Cmentarze


Cmentarze starożytnego Rzymu
Cmentarze naziemne (przydrożne)

Jeśli chodzi o ten rodzaj cmentarzy, to istniały zarówno publiczne (przy bramach miejskich) jak i prywatne. Szczęśliwy posiadacz podmiejskiej willi, jeśli nie chciał narażać swojego pomnika na obsikanie przez jakiegoś barbarzyńcę, organizował sobie taki mały, rodzinny cmentarzyk. Nieraz także i te miejsca nabierały charakteru publicznego - np. wielu bogatych chrześcijan pozwalało tam grzebać swoich uboższych braci.

Układ przestrzenny

Jak nietrudno się domyślić, układ grobów przydrożnych był dość swobodny. Nie było żadnych kwater, alejek, że już o jakiś ogólnym murze nie wspomnę. Tym niemniej istniały miejsca "lepsze' i "gorsze". Ci, których było stać, wykupywali sobie działki zaraz przy bramach miejskich. Groby, znajdujące się bezpośrednio przy drodze, były za to szczególnie narażone albo na potrzeby fizjologiczne przechodniów, albo że się jakiś rydwan zbyt rozpędził... ;-)

Warto tez zaznaczyś, że grunty należały do miasta, nie jak później - do jakiejś świątyni. Tym samym rada miejska miała prawo przyznać jakiemuś wybitnie zasłużonemu obywatelowi jakąś wybitnie korzystnie usytuowaną działkę.

Wielkość takiej "posesji" była różna: od bardzo maleńkich wielkości 3 m2, poprzez te średnie - 25,21 m2, a nawet, jak się miało odpowiednią ilość złota, można sobie było wykupić wręcz "apartament" o 262,7 m21. Najbardziej zdębiałam jak wyczytałam, że średnia działka ma właśnie 25,21 m2. Współcześnie przeciętny grób zajmuje zaledwie 3-4 m2! Wygląda na to, że "średni" Rzymianin był o niebo bogatszy od średniego Polaka (w sumie i tak zawsze jesteśmy opóźnieni w stosunku do Zachodu :-/ ).

Pierwotnie takie działki nie miały żadnego ogrodzenia, ale z czasem okradanie grobów stało się wręcz notoryczne. Dlatego też od 2. poł II w. zaczęto opasywać je murkiem.

Tak czy owak taka Via Appia musiała niegdyś wywierać niesamowite wrażenie. Bogaci organizowali wokół swoich grobowców ogrody, a czasem nawet winnice, sady i warzywniki. Obok pomnika ustawiano łoża biesiadne i stół, przeznaczone na posiłek w rocznicę śmierci. Wszystko to miało sprawić, aby rodzina, przyjaciele czy nawet przypadkowi przechodnie, chętniej odwiedzali grób, kultywując w ten sposób pamięć o zmarłym. Wyhodowane na takiej posesji produkty sprzedawano potem na targu, a uzyskane w ten sposób pieniądze przeznaczano na utrzymanie grobu w należytym porządku.

Pomniki nagrobne

Nie wiem czy ma sens zbytnio się tu rozpisywać, gdyż w sumie tylko ambicja i pieniądze właściciela narzucały jakieś ograniczenia. No ale, z racji tego, że we wszystkich opracowaniach na ten temat cytuje się fragment z Petroniusza, to i ja to zrobię, bo rzeczywiście doskonale nam pokazuje, co można było zobaczyć na takim cmentarzu rzymskim.

"Cóż tam, najdroższy przyjacielu, czy budujesz mój pomnik, jak ci to poleciłem?2 Bardzo cię proszę, byś u stóp mego posągu umieścił suczkę i wieńce, i łagiewki z maściami, i wszystkie walki gladiatora Petraitesa, bym dzięki tobie mógł żyć po śmierci; nadto niech ma długości sto stóp, a głębokości stóp dwieście, bo chcę mieć wkoło popiołów swoich wszelkiego rodzaju owoce i obszerną winnicę, jest to bowiem opacznie, dbać o zdobność domu, póki się żyje, a nie dbać o ten dom, gdzie dłużej mieszkać się będzie. I przeto pragnę, by zaznaczono: "Pomnik ten nie przechodzi na spadkobiercę". Zresztą nie omieszkam zawarować sobie testamentem, by mnie po śmierci nie krzywdzono. Przeznaczę bowiem jednego ze swych wyzwoleńców do strzeżenia mego grobu, by lud nie załatwiał potrzeby na moim pomniku. Proszę cię też, byś przedstawił na pomniku statki płynące żaglami3 i mnie siedzącego na trybunie w białej todze z purpurowym brzegiem, z pięcioma złotymi pierścieniami, sypiącego pieniędzmi z woreczka; bo wiesz, że wydałem zabawę publiczną, dwa denary na głowę. Można umieścić też, jeśli uznasz, stoły z jadłem i cały lud jak sobie dogadza. Po mojej prawicy ustaw posąg mej Fortunaty (żony) z gołębicą w ręce, i niech prowadzi suczkę uwiązaną do przepaski, i mego chłopaczka, i duże amfory zatkane gipsem, by wino nie wyciekło. I możesz wyrzeźbić jedną urnę rozbitą i płaczącego nad nią niewolnika. We środku zegar słoneczny, by każdy, kto spojrzy na godzinę, musiał chcąc nie chcąc przeczytać tam moje imię. Co do napisu, to rozważ dokładnie, czy dostatecznym wyda ci się następujący: "Gajusz Pompejusz Trymalchion Mecenatianus tu leży. Przyznano mu serwirat w jego nieobecności; mógł mieć dostęp do wszystkich dekurji rzymskich, ale nie chciał. Był oddany, dzielny i wierny. Wyrósł z małego. Zostawił trzydzieści milionów sesterców, nigdy nie słuchał filozofów. Bądź zdrów. I ty także"4".

Cóż, opis ten może się wydawać cokolwiek przejaskrawiony, ale przeczytajmy jeszcze jeden, tym razem prawdziwy, bo niejakiego Lingona.

"Chcę, ażeby grobowiec, który kazałem zbudować, został wykonany według takiego wzoru, ażeby była eksedra5, na której ma być umieszczony mój posąg w pozycji siedzącej, wykonany z jak najlepszego marmuru zamorskiego albo z jak najlepszych płyt spiżu, wysokości nie mniej niż 5 stóp. (...) Przed tym ma być zrobiony ołtarz z kamienia z Luny (w Etrurii), pięknie wyrzeźbiony i tam mają być złożone moje kości. Budowla ta niech zostanie zamknięta kamieniem z Luny, w ten sposób, żeby można było łatwo otworzyć i znowu zamknąć (...) Życzę sobie, ażeby wraz z moim ciałem zostały spalone przybory (narzędzia), jakie zgromadziłem do polowania i łowienia ptaków; wraz z dzidami, mieczami, nożami, spalić siecie, sidła, potrzaski"6.

Taki przeciętny grobowiec składał się zatem z kapliczki, czasem przypominającej okrągłą świątynię, oraz ustawionego przed nią, bogato rzeźbionego ołtarza, zawierającego urny z prochami. Zanikają one jednak w II w. n.e., co było spowodowane zmianą sposobu grzebania (z kremacji na inhumację). Teraz stały się modne sarkofagi, które umieszczano w podziemiach. W większości jednak wypadków, grobowce były podobne do domów, a ich frontony z prostokątnymi wejściami tworzyły nieraz zwarty mur na długich odcinkach drogi.

Bardzo charakterystyczną formą mauzoleum było kolumbarium. Z założenia miała to być okrągła budowla, częściowo wpuszczona w ziemię, w której wykute były nisze na ciała7. Starożytnym Rzymianom kolumbaria przypominały gołębnik i właśnie stąd wzięła się ich nazwa. Tego rodzaju zbiorowe mogiły były, jak nietrudno się domyślić, przeznaczone dla co najmniej rodziny i niekoniecznie musiały być od razu okrągłe jak to widać na zdjęciu zamieszczonym obok.

Rozmiary grobowców bywały nieraz ogromne jak np. mauzoleum Caecilii Metelli przy Via Appia. Nieraz posiadały też taras (czasem na piętrze), gdzie można było usiąść i podziwiać pobliski ogród.

Mniejsze pomniki to m.in. stele, jednak prawo do ich wystawienia mieli tylko bogacze lub ludzie pochodzący ze znakomitego rodu8. Tym samym cmentarz stawał się taką "galerią miejskich sław". Szczerze powiedziawszy informacja, jakoby tylko wybrani mogli sobie pozwolić na stele, trochę mnie zdziwiła. Zacznijmy może od tego, że nie stela tylko cippus. Róznica między jednym a drugim jest niewielka: stela to w zasadzie płyta, pokryta płaskorzebą bądź inskrypcją, a cippus to bardziej masywny prostopadłościan, gdzie dekorację można umieścić na wszystkich czterech ścianach bocznych. Co więcej jest on charakterystycznym nagrobkiem właśnie Rzymian9. W tym kontekście stela musiała być dosyć tania (nie wymagała dużej ilości miejsca, ani nakładu pracy np. w płaskorzeźby). No ale cóż, specjalistką nie jestem.

Jak czytamy w testamencie Lingona, zażyczył on sobie własnego pomnika, ustawionego w kapliczce grobowej. Nie było to coś, na co każdy mógł sobie pozwolić, podobnie jak współcześnie, mając do wyboru zamówienie portretu prędzej, pójdziemy do foto-express, bo wyjdzie taniej. Warto jednak zauważyć rzecz charakterystycną dla sztuki rzymskiej - w odróżnieniu od Greków, którzy cenili piękno ciała (zwłaszcza męskiego, czego nie jestem w stanie zrozumieć ;-P ), Rzymianie przywiązywali wagę do rysów twarzy. Rzadko przy tym pozwalali sobie na idealizację, a raczej starali się w miarę rzetelnie oddać prawdziwy wygląd postaci. Można to zauważyć choćby pobieżnie oglądając popiersia cezarów.

Niestety, z tych tak niegdyś wspaniałych pomników pychy i ambicji Rzymian, pozostało bardzo niewiele. Grobowiec Caecilii Metelli ocalał, bo został włączony do systemu fortyfikacji rzymskich, jednak reszta pomników przez wieki była systematycznie okradana z płaskorzeźb i sprzedawana turystom, którzy licznie nawiedzali Wieczne Miasto.

Ornamentyka i symbolika

Naturalnie jeżeli kogoś było stać, mógł sobie w tej kwestii zaszaleć podobnie jak Petroniuszowy Trymalchion. Zazwyczaj jednak "ograniczano" się do girlandów kwiatów i płaskorzeźb, przedstawiających samego zmarłego, symbole jego profesji lub też sceny mitologiczne czy związane z uroczystościami pogrzebowymi.

Symbolika była bardzo różnorodna i, jak to bywa w takich wypadkach, dotyczyła głównie odradzania się. Często jednak starano się oddać jakieś osobiste cechy charakteru zmarłego. Na przykład u stóp zamężnych kobiet często umieszczano psa, czyli symbol wierności, na znak, że taka Julia Tulia Nulla przenigdy nie zdradziła swego męża. Jak podaje Słownik... Williama Smitha10 rzadko przedstawiano śmierć w jakiejś konkretnej postaci. Zamiast tego, posługiwano się raczej alegoriami np. w tym wypadku była to głowa konia.

Epigrafika

No, w tej kwestii Rzymianie również rzadko kiedy byli powściągliwi. Inskrypcje zawierały nie tylko tak podstawowe informacje jak imię i nazwisko, lecz także zawód, pozycję społeczną, a nawet wygląd czy cechy osobowości. Bardzo dokładnie podawano też ile czasu spędził konkretny delikfent na tym "łez padole", nieraz z dokładnością nie tylko do lat i miesięcy, ale również dni oraz godzin. Jacek Pudliszewski zwrócił uwagę na ciekawą rzecz, mianowicie iż inskrypcje dedykowane żonom były wyjątkowo wylewne, pełne różnych "ach!" i "och!", a zmarła małżonka jawiła się w nich jako wręcz nieskalana żadnym grzechem. Śmieszne jest natomiast, że epitafia dyktowane przez żony dla mężów były o wiele bardziej powściągliwe ;-). Czasem napisy nagrobne podawały okoliczności zgonu np. że obywatela takiego a takiego zamordował ten i ten. Aby wyrobić sobie jakie takie pojęcie, co Rzymianie wypisywali na swoich nagrobkach, zapraszam do małego zbiorku epitafii rzymskich, na które natknęłam się opracowując ten dział.

Uwagi końcowe

Na zakończenie wypada może wspomnieć o tych mieszkańcach Imperium, którzy mieli najwięcej powodów, aby wyklinać kapryśną Fortunę, czyli o biedakach. Zrozumiałe jest, ze w sytuacji, kiedy pogrzeb pochłaniał nieraz roczny dochód przedstawiciela klasy średniej11, nie wszystkich było stać na taką imprezę. Ubogich chowano w obrębie tzw. pomerium, czyli sakralnej granicy miasta12 i mogli oni wystawić sobie co najwyżej kamień z imieniem i nazwiskiem. Jak wspomniałam przy omawianiu rzymskich obrzędów pogrzebowych, istniały swego rodzaju "kasy samopomocy", które miały zapewnić swoim członkom należyty pochówek, jednak skala ich działania nie była duża.

© Sowa
27.04.2006

Przypisy:

  1. Prywatne uroczystości nagrobne w świetle epitafiów łacińskich w okresie wczesnego cesarstwa, Jacek Pudliszewski
  2. Rzecz dzieje się na uczcie u Trymalchiona. Wśród gości obecny był właściciel pracowni kamieniarskiej "...który wyrabiał, jak mówiono, najlepsze nagrobki". Właśnie do niego zwraca się Trymalchion.
    Fragment z Petroniusza cytuję za Ludzie, zwyczaje i obyczaje starożytnej Grecji i Rzymu, Lidia Winniczuk.
  3. Symbole handlu morskiego, którym trudnił się Trymalchion i na którym dorobił się majątku (Ludzie, zwyczaje i obyczaje starożytnej Grecji i Rzymu, Lidia Winniczuk)
  4. "I ty także" - słowa te ma wypowiadać przechodzień (ibidem.)
  5. "Eksedra, w architekturze: pomieszczenie z ławami służące do dysput i wypoczynku, często w formie półkolistej niszy (...)." - Hasło Eksedra [w:] WIEM : darmowa encyklopedia.
  6. L`Epigraphie latine, R. Bloch, Paris, 1969. Podaję za: Ludzie, zwyczaje i obyczaje starożytnej Grecji i Rzymu, Lidia Winniczuk
  7. Słownik terminologiczny sztuk pięknych, Warszawa, PWN, 1969.
  8. Życie codzienne w Pompejach, Robert Etienne, Warszawa, PIW, 1971.
  9. Słownik terminologiczny sztuk pięknych, Warszawa, PWN, 1969.
  10. Hasło funus [w:] A Dictionary of Greek and Roman Antiquities, ed. by W. Smith ; illustrated by numerous engravings on wood, Boston 1870, s. 554-562. Edycja elektroniczna.
  11. Prywatne uroczystości nagrobne w świetle epitafiów łacińskich w okresie wczesnego cesarstwa, Jacek Pudliszewski
  12. Więcej pod hasłem pomoerium [w:] A Dictionary of Greek and Roman Antiquities, ed. by W. Smith ; illustrated by numerous engravings on wood, Boston 1870, s. 930. Edycja elektroniczna.

Źródła

  1. A Dictionary of Greek and Roman Antiquities, ed. by W. Smith ; illustrated by numerous engravings on wood, Boston 1870, s. 554-562. Edycja elektroniczna.
  2. R. Etienne, Życie codzienne w Pompejach, Warszawa 1971.
  3. M. Kuryłowicz, Prawo i obyczaje w starożytnym Rzymie, Lublin 1994.
  4. Z. Kwiatosiński, Rzym znany i nieznany : przewodnik, Wyd. 2 popr. i rozsz., Sandomierz 2000.
  5. J. Pudliszewski Prywatne uroczystości nagrobne w świetle epitafiów łacińskich w okresie wczesnego cesarstwa, Gdańsk 1997.
  6. L. Winniczuk, Ludzie, zwyczaje i obyczaje starożytnej Grecji i Rzymu, Warszawa, 1983.


Do góry