Cmentarze


Cmentarze starożytnego Rzymu
Słówko wstępu

"Dura lex, sed lex"

Nie na darmo przypisuje się to przysłowie Rzymianom. Był to naród, który miał słabość do prawnego sankcjonowania każdego aspektu życia. Także poćciwej Kostuś nie oszczędzono. Wspominałam już o konieczności rejestrowania zgonów, ale szczegółowe regulacje prawne dotyczyły także sporządzania testamentu, jego wykonania, obrotu handlowego działką z grobem, organizacji pogrzebu itp. itd. Słowem umierać trzeba było tylko z prawnikiem, bo zapewne wstęp do Hadesu też był obwarowany jakimiś paragrafami ;-).

Nakaz grzebania ciał poza miastem został usankcjonowany już w V w. p.n.e. w tzw. Prawie XII tablic1. Tablica X poświęcona jest właśnie zmarłym i ich wyprawce na tamten świat. Już pierwszy wers mówi, że w obrębie miasta nie wolno ani grzebać ani palić zwłok2. Uzasadnione to było zarówno względami higienicznymi jak i "religijnymi".

Jeśli chodzi o to pierwsze, to pamiętajmy, że kiedyś miasta były o wiele mniejsze, a liczne wojny zmuszały do budowania murów obronnych. Tym samym, jeśli nie miało się dość pieniędzy, trzeba się było "gnieść" w gęsto zabudowanych dzielnicach. Jakkolwiek Rzymianie przeszli do historii jako twórcy Cloaca Maxima3 oraz akweduktów, to najwidoczniej nie chcieli tworzyć wewnątrz miasta wylęgarni bakterii.

Druga sprawa związana jest z lekkim "przewrażliwieniem" zarówno Żydów, Greków jak i Rzymian na punkcie czystości rytualnej. Istniało bowiem przekonanie, że zwłoki ludzkie są nieczyste i należy się od nich trzymać z daleka, aby samemu nie zostać skalanym, a tym samym odgrodzonym od sfery kultu. Stąd, przy całym szacunku dla przodków, "miasta umarłych" budowano jednak poza "miastami żywych".

Generalnie darzono przodków szacunkiem, co wyrażalo się m.in. urządzaniem im ołtarzy w domach. Jednak kult, jaki im oddawano, miał zapobiegać powrotom dziadków i babć ze świata zmarłych4.

Ciekawie też prawi Cyceron, komentując Prawo XII tablic. Przytacza bowiem historię jak to postanowiono zbudować świątynię w miejscu, gdzie niegdyś znajdował się cmentarz. Otóż koła kapłańskie, wyburzywszy groby, uzasadniły swój czyn tak: "miejsce publiczne nie może być zajęte dla celów kultu prywatnego"5. Dlatego też, prawo do pogrzebu w obrębie miasta miały tylko osoby wybitnie zasłużone dla społeczności, o prestiżu co najmniej cezara. Zresztą, nawet on musiał na to uzyskać specjalną zgodę senatu.

No ale..., jedziemy dalej. Prawo rzymskie gwarantowało również nienaruszalność grobu i to nie tylko bogacza, ale nawet niewolnika6. Dotyczyło to już samego faktu otwarcia grobu przez obcych (czyt. złodziei), ale kary przewidziane były również dla tych, którzy... załatwiali swoje potrzeby fizjologiczne na czyjś pomnik! Cóż, biorąc pod uwagę, że kogoś przyszpiliło akurat, kiedy znajdował się na odcinku drogi otoczonej (dosłownie!) murem nagrobków, często nie miał wyboru. Tym niemniej, tego typu zachowania uznawano za brak poszanowania świętości i karano bardzo surowo. Na przykład za naruszenie kości groziła śmierć lub zesłanie na wyspę, a w zależności od "rangi" czynu można było skończyć nawet w kopalni jako robotnik przymusowy7

Regulacje prawne dotyczyły także obrotu handlowego grobowcem. Owszem, można było go sprzedawać, zastawiać, rozbudowywać i w ogóle pomalować na niebiesko w różowe kropki, ale tylko dopóty, dopóki był pusty. W momencie złożenia w nim ciała stawał się nienaruszalnym sacrum i choćby nie wiem jak bardzo chciał, nie można było sprzedać działki, na której się znajdował. Co ciekawe, nawet jeśli przycisnęła nas bieda i musieliśmy pozbyć się terenów, otaczających pomnik naszego dziadka Caiusa, to nowy właściciel nie mógł nam zabronić przejścia do grobu.

Zabronione również było składanie w danym grobowcu "obcych" zwłok. Dotyczyło to głównie mauzoleów rodzinnych, gdzie nieraz tego typu zarządzenia formułowane były już w testamentach albo... na samych nagrobkach. Na przykład:

"Wystawił M. Emilius Artema dla zasłużonego dobrze brata
M. Licyniusza Sukcessa oraz dla swojej żony Cecylii Modestii
a także dla siebie i dla swych wyzwoleńców oraz ich potomków
z wyłączeniem wyzwoleńca Hermesa, któremu z powodu jego przestępstwa zakazuję, by miał dojście, prawo obejścia lub inny w ogóle dostęp do tego grobowca"
8.

Jak widzimy właściciel zezwala na pochówek w swoim mauzoleum także wyzwoleńców (z niechlubnym wyjątkiem owego Hermesa). Była to częsta praktyka - obok głowy rodziny spocząć mogli prawie wszyscy domownicy, a nieraz bywało i tak, że pan wystawiał nagrobek swojemu niewolnikowi.

Generalnie prawo do grobu przechodziło na dziedzica, chyba że wystawca uznał inaczej jak to czytamy np. na tej inskrypcji:

"Grobowiec ten nie należy do dziedziców. Jeśli napisze na tym pomniku nazwisko jakiegoś kandydata (do mojego miejsca w grobie), niech nie będę zdrów"9

Money, money...

Na pewno zastanawia Was, ile mogła kosztować taka miejscówka w nekropoli. Jakkolwiek badacze są w stanie podać konkretne sumy, jakie przeznaczono na mauzoleum czy stelę, to nam nic to nie mówi, bo nie wiemy ile wspólczesnych złociszy było w 100 sestercach. Tym niemniej wystawienie sobie pomnika nagrobnego, było chyba tak samo kosztowne jak dzisiaj. Jacek Pudliszewski podaje np. że loculum w katakumbach kosztowało ok. 100 sesterców, zaś kamień nagrobny na miejsckim cmentarzu stanowił już wydatek 500-1000 sesterców (dane z ok. I w. n.e.). Dla porównania roczny dochód robotnika najemnego mieścił się właśnie w granicach tej ostatniej sumy.

"Nie zapomnij o mnie, bo cię wydziedziczę"

Po lekturze Prawa XII tablic mogłoby się nam wydawać, że zmarli nie mieli "wstępu" na przestrzeń publiczną. A przecież grzebano ich przy drogach, czyli tętniących życiem arteriach państwa. Wiązało się to ze specyficzną wiarą Rzymian w życie pozagrobowe. Była ona cokolwiek pesymistyczna, gdyż, najkrócej rzecz ujmując: umarły naprawdę stawał się martwy, kiedy o nim zapomniano. Stąd duża dbałość, aby pomnik się wyróżniał, aby grób był dostępny dużej ilości ludzi, którzy podejdą, przeczytają inskrypcję, westchną nad losem zmarłego itp.

Jacek Pudliszewski w swojej bardzo ciekawej książce10 wspomina, że w testamentach nieraz zaznaczano nie tylko kto ma się opiekować grobem, ale także zobowiązywano go do zapłacenia grzywny na rzecz skarbca miejskiego, jeśli nie będzie wypełniał należycie swoich obowiązków.

"Odpowiednie dać rzeczy słowo"

Oczywiście to by było zbyt piękne, gdyby jednej rzeczy odpowiadał jeden wyraz. Rzymianie byli specjalistami w komplikowaniu sobie porozumiewania się. Ot, na przykład występujący w Prawie XII tablic wyraz rado, si, sum 3. może znaczyć: "skrobać, oskrobywać; a) wytrzeć, gładzić; b) rozdrapać; (...) d) ostrzyc, ogolić; e) iść obok czegoś (...)"11. Jednak w wypadku cmentarza sprawa była prosta do momentu pojawienia się chrześcijan. Jak wiemy ich wiara zakłada zmartwychwstanie, a śmierć traktuje tylko jako sen w oczekiwaniu na Sąd Ostateczny. Dlatego też, aby odróżnić się od pogan, określali oni swe miejsca pochówku greckim słowem koimeterion, co się tłumaczy jako "miejsce snu". Rzymianie tymczasem posługiwali się pojęciem (też greckiego pochodzenia) necropola, czyli "miasto zmarłych".

© Sowa

Przypisy

  1. Duodecim tabularum leges, tekst po łacinie można znaleźć w wielu miejscach np. w Biblioteka Augustiana, w tym opracowanku posługiwałam się wersami cytowanymi przez Cycerona w O prawach, tłum. Wiktor Kortatowski.
  2. łac. "Hominem mortuum in urbe ne sepelito neve urito.".
  3. Czyli kanalizacji.
  4. Ph. Aries, Człowiek i śmierć, Warszawa 1989, s. 42.
  5. O prawach : księga II, Marek Tuliusz Cycero.
  6. Hasło: funus w: William Smith, A Dictionary of Greek and Roman Antiquities.
  7. Ibidem..
  8. M. Kuryłowicz, Prawo i obyczaje w starożytnym Rzymie, Lublin 1994.
  9. Ibidem.
  10. J. Pudliszewski, Prywatne uroczystości nagrobne w świetle epitafiów łacińskich w okresie wczesnego cesarstwa, Gdańsk 1997.
  11. Kieszonkowy słownik języków łacińskiego i polskiego : część pierwsza słownik łacińsko-polski, Langenscheiditsche Verlagsbuchhandlung, 1926

Źródła

  1. Hasło funus [w:] A Dictionary of Greek and Roman Antiquities, ed. by W. Smith ; illustrated by numerous engravings on wood, Boston 1870, s. 554-562. Edycja elektroniczna
  2. M. Kuryłowicz, Prawo i obyczaje w starożytnym Rzymie, Lublin 1994.
  3. Z. Kwiatosiński, Rzym znany i nieznany : przewodnik, Wyd. 2 popr. i rozsz., Sandomierz 2000.
  4. J. Pudliszewski Prywatne uroczystości nagrobne w świetle epitafiów łacińskich w okresie wczesnego cesarstwa, Gdańsk 1997.


Do góry