tym żołnierze polegli w l .1918-1920), Tatarzy, Cyganie (m.in. ich król Rudolf Kwiek), żołnierze Armii Czerwonej oraz budowniczowie Pałacu Kultury i Nauki.

We wrześniu 2009 r. niedaleko kwater ukraińskich żołnierzy odsłonięto krzyż-pomnik ofiar wielkiego głodu z l.1932-1933 wywołanego przez Stalina.

W ostatnich latach (początek XXI w.) stan cmentarza znacznie się poprawił: pokrzywy i inne chwasty są często koszone, nawet w tych częściach nekropolii, gdzie od początku XX w. nie wystawiano nowych grobów. Najważniejsze jest jednak to, że dzięki kwestom organizowanym w święto zmarłych oraz pomocy miasta, rozpoczęto konserwację zabytkowych nagrobków.

Cerkiew i otoczenie cmentarza

Zanim zaczniemy wycieczkę po nekropolii prawosławnej, rozejrzyjmy się przez chwilę po jej otoczeniu, a zwłaszcza pobliskim świątyniom.

Jak wspomniałam, w 1834 r. kościół św. Wawrzyńca został zamieniony na cerkiew, przy czym początkowo planowano nawet całkowitą jego przebudowę w duchu sztuki prawosławnej. Ograniczono się jednak "tylko" do przeobrażenia wnętrz kościelnych.

Autorem projektu był Adam Idźkowski, pracujący zresztą przy "adaptacji" innych świątyń warszawskich (m.in. kościoła pijarów przy ul. Długiej). Cerkiew wyróżniała się oryginalnym wystrojem wnętrza, na który składało się m.in. 12 luf armatnich wmurowanych w ściany oraz brązowy, pozłacany żyrandol o 12 ramionach wykonany z elementów uzbrojenia. W 1845 r. dodano także 6 podłużnych, posrebrzanych tablic upamiętniających działania wojenne przeciwko powstaniu listopadowemu oraz imiona zabitych i rannych generałów oraz oficerów rosyjskich. Świątynia wolska była pierwszą w cesarstwie rosyjskim wystawioną na pamiątkę zwycięstw wojsk rosyjskich. Idea ta najwidoczniej bardzo przypadła do gustu Mikołajowi I, gdyż w 1847 r. wydał specjalny rozkaz, aby wszytkie cerkwie w królestwie były w podobny sposób dekorowane.

W 1903 r. dokonano powiększenia cmentarza o działkę o powierzchni 1 ha, przeznaczoną pod nową świątynię. Wtedy bowiem arcybiskup Hieronim Egzemplarski, widocznie nawiedzany przez św. Wawrzyńca ;), postanowił wybudować przybytek Boży o typowo prawosławnej architekturze. Cerkiew pod wezwaniem św. Jana Klimaka poświęcono 15 października 1905 r. Budynek na planie krzyża greckiego zaprojektował Władysław A. Pokrowski organizując z dolnej części świątynii mauzoleum dla fundatora i jego syna, Jana Egzemplarskiego. Wystawiono tam również nagrobek metropolity Jerzego Jaroszewicza (zamordowany w 1923 r.), zwolennika autokefalii cerkwi polskiej.

Z czasem w okolicy cmentarza znalazły się już nie tylko dwie świątynie, ale także prawosławny sierociniec św. Jana oraz wzniesiona w 1911 r. plebania (jak wspomniałam zburzona w 1971 r. podczas przebudowy ul. Wolskiej).

Aspekt estetyczny

Zatem, proszę szanownej wycieczki ;), skoro prezentację historyczną mamy już za sobą, możemy zająć się stroną wizualną Cmentarza Prawosławnego.

Wolska nekropolia cechuje się dosyć różnorodną "dekoracją architektoniczno-rzeźbiarską", aczkolwiek rozproszoną po całym jej terenie. Znajdziemy tu kwatery tylko z XIX-wiecznymi nagrobkami, lecz także upstrzone powojenną tandetą z lastryko. Nie wszędzie nagrobki tworzą uporządkowane rzędy przylegające do alejek. W wielu miejscach ustawione są dość chaotycznie w kwaterach wysianych soczystą murawą, przez co cmentarz zyskuje na malowniczości.

Większość starych pomników nie odbiega od ówczesnej produkcji masowej, wzbogaconej o motywy "bizantyńskie" i czasami odpowiednio "zmonumentalizowanej". Szczególnie wyglądają zwłaszcza nagrobki w formie krzyża na "skałce", przy czym za podstawę służy ogromny głaz narzutowy, jakiego nie powstydziłoby się żadne muzeum geologiczne ;) My jednak skoncentrujemy się na pomnikach w jakiś sposób wybitnych artystycznie.

Wycieczkę rozpoczynamy pod cerkwią św. Jana Klimaka. Na wprost wrót świątyni znajdują się groby duchownych, wśród których wyróżnia się jest pomnik Nikołaja I. Łopatinskiego (zm. 1906) w formie postumentu z czarnego granitu z umieszczoną nań otwartą, wykutą w białym marmurze księgą i otoczony ozdobnym, metalowym parkanem.

Mijamy ten pomnik i przy dzwonnicy16 skręcamy w lewo. Po prawej stronie, tuż przy alejce widzimy piękny pomnik z czerwonego granitu wystawiony na grobie Michaiła M. Zamarejewa (zm. 1909 r.), będący świadectwem zarazem historii i sztuki. Ślady kul są bowiem pamiątką po II wojnie światowej), a kute elementy ogrodzenia z motywem liści kasztanowca17 przypominają o wielce popularnej na przełomie wieków secesji. Natomiast w głębi warto odnaleźć malowany przez Jerzego Nowosielskiego pomnik Jerzego Klingera, teologa prawosławnego (zm. 1976 r.) oraz piękny drewniany krzyż na grobie Raisy Klinger (zm. 1976 r.).

Po przeciwnej stronie alejki, dominuje bryła grobowca uformowanego ze spiętrzonych, masywnych głazów, w monumentalny sposób realizujące założenia romantycznej "wiejskiej mogiły".

Kierując się w stronę kościoła św. Wawrzyńca dochodzimy do Alei Głównej, ciągnącej się przez cały cmentarz. Po lewej stronie mamy okazję podziwiać interesujące dzieło Bolesława Syrewicza wystawione na grobie Marii A. Semenowej (zm. 1887 r.). Jego wymowa nie jest dziś zbyt oczywista, gdyż w ubiegłych latach zaginęło popiersie zmarłej. To właśnie w jej oblicze wpatrywała się alegoria Smutku o zawoalowanej twarzy, a stojący obok dziecięcy Geniusz Śmierci opuszczał nań zasłonę zapomnienia.

Syrewicz był bardzo wziętym rzeźbiarzem, specjalizującym się zwłaszcza w rzeźbie nagrobnej. Do najbardziej udanych jego prac ówcześni zaliczali m.in. pomnik rodziny Juliusza Hermana na Starych Powazkach. Kopia tego dzieła znalazła się również na Cmentarzu Prawosławnym (koło nowej dzwonnicy) na grobie Andreja N. Grimma (zm. 1905 r.), aczkolwiek nie jest dziełem autorskim, gdyż sam mistrz zmarł w 1899 r.

Po tej dygresji, podążajmy alej w stronę ul. Redutowej, aby dotrzeć do nagrobków czerwonoarmistów i budowniczych Pałacu Kultury i Nauki. Wciśnięto je między stare, XIX-wieczne pomniki, zachowane w większości w stanie zaawansowanej destrukcji. Na niektórych brak metalowych liter, inne są tak zniszczone erozją i pogodą, że nie można poznać, po której stronie był wyryty napis.

Spacer po tej części cmentarza zawsze przyprawia mnie o pewien... hmmm... dreszczyk. Po pierwsze dlatego, że na wolskiej nekropoli wiele jest grobów przykrytych tylko półkolistym, betonowym sklepieniem, nie zawsze szczelnym, a już tym bardziej wyjątkowo niestabilnym18. Po drugie, kiedy po deszczu niezbierane liście nasiąkają wilgocią, podłoże ugina się pod stopami, jakby zaraz miała zapaść się w głąb jakiegoś grobowca. Jednym słowem jest super (jeśli ktoś lubi takie klimaty ;)).

Stare nagrobki rozsiane są tutaj bez ładu i składu. Warto jednak pokręcić się między nimi, aby odszukać piękny, biały krzyż Zeneide Wolkowskiej z francuską inskrypcją czy romantyczną stertę głazów porośniętych kamienną paprocią i "ozdobionych" wpatrzoną w wieczność czaszką (nagrobek Nikolaja [...] Chudovskojego, zm. 1891 r.). Idąc na północ, pod baldachimem kasztanowców odnajdziemy z kolei grób 12-letniej Tanieczki Szulc z zadumanym aniołkiem i wzruszającym epitafium wypisanym złotymi niegdyś literami. Niedaleko znajdziemy jeden z nielicznych egzemplarzy neogotyku w formie strzelistej kapliczki zwieńczonej ażurowym baldachimem.

Stojąc plecami do ul. Redutowej widzimy w oddali dwie wyniosłe budowle, jakby rywalizujące ze sobą, która jest wyższa i wspanialsza. Pierwsza z nich, z wejściem od zachodu, zwraca uwagę m.in. szczególnie pięknymi, metalowymi drzwiami do kaplicy. Na jej szczycie, pod trójkątnym daszkiem wspartym na pseudo-doryckich kolumnach umieszczono posag kobiety trzymającej krzyż i tablice przykazań (alegoria Wiary). Całość ozdobiona jest płytami z rzadko występującego na warszawskich nekropoliach zielonego marmuru. Do owego grobowca przylega "malownicze" mauzoleum znanego kupca warszawskiego Wsiewołoda Istomina, który fortuny dorobił się na handlu herbatą.

Chociaż zamierzałam przeciągnąć szanowną wycieczkę po odstępach cmentarza wolskiego, to niechcący dotarliśmy do alei głównej. Zatrzymajmy się więc i podziwiajmy jednego z kilku obecnych na Cmentarzu Prawosławnym aniołów (nagrobek Pelagii Dmitrievny z Dutovych 1o voto Paškevič 2o voto Moraki, zm. 1889 r.). Na pewno widziałyście go już na niejednym cmentarzu, jest to bowiem kopia nagrobka Hilarego Zakrzewskiego (1862 r., T. Czajkowski mł.) ze Starych Powązek.

Wróćmy jednak do naszych chaszczy. Kierujemy się teraz na północ w stronę zabytkowych wałów, aby dojść do wielce oryginalnego mauzoleum z końca XIX w. Wystawił je nie byle kto, bo bogaty kupiec Mikołaj Szelechow, znany przede wszytkim ze sprowadzania pierwszorzędnego kawioru. Jego grobowiec, zbudowany na planie kwadratu i zwieńczony kopułą w formie piramidy, wyróżnia się pięknym, roślinnym ornamentem przy wejściu do mauzoleum. Warto przy okazji zauważyć, iż grobowiec stoi "plecami" do alejki, co trudno wyjaśnić, gdyż po przeciwnej stronie możliwości wyeksponowania są jeszcze mniejsze19.

Podążamy teraz na północny-wschód, ku zabytkowym wałom. W 2008 r. niedaleko nich, wzdłuż Aleii Głównej zaczęto organizować nowe groby. Większość nie reprezentuje żadnych wartości artystycznych, a na ich tle wyróżnia się tylko rzeźba kobiety z ptaszkiem i różańcem(?) na jeszcze nie zajętym grobie.

Między starymi wałami a katolicką częścią nekropolii znajduje się zapomniana część Cmentarza Prawosławnego. Można tu trafić na nagrobki głównie z końca XIX w. i przełomu XIX/XX w. Czasem są to proste płyty, zagubione wśród pokrzyw i przysypane zeschniętymi liśćmi, czasem zabłąkany anioł z twarzą wypłukaną przez deszcze i zapatrzony w niebo. Ten "zakazany" teren z roku na rok jest jednak coraz mniejszy, zagarniany przez nowoczesne nagrobki.

Wróćmy jednak w stronę cerkwi, za wałami skręcając zatem na wschód, czyli w stronę Parku im. J. Sowinskiego. Po lewej stronie mijamy starą XIX-wieczną dzwonnicę oraz kaplicę rodziny Mieszczerskich (l. 30-te XX w.), po prawej - anonimowe, ale wielce malownicze ruiny, składające się z kilku mocno odstających od pionu kolumn, ławki i wazy20.

Wreszcie docieramy do alejki prowadzącej wzdłuż muru parkowego. Skręcamy więc w prawo, by po kilku krokach dotrzeć do nagrobków przeniesionych z otoczenia kościoła św. Wawrzyńca. Wśród nich znajduje się wielce oryginalna kolumna, której trzon zdobi interesujący motyw roślinny, a głowicę główki amorków. Dalej widzimy iście monumentalną kaplicę rodziny Gudzowatych, łączącą styl "cerkiewny" (charakterystyczną kopułę) oraz secesyjny ornament roślinny na drzwiach i żelaznym parkanie.

Niedaleko, o ileż skromniejszy, otoczony ślicznie kutym metalowym ogrodzeniem, znajduje się pomnik naprawdę wielkiego człowieka tj. wieloletniego prezydenta Warszawy Sokratesa Starynkiewicza (zm. 1902 r.). Jego zasługi dla stolicy można porównać tylko z działalnością Stefana Starzyńskiego, zatem w sercu każdego varsavianisty zawsze będzie miał zajmował poczesne miejsce.

W okolicy, zdominowanej przez powojenne nagrobki, znajdziemy jeszcze kilka przykładów dawnej sztuki sepulkralnej zarówno w formie niewielkich cippusów jak i rzeźb (np. anioł na grobie Marii Michailovny Błozerskaji, zm. 1891 r.). Warto jednak udać się w stronę ruchliwej ul. Wolskiej, gdzie tuz przy samej cerkwi znajdziemy bardzo rzadki na cmentarzach płaskorzeźbony portret podwójny rodzeństwa (?) Georgija Vladimiroviča Jacuna i Very Vladimirovny Onacevič zmarłych w młodym wieku w 1906 r.

I tak obeszłyśmy prawie cały cmentarz. Naturalnie jest na nim jeszcze wiele innych, ciekawych pomników, a na pewno warto zwrócić uwagę na misternie kute ogrodzenia czy monumentalne baldachimy m.in. nad wspomnianymi grobami Marii A Semenovej czy Andreja N. Grimma. Więcej jednak pisać nie będę, bo zanudzę Was na... śmierć ;)

Epitafia

Cóż, niestety niewiele mogę powiedzieć o epitafiach prawosławnych, bo... nie znam rosyjskiego :( Sprawę uratowała moja koleżanka Tola, która to i owo mi potłumaczyła (Bóg jej zapłać ;)).

Na pierwszy rzut oka epitafia Cmentarza Prawosławnego nie różnią się od tych, spotykanych np. na Starych Powązkach (no chyba, że alfabetem). Tu także mamy mniej lub bardziej rozbudowaną prezentację zmarłego (w tym określenie jego profesji np. nauczyciel, generał-leutentant, malarz) oraz lata życia wraz z nieraz bardzo dokładną datą śmierci. Całość zamykano zazwyczaj formułą "Pokój twoim prochom" lub cytatami biblijnymi.

Rzadko można natomiast trafić na jakieś "poezje cmentarne" w stylu tej, umieszczonej na grobie Pelagii Dmitrievny z Dutovych 1o voto Paškevič 2o voto Moraki (zm. 1889 r.).

"Przechodniu nie bądź dumny
Nie gardź moimi prochami
Ja jestem w domu
A ty jesteś w gościach"
21

Słówko jeszcze na temat alfabetu, używanego w inskrypcjach. Wbrew pozorom nie jest to wyłącznie cyrylica22. Na niektórych nagrobkach można również znaleźć napisy w ozdobnej głagolicy23, jednak im bliżej do naszych czasów, tym częściej dominuje alfabet łaciński.

Rzecz sumując

W latach międzywojennych Cmentarz Prawosławny postrzegano podobnie, jak dziś niektórzy widzą Pałac Kultury i Nauki tj. jako symbol obcej dominacji. Tym niemniej jest to fragment naszej historii i chociaż ktoś może nie lubić Szelechowa, Istomina, Muchanowa, Starynkiewicza czy zwłaszcza Apuchtina, to dajmy im odpoczywać w spokoju ;)

Złóżmy jednak, że kogoś nie interesuje historia tylko sztuka. Czy zatem warto odwiedzić wolski nekropol. Jak najbardziej, jak najbardziej! ;) Bowiem właśnie tu możemy zetknąć się z odrobiną wschodniej egzotyki, po którą trzeba by jechać kilkadziesiąt kilometrów do naszej wschodniej granicy. Przed I wojną światową sztuka "cerkiewna" kuła Warszawiaków w oczy, lecz dziś ocalały zaledwie dwa kościoły prawosławne, z których jeden znajduje się właśnie na wolskim cmentarzu

© Sowa
17.11.2009

Do góry

Przypisy:

  1. Z określeniem daty powstania cmentarza zawsze jest kłopot, co innego bowiem urządzenie nekropolii, a co innego jej poświęcenie i oficjalne otwarcie. Tak było w przypadku Cmentarza Prawosławnego, stąd właśnie owe dwie daty.
  2. Tak zwany traktat Grzymułtowskiego, ratyfikowany przez Polskę w 1710 r. upoważniał cara do: "(...) opieki nad prawosławiem na terenie całej dawnej metropolii kijowskiej." - A. Mironowicz, Diecezja białoruska w latach 1697-1772, "Białoruskie Zeszyty Historyczne" 2003, nr 19. Edycja elektroniczna.
  3. Greko-katolicyzm wprowadzono w 1596 r. w ramach tzw. unii brzeskiej. Unici uznają dogmaty katolickie oraz prymat papieża, ale zachowują liturgię wschodnią. Na ziemiach zagarniętych w czasie zaborów postępowano dokładnie odwrotnie, zmuszając unitów do przechodzenia na prawosławie.
  4. autokefialia - (z gr. auto- + kephale = głowa) niezależność Kościoła prawosławnego w danym kraju od zwierzchnictwa zagranicznych władz duchownych.
  5. Przed czym władze kościelne dość skutecznie się broniły, stąd dziś niewiele ich znajdziemy na Cmentarzu Powązkowskim.
  6. Była to dobrze przemyślana złośliwość skierowana w Polaków, gdyż Matka Boska Włodzimierska była patronką dnia, w którym Rosjanie zwyciężyli powstańców.
  7. Szczątki obrońców Warszawy pochowano na zewnątrz reduty - P. Paszkiewicz, M. Sandowicz, Cmentarz Prawosławny w Warszawie, Warszawa 1992, s. 10.
  8. Karol Mórawski podaje, że poświęcenie cmentarza nastąpiło dopiero w 1839 r. - K. Mórawski, Przewodnik historyczny po cmentarzach warszawskich, Warszawa 1989, s. 120.
  9. Na przykład zakaz Generalnego Konsystorza z 2 lutego 1840 r. - P. Paszkiewicz, M. Sandowicz, op. cit., s. 11.
  10. P. Paszkiewicz, M. Sandowicz, op. cit., s. 12.
  11. Podaję za: P. Paszkiewicz, M. Sandowicz, op. cit., s. 14.
  12. Wypowiedź Aleksandra Krygiera zamieszczona w "Polsce Zbrojnej" z 1934 r. - podaję za: P. Paszkiewicz, M. Sandowicz, op. cit., s. 16.
  13. (Głosy czytelników), "Robotnik" 1921, nr 107, s. 3.

    Co ciekawe autor pisał o cmentarzu wolskim, ale po dłuższym namyśle przyznałam rację panom Paszkiewiczowi i Sandowiczowi, iż chodzi o nekropolię prawosławną. "Przekonały" mnie wzmianki o grobowcach i marmurowych płytach, świadczące o zamożności pochowanych tam osób. Gdyby tak okazałe pomniki wystawiano na Cmentarzu Wolskim, na pewno dotrwałyby do naszych czasów, skoro możemy je oglądać np. na daleko bardziej zaniedbanym... Cmentarzu Prawosławnym. Tymczasem na wolskiej nekropolii katolickiej kaplice można policzyć na palcach jednej ręki, a marmury pojawiły się tam dopiero w "naszych" czasach.

  14. (Głosy czytelników), "Robotnik" 1921, nr 107, s. 3.
  15. Vieux Polonais, Przechadzki po stolicy, "Rzeczpospolita" 1931, nr 147, s. 6.

    Z cytowanego wyżej listu do "Robotnika" dowiadujemy się jednak, że w pobliżu znajdował się posterunek policji.

  16. Dzwonnicę wystawiono w 1988 r. z okazji Tysiąclecia Chrztu Rusi. Stara, metalowa dzwonnica sprzed II wojny światowej została przeniesiona na północ w pobliże wałów.
  17. Uwaga! Nie dotykać furtki! Kiedy chciałam zrobić malownicze zdjęcie z malowniczo uchyloną furtką, okazało się, że ma ona zardzewiałe mocowanie, w efekcie czego zarobiłam "malowniczą" dziurę w palcu :-/
  18. Dlatego podczas zimowych spacerów radzę chodzić tylko po alejkach. Ot, dla własnego dobra ;)
  19. Naprzeciw wejścia, w niewielkiej odległości znajduje się inne mauzoleum, przysłaniające połowę grobowca Szelechowa.
  20. Nigdy nie odważyłam się wejść na pole grobowe, bo wygląda dość niestabilnie. Wam też radzę uważać.
  21. Tłum. Tola.
  22. Właściwie to grażdanka. W 1708 r. car Piotr I przeprowadził reformę pisma wprowadzając tzw. grażdankę, różniącą się od cyrylicy kilkoma literami i... przeznaczeniem. Służyć miała bowiem do zapisywania tekstów świeckich. W lekko zmienionej formie funkcjonuje do dziś jako oficjalny alfabet rosyjski.
  23. głagolica - najstarszy alfabet słowiański, służący do zapisywania języka staro-cerkiewno-słowiańskiego.

Źródła:

  • K. Mórawski, Przewodnik historyczny po cmentarzach warszawskich, Warszawa 1989.
  • P. Paszkiewicz, M. Sandowicz, Cmentarz Prawosławny w Warszawie, Warszawa 1992.


Do góry